Do 2023 r. powinny zniknąć toalety na dworze

Do 2023 r. we wszystkich miejscowościach, większych niż 2 000 mieszkańców, powinny zostać zlikwidowane tzw. sławojki, czyli toalety wolnostojące na zewnątrz. Ścieki mają być odprowadzane przez kanalizację centralną. Nie wszyscy akceptują to rozwiązanie.

W stolicy ogółem można doliczyć się kilkuset ubikacji wolnostojących na dworze
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Sławojki w centrum stolicy

Szesnastotysięczna wileńska dzielnica Śnipiszki leży w samym sercu miasta. Ale nawet tutaj do dzisiaj na posesjach można doliczyć się około stu sławojek. 

– Nic tu tak naprawdę się nie zmieni, po prostu będziemy musieli więcej płacić. Zgadzam się, że mieszkamy w centrum miasta i dziwnie w tym miejscu wygląda ubikacja na dworze, ale my tu tak żyjemy. Jeżeli władza chce to zmienić, to niech wyburzy te nasze budy, bo inaczej ich nie można nazwać. Na przykład ten dom, w którym mieszkam, to kiedyś była koniusznia, tu nawet fundamentu nie ma. Do czego będą prowadzić te rury? Tu wszystko jest zgniłe. A ubikację w domu gdzie postawię, na łóżku? Mój dom ma 17 m2. Nic lepszego wymyślić nie mogli – oburza się Stanisława Aszkiełowicz, mieszkanka wileńskich Śnipiszek.

Tymczasem pan Jan Dragonowicz, mieszkaniec podwileńskiego Rudomina, bardzo się ucieszył, że wiosną będzie miał centralną kanalizację.

– Od 50 lat korzystamy z ubikacji na dworze. Już dawno chcieliśmy, żeby była przeprowadzona kanalizacja, ale jakoś wciąż to odkładano. Bardzo się cieszymy, że już na wiosnę pod naszą ulicą poprowadzona zostanie kanalizacja – mówi Jan Dragonowicz.

Samorząd stołeczny pokrywa 50 proc. kosztów

Według projektu, sieci kanalizacyjne są doprowadzane do granic działek.  Koszt tej części inwestycji pokrywają środki unijne i samorządowe.  Później każdy ma obowiązek podpięcia się pod centralną rurę na własny koszt.  Ale i tutaj w miarę możliwości pomagają samorządy, współfinansując te przyłącza. Na przykład samorząd stołeczny pokrywa 50 proc. kosztów, które ma ponieść obywatel, a samorząd rejonu wileńskiego pomaga w sporządzeniu projektów oraz ich rejestrowaniu.

– Każdy przypadek traktujemy indywidualnie. Koszty zależą od tego, gdzie planowana jest projektowana kanalizacja. Jeżeli na działce, to oznacza, że powinna tam się znaleźć studnia odprowadzającą ścieki. Może mieć ona 5 m, a może 10–15 m. Jak powiedziałem, zwracamy połowę kosztów podłączenia do kanalizacji – mówi Kęstutis Karosas, Kierownik Wydziału Gospodarki Cieplnej i Wodnej Wydziału Energetyki urzędu Miasta Wilna.

To już powinna być przeszłość

W stolicy ogółem na dworze stoi kilkaset ubikacji. Najwięcej znajduje się w dzielnicach Nowe Miasto, Śnipiszki oraz na Rossach.

– Ubikacja na dworze w XXI w. to już powinna być przeszłość, tym bardziej, że w mieście jest scentralizowane podłączenie do sieci kanalizacyjnej. Stwarzają one wiele niedogodności: nieprzyjemne zapachy w okresie ciepłym i ewentualne zanieczyszczenie środowiska wód gruntowych – zaznacza Kęstutis Karosas.

Jak mówi, jeżeli ktoś nie może pokryć 50 proc. kosztów, to powinien zwrócić się do samorządu terenu, na którym mieszka. Na przykład w Wilnie istnieją też inne programy, z których mogą skorzystać ludzie mniej zamożni.

Możliwość sfinansowania dodatkowych kosztów

– Wystarczy, że taka osoba wystąpi do samorządu o sfinansowanie dodatkowych kosztów. Możliwe są przypadki, że Vilniaus Vandenys wykona całą pracę, za którą można będzie rozliczyć się ratami. Dla niektórych taka propozycja jest naprawdę bardzo pomocna – tłumaczy Karosas.

Po przystąpieniu do Unii Europejskiej w 2004 r. Litwa zobowiązała się doprowadzić w ciągu 19 lat do tego, że prawie wszystkie ścieki będą odprowadzane przez kanalizację centralną. Według europejskiej dyrektywy do 2023 r. w aglomeracjach miejskich 98 proc. gospodarstw powinno być podłączonych do centralnych sieci kanalizacyjnych, a tylko pozostałe 2 proc. mogą mieć szamba.

