Koniec piątej fali nie oznacza końca pandemii

Eksperci nie mają wątpliwości — dane z ostatnich tygodni jednoznacznie pokazują, że piąta fala pandemii dobiega końca. Mniejsza jest liczba pozytywnych testów i jednocześnie mniej pacjentów przebywa na oddziałach covidowych.

Spacerujący na placu Katedralnym.
Spadek liczby zachorowań nie oznacza końca pandemii, bo prawdopodobnie powróci ona jesienią
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Tymczasem kierownik Centrum Chorób Zakaźnych i AIDS, prof. Saulius Čaplinskas, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” powiedział, że to wcale nie oznacza końca pandemii, bo prawdopodobnie powróci jesienią.

Koronawirus nie zniknie

— Nawet jeśli pandemia się skończy, koronawirus nigdzie nie przepadnie. Po prostu pandemia stanie się sezonową chorobą endemiczną, ale nadal będzie zakaźną i groźną chorobą. Jej przebieg będzie już lżejszy, nie powinno być nadmiernego obciążenia dla systemu opieki zdrowia, nie powinno też być ogólnokrajowej kwarantanny. Ale to wcale nie oznacza, że to już koniec. Są bardzo ciężkie czasy dzisiaj, ludzie są w ciągłym napięciu, przez dwa lata męczy koronawirus, wojna w Ukrainie, więc ludzie muszą odetchnąć i nauczyć się żyć z COVID-19. To nