Ukraina broni się na wszystkich frontach. Trzeci dzień rosyjskiej inwazji, świat przygotowuje kolejne sankcje

Ukraina ma za sobą trzeci dzień inwazji. Najechana 24 lutego przez Rosję wciąż nie złożyła broni i nie pozwoliła zająć większości kraju. Walka prowadzona jest również na arenie dyplomatycznej i informacyjnej. Morale żołnierzy jak i partyzantów ukraińskich są wysokie. Trwa zapewnianie daleko idących sankcji wobec Rosji, w tym wykluczenie z systemu SWIFT.

Czytaj więcej: Rosja zaatakowała. Wojna na Ukrainie. Wybuchy w całym kraju

| Fot. EPA-ELTA

Na takie rozwiązanie nie zgadzały się wcześniej Węgry, Niemcy i Włochy. Po zapowiedzi przez Włochy i Węgry poparcia dla takich sankcji, jedyny kraj sprzeciwiający się odcięciu Rosji od systemu SWIFT to Niemcy. W Wilnie pod ambasadą Niemiec odbył się protest, który ma ruszyć sumienia rosyjskich władz. „Brak reakcji dzisiaj — III wojna światowa jutro” — czytamy na jednym z transparentów.

Rosja o stratach milczy

O Ukrainie nie znajdziemy informacji na rosyjskich stronach rządowych, ponieważ te nie działają, zostały zdjęte przez międzynarodową grupę hakerską Anonymous, która wydała również oświadczenie, w którym informuje, że jest w stanie cyberwojny z Federacją Rosyjską.

Z kolei na stronie rosyjskiej agencji informacyjnej TASS widzimy tylko wypowiedzi rosyjskich polityków oraz prorosyjskich środowisk. Większość informacji pojawia się z dużym opóźnieniem.

Tymczasem Kijów się broni. Chociaż Rosja stosuje zakazaną broń (miny motylkowe), terror wymierzony w ludność cywilną, tak Ukraina utrzymuje pozycje i utrzymuje kontakt z całym światem.

Kijów utrzymał pozycje

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Załenski z piątku na sobotę poinformował, że w Kijowie rozpoczynają się ciężkie walki. Zastrzegł jednak, że po nocy przychodzi dzień. Rano spływające informacje potwierdzały — Kijów został utrzymany, Rosjanie nie zdobyli znaczących punktów.

Ukraińcy obronili również wojskowe lotnisko nieopodal Wasylkowa, na którym Rosja chciała przeprowadzić desant. Wraz z jutrzenką morale wojsk ukraińskich rosły wraz z pogłębiającą się porażką rosyjskich okupantów.

Polska przyjmuje uchodźców z Ukrainy, łącznie już jest ich w Polsce ponad 100 tys. Gotowość do przyjęcia uchodźców wyraziła również Litwa — na szczeblu rządowym jak i samorządowym. Pomoc jednak idzie dalej — kolejne to transporty wsparcia w postaci żywności, medykamentów i najpotrzebniejszych rzeczy płyną na Ukrainę.

„Uczyńcie tak, by ciał waszych synów, waszych mężów było mniej, bo inaczej będą ich tysiące. Jeszcze raz proszę. Zwyciężymy. Chwała Ukrainie” — podkreśliła Wereszczuk.

Rosja walczy bez honoru

Rosjanie stosują grupy dywersyjne. Dotychczas Ukraina radzi z nimi bardzo dobrze — po pojawieniu się informacji o rozpoznaniu dywersantów, najczęściej w ubraniach cywilnych (ale czasem także przebranych za żołnierzy ukraińskich), krótko potem pojawiają się zdjęcia oraz nagrania z rozbrojenia oraz aresztowania dywersantów.

Z zeznań aresztowanych udało się nakreślić najczęstsze działania dywersyjne, które są następujące:

  • terroryzm:
    • podpalenia lokali mieszkalnych,
    • wchodzenie do schronów i strzelanie do ludności cywilnej,
    • rozpowszechnianie drogą szeptaną fake newsów;
  • typu false flag:
    • przejmowanie ukraińskich pojazdów,
    • przenikanie oddziałów ukraińskich w ukraińskich mundurach;
  • bojowe,
  • wspomagające,
    • rozpoznawanie obiektów do bombardowania,
    • oznaczanie obiektów do bombardowania,
    • utrudnianie koordynacji obrony.

Znakiem rozpoznawczym — język

Ukraińscy wojskowi zalecają rozpoznawać dywersantów po języku i charakterystycznym akcencie. Jest to jeden ze sposobów odróżniania dywersantów od uzbrojonych cywili bądź żołnierzy ukraińskich.

Pojawiały się również nagrania, na których rzekomo ukraińscy żołnierze mówiący po rosyjsku powoływali się na ukraińskie prawo, że nie mogą być nagrywani.

W szeregach ukraińskich żołnierzy jak i partyzantów powstał już żart, że jeśli grupa nie jest w stanie odmienić przez przypadki kilku ukraińskich dań narodowych, to można ją rozbroić.

Front w infosferze

Ukraina aktywnie działa również w dyskursie medialnym, gdzie zwalcza rosyjską dezinformację i jak najszerzej informuje o postępach obrony ukraińskiej. Zeznania pojmanych rosyjskich żołnierzy trafiają do internetu. W większości widzimy bardzo młodych mężczyzn — 2000-2002 roku urodzenia. Potwierdza to doniesienia reporterów, że w pierwszej fazie inwazji Władimir Putin rzuci „mięso armatnie”.

Zeznania pojmanych obnażają kruche morale wojsk wroga — część nie była w pełni poinformowana o celach i zasadności manewrów.

Rosyjski żołnierz: „Nie wiem, czemu tu jestem”

„Nie wiem, dlaczego tu jestem. Przyjechałem na manewry w Rosji. Teraz wiem, gdzie się znajduję. Chcę wrócić” — mówi jeden z pojmanych żołnierzy. Zeznania Ukraińcy publikują wszelkimi możliwymi drogami, ale głównie w internecie: na Telegramie, mediach społecznościowych i forach.

Przesłuchujący najczęściej każą jeńcom podać następującą informację: jednostka, wiek, otrzymane rozkazy oraz wiedza na temat celów misji. Czasem muszą również podać miejsce zamieszkania w Rosji. Niektórym pojmanym każą dzwonić do bliskich i podać informację, gdzie się znajdują.

Ukraina przygotowała linię informacyjną, za której pośrednictwem rodzina jeńców może uzyskać informacje o ich stanie. O tym poinformował m.in. doradca szefa ukraińskiego MSW, Anton Heraszczenko. Linia już wkrótce ma być aktywna.

Zwrot ciał do Rosji oraz informacja o jeńcach

Kijów uruchomił również infolinię dla Rosjan, aby ci mogli dowiedzieć się, co się dzieje z ich krewnymi przebywającymi w niewoli.

„Na tej gorącej linii będziecie mogli dowiedzieć się, czy wasi bliscy żyją, czy trafili do niewoli, czy są ranni albo też ustalić, kiedy i w jaki sposób odebrać ciało zabitego członka rodziny. Jeśli wasz bliski jest naszym jeńcem, to możecie przekazać mężowi lub synowi krótką wiadomość” — poinformował doradca szefa ukraińskiego MSW, Anton Heraszczenko.

Stan swoich krewnych Rosjanie mogą sprawdzić również na stronie, na której publikowane są dane schwytanych bądź zabitych okupantów — 200rf.com. Hasło strony to „szukaj swoich”.

Ukraina apeluje również do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża o pomoc w wywiezieniu ciał rosyjskich żołnierzy. O tym poinformowała wicepremier Ukrainy ds. reintegracji terytoriów tymczasowo okupowanych, Iryna Wereszczuk.

Braki w zaopatrzeniu Rosjan

Mieszkańcy informują, że w wielu miejscach rosyjskie pojazdy opancerzone stają i nie jadą dalej, a załogi szukają paliwa. Odnotowano również przypadki, gdy rosyjscy żołnierze zatrzymywali się przy sklepach spożywczych i zabierali ze sobą jedzenie.

Ministerstwo Obrony Ukrainy ostrzega, że Rosjanie mogą zwrócić się do mieszkańców po żywność i paliwo. W związku z tym radzi — żywności nie dawać, ale paliwo można przekazać, lecz zmodyfikowane. Należy zmieszać z benzyną w proporcjach 4:1 bądź z naftą. W ten sposób dojdzie do zniszczenia silnika w rosyjskich pojazdach.

Rosja używa nielegalnej broni

W obchodzie charkowskim na wschodzie Ukrainy żołnierze ukraińscy znajdowali zrzucone przez Rosjan bomby kasetowe z przeciwpiechotnymi minami motylkowymi (PFM-1) — podaje Ukraińska Prawda.

„Zrzucają bomby kasetowe z minami motylkowymi. Może być różny kolor. Rozmiar palca. Następujesz na nie — odrywa nogę” — ostrzegła prokurator generalna Ukrainy Iryna Wenediktowa.

Jak podkreśliła, miny te są „zabronione na całym świecie, zabronione przez konwencję genewską”. Dodała, że wykorzystywano je w Afganistabnie i w innych konfliktach XX w.

W sztabie generalnym sił zbrojnych Ukrainy potwierdzono Ukraińskiej Prawdzie fakty znalezienia takich min w obwodzie charkowskim.

Pentagon ostrzega: to nie koniec

Jak informuje wysoki rangą przedstawiciel Pentagonu, w ciągu ostatniej doby na Ukrainę wkroczyły dziesiątki tysięcy kolejnych rosyjskich żołnierzy, a w inwazję zaangażowano już około połowy wojsk zgromadzonych przy granic. Jak dodał, najcięższy bój toczy się pod Charkowem.

Oficjel prowadzący briefing dla dziennikarzy nie podał dokładnych liczb, lecz przed rosyjskim atakiem całkowitą liczebność sił wokół granic Ukrainy szacowano na 150-190 tys. Jeszcze wczoraj Pentagon szacował, że w inwazji użyto 1/3 wojsk. Wśród nowo przybyłych żołnierzy, kilka tysięcy to piechota morska, która wylądowała na zachód od Mariupola.

Resort ocenił, że najcięższe walki trwają pod Charkowem, zaś siły ukraińskie stawiają też poważny opór na północnym podejściu do Kijowa. Wojska ukraińskie informują też, że udało się przejąć kilka rosyjskich czołgów.

Co przyniosą następne dni?

Ukraina wydaje się być zjednoczona. Do walki ruszyli mieszkańcy, którzy utrudniają Rosjanom działania wojenne bądź angażują się w bezpośrednią walkę. Trudno jednak teraz jest przewidzieć, co przyniosą najbliższe dni. Wszystko wskazuje na to, że silne sankcje nie zniechęcą Rosji, gdyż ta zapowiedziała, że nie zmieni swojej decyzji o inwazji.


Na podst.: mat.pras., Ukrinform, TASS, BNS, PAP, własne