– Są sytuacje, w których rozwój systemów scentralizowanych ekologicznie lub ekonomicznie jest nieopłacalny. Dyrektywy Komisji Europejskiej wskazują, że w tych wyjątkowych przypadkach ścieki mogą być oczyszczane indywidualnie, oczywiście bez naruszania wymagań środowiskowych, nieoczyszczone ścieki nie mogą być odprowadzane do środowiska. Takie przypadki nie powinny przekraczać dwóch procent wszystkich instalacji – mówi Irmantas Valūnas, Starszy Doradca Zespołu ds. Polityki Przeciwdziałania Zanieczyszczeniom Ministerstwa Środowiska.

Czytaj więcej: Powstał specjalny kalkulator ekologicznego podatku samochodowego

Według europejskiej dyrektywy, do 2023 roku w aglomeracjach miejskich 98 proc. gospodarstw powinno być podłączonych do centralnych sieci kanalizacyjnych, a tylko pozostałe 2 proc. mogą mieć szamba
| Fot. Darius Jančiauskas

W Skojdziszkach i Rudominie wielu czeka na podłączenie do sieci kanalizacji

W Skojdziszkach w skład aglomeracji wchodzą dwa osiedla, to jest osiedle Skojdziszki i osiedle Rudomino.

– W tych dwóch osiedlach mamy 8 tys. 100 mieszkańców, z których nie jest podłączonych do scentralizowych sieci oczyszczania ścieków około 12 proc. Koszty na rozbudowę sieci ścieków w 50 proc. finansowane są ze środków Unii Europejskiej, pozostałe 50 proc. finansuje nasza spółka. Ludzie chętnie się podłączają. Na początku tego projektu był przeprowadzony sondaż, w którym pytano mieszkańców Skojdziszek i Rudominy, czy chcą brać w nim udział. Wyrazili zgodę, wielu z nich już z niecierpliwością czeka, kiedy zostanie przeprowadzona centralna kanalizacja. Są też tacy, którzy kategorycznie odmawiają, ale to są jednostki – opowiada Wiktor Tankielun, dyrektor spółki „Nemėžio komunalininkas”.

Wymóg UE dość trudny do zrealizowania

Arvydas Nekrošius, parlamentarzysta Litewskiego Związku Chłopów i Zielonych powiedział, że wymóg Unii Europejskiej na Litwie jest dość trudny do zrealizowania.

– Na Litwie jest bardzo dużo takich zewnętrznych toalet, zwłaszcza na obszarach wiejskich. Okres przejściowy jest dość skomplikowany i moim zdaniem państwo powinno tutaj wnieść znaczny wkład, aby ludzie mogli wdrożyć te dyrektywy. Dla wielu osób jest to zbyt duży wydatek – podkreśla Arvydas Nekrošius.

W 2020 r. Europejski Urząd Statystyczny Eurostat wykonał badania, z których wynika, że w całej Unii Europejskiej jest wciąż blisko 2 proc. gospodarstw domowych, w których działają wychodki, czyli sławojki. Na Litwie ponad 7,5 proc. gospodarstw korzysta z takich toalet. Gorzej wyglądały jedynie Łotwa – 8 proc., Bułgaria – ponad 13proc., a Rumunia – blisko 23. Dla porównania w Polsce to tylko niecałe 1,5 proc. W Estonii – 4 proc., a w Szwecji liczba wychodków jest bliska zeru.

Czytaj więcej: Dług ekologiczny

Kary za zanieczyszczanie środowiska

Problemem nie jest sama toaleta zewnętrzna, ale to, czy nieoczyszczone ścieki trafiają do środowiska. Odpowiedzialność za to ponoszą sami mieszkańcy.

​​Podczas kontroli mieszkańcy muszą mieć dokumenty potwierdzające, jak często oczyszcza się studzienkę ściekową oraz czy wykorzystywany do tego transport jest odpowiedni. Przez cały 2020 r. ekolodzy zidentyfikowali 541 osób, które zanieczyszczały środowisko ściekami. A od 2021 r. zidentyfikowano 425 takich naruszeń.

Na wsiach, w zagrodach i na innych terenach, na których nie ma jeszcze wodociągu i scentralizowanej kanalizacji, znaczna liczba mieszkańców nadal oczyszcza ścieki w sposób niezgodny z przepisami. Zanieczyszczając w ten sposób środowisko, ludzie szkodzą także sobie – ścieki nie tylko zanieczyszczają wody gruntowe, ale także wracają do studni tych ludzi lub ich sąsiadów. Ponadto za niewłaściwie oczyszczone ścieki nakładane są kary pieniężne. Ich wysokość określa Kodeks wykroczeń administracyjnych. Kara nałożona na mieszkańców po raz pierwszy może wynosić od 60 do 300 euro, a za powtarzające się naruszenia – od 300 do 1150 euro.