Trójkąt Lubelski w obliczu wojny na Ukrainie: Zachód ma być zwarty i zjednoczony

Szefowie rządów Polski i Litwy, podczas spotkania 14 marca w Warszawie, zapewnili ukraińskiego kolegę, że będą wspierać Ukrainę „aż do zwycięstwa”. Rosyjska wojna z Ukrainą już trwa prawie trzy tygodnie. Straty Ukrainy wynoszą ponad 100 mld dolarów.

Trójkąt Lubelski w Warszawie.
| Fot. ELTA, LRV

W nocy z soboty na niedzielę Lwów, który leży ok. 70 kilometrów od granicy polsko-ukraińskiej, znalazł się pod ostrzałem rakietowym. Rosjanie ostrzelali też poligon jaworowski, który znajduje się zaledwie 20 kilometrów od granicy z Polską. W poniedziałek prezydent Wołodymyr Zełenski jeszcze raz zaapelował do Zachodu o zamknięcie ukraińskiej przestrzeni powietrznej. „Jeśli nie zamkniecie naszego nieba, rosyjskie pociski spadną na wasze terytorium, terytorium NATO. To tylko kwestia czasu. (…) W zeszłym roku ostrzegałem przywódców NATO: jeśli nie zostaną nałożone sankcje prewencyjne przeciwko Rosji, rozpocznie się wojna. I miałem rację” — napisał na Facebooku Zełenski, zamieszczając pod wpisem zdjęcia dokumentujące wojnę na Ukrainie.

Czytaj więcej: Zełenski w wywiadzie: „Nie mogę się bać. Najgorsze już się wydarzyło”

Kolejne sankcje

14 marca na Zamku Królewskim w Warszawie odbyło się spotkanie premierów Polski, Litwy i Ukrainy w ramach Trójkąta Lubelskiego. O ile szefowie rządów Polski i Litwy Mateusz Morawiecki oraz Ingrida Šimonytė mieli spotkanie na żywo, to premier Ukrainy Denys Szmyhal uczestniczył zdalnie. Gospodarz spotkania, premier Morawiecki, w trakcie konferencji prasowej oświadczył, że sankcje względem Rosji nadal są niewystarczające. Poinformował, że dotychczas zostały wprowadzone trzy pakiety sankcji, ale są planowane kolejne. „Pracujemy nad kolejnym. Mamy cały czas niedosyt, że są oligarchowie bezpośrednio współpracujący z Putinem, którzy nie są objęci sankcjami. Rozmawiamy o tym, żeby zakończyć możliwość współpracy na wszystkich możliwych polach między Rosją i światem zachodnim” — oświadczył szef polskiego rządu.

Na Zamku Królewskim w Warszawie odbyło się spotkanie premierów Polski, Litwy i Ukrainy
| Fot. ELTA, LRV

Premier Litwy ze swej strony dodała, że wpływ sankcji na sytuację gospodarczą Rosji w całości zobaczymy po pewnym czasie. Podkreśliła, że nie zgadza się z zarzutami, jakoby sankcje nałożone na Rosję nie mają żadnego wymiernego wpływu na sytuację w tym kraju. „Wcześniej niejednokrotnie słyszałam dyskusje, że sankcje nie są do końca skuteczną bronią, że niby nie działają. Śmiem powiedzieć, że dotychczas nigdy nie mieliśmy prawdziwych sankcji i dopiero teraz zaczynamy je mieć. Szkoda, że tak późno, bo z tej przyczyny ludzie Ukrainy muszą płacić zbyt dużą cenę. Całkowity wpływ sankcji będziemy mogli ocenić tylko w perspektywie długoterminowej. Musimy je wzmacniać i poszerzać już teraz, aby ta wojna przeciwko Ukrainie kosztowała Rosję jak najdrożej” — podkreśliła Šimonytė. Szefowa litewskiego rządu nie miała też żadnych wątpliwości, że Putin i Łukaszenka odpowiedzą za zbrodnie na Ukrainie.

Bez iluzji

Przedstawicielka Litwy podkreśliła, że w chwili obecnej najważniejsze jest utrzymanie jednolitego stanowiska na Zachodzie. „Po pierwsze, chciałabym wyrazić nieskończony szacunek i solidarność Litwy z Ukrainą. Ich nieskończona odwaga i zdecydowanie dzisiaj bronią wolności Europy. Nie powinniśmy mieć żadnych iluzji. Walka, która trwa na ziemi Ukrainy, to walka o nas wszystkich” — oświadczyła po spotkaniu na konferencji prasowej premier Ingrida Šimonytė. Szefowa litewskiego rządu zaznaczyła: „W obliczu rozpoczętej przez Putina wojny, jest czymś bardzo ważnym, aby kraje demokratyczne były zwarte i zjednoczone. We wszystkich formatach: czy to NATO, czy to Unia Europejska, czy Trójkąt Lubelski”.

Kwestię pomocy humanitarnej na konferencji prasowej poruszył premier RP. „Mamy już ponad 2 mln uciekinierów wojennych z Ukrainy do Polski i innych krajów. Bardzo wielu zostaje w Polsce. W tym celu pozyskujemy duże środki z całego świata, przede wszystkim z UE. Jest rzeczą oczywistą, że Polska jest na pierwszej linii obrony humanitarnej. Dzisiaj już widzimy, że ta pomoc nadejdzie zgodnie z naszymi działaniami dyplomatycznymi” — zapewnił dziennikarzy Morawiecki.

Czytaj więcej: Šimonytė: „Litwa bez rosyjskiego gazu przeżyje”

Rozmowy w NATO

Šimonytė zapewniła, że Litwa nadal będzie wspierała na wszystkie możliwe sposoby walczącą Ukrainę. „Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc Ukrainie w obronie i jak najlepszym funkcjonowaniu w czasie wojny. Duża pomoc nadchodzi nie tylko od instytucji państwowych, ale również od mieszkańców, biznesu, organizacji pozarządowych. Mogę zapewnić, że cała Litwa będzie z Ukraińcami aż do zwycięstwa” — powiedziała premier Litwy.

Szef polskiego rządu podkreślił, że już teraz jest wzmacniana wschodnia flanka NATO. „Musimy się już tutaj bronić, dlatego przyciągamy kolejne systemy obrony przeciwrakietowej, kupujemy kolejne rodzaje broni defensywnej. Rozmawiamy także w ramach NATO, co możemy zrobić jeszcze, żeby poprzez broń defensywną chronić życie ludzi i pomagać Ukraińcom, aby bronili swojej wolności” — powiedział Morawiecki. „Jesteśmy na wschodniej flance, więc wojna Rosji przeciwko Ukrainie i wykorzystanie ziemi białoruskiej na rzecz tej inwazji zmieniła ocenę ryzyka bezpieczeństwa. Dlatego trzeba przejść jak najszybciej (…) do koncepcji obrony. To szczególnie dotyczy zintegrowanej obrony przeciwlotniczej, obrony powietrznej. Jestem przekonana, że nasza współpraca będzie bardzo silna nie tylko w aspekcie politycznym, ale również obronnym” — dodała Šimonytė.

Zachodni politycy coraz częściej mówią o zbrodniach wojennych popełnionych przez Rosjan na Ukrainie
| Fot. EPA-ELTA

Państwo terrorystyczne

Premier Ukrainy oświadczył, że Rosja powinna zostać uznana za państwo terrorystyczne, a jej wszystkie aktywa powinny zostać zamrożone. „Będziemy też prosić, żeby zostały anulowane wizy dla obywateli rosyjskich, żeby te osoby publiczne, które wspierają wojnę oraz członkowie ich rodzin też znalazły się pod sankcjami. Tworzymy listę takich osób” — powiedział Denys Szmyhal.

Ukraiński polityk zaapelował do Zachodu o nałożenie sankcji na eksport rosyjskich metali i innych surowców. „Powinniśmy też zastanowić się, jak uniknąć możliwości obchodzenia sankcji, żeby odciąć Rosję od pieniędzy, z których będzie finansować wojnę” — oświadczył premier Ukrainy. Politycy Zachodu coraz częściej mówią otwarcie o zbrodniach wojennych i zbrodniach przeciwko ludzkości popełnionych przez Rosję na Ukrainie. Biały Dom poinformował, że w trakcie niedzielnej rozmowy prezydent USA Joe Biden i prezydent Francji Emmanuel Macron podkreślili swoje zaangażowanie na rzecz pociągnięcia Rosji do odpowiedzialności za inwazję na Ukrainę. W poniedziałek minister obrony Kanady Anita Anand oświadczyła, że Rosja jest agresorem i dopuszcza się na Ukrainie zbrodni wojennych. „Rosja w oczywisty sposób jest okrutnym agresorem, zabijającym dzieci i rodziny i popełniającym zbrodnie wojenne” — oświadczyła szefowa resortu obrony.

Rosyjska inwazja na Ukrainie trwa dwudziesty dzień. Ze wstępnych obliczeń ministerstwa gospodarki Ukrainy wojna spowodowała miliardowe straty w tym kraju. „Prawie 120 mld dolarów to wartość strat, jakie spowodowały rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę” — poinformował w tym tygodniu wiceminister gospodarki Ukrainy Denys Kudin. Na razie nie wiadomo, jaki wpływ działania wojenne będą miały na ukraiński PKB. Kudin oświadczył, że wstępne oceny dotyczące PKB rząd będzie mógł podać najwcześniej w kwietniu.

Czytaj więcej: Szef dyplomacji UE Borrell: „Nałożymy na Rosję najcięższe sankcje w historii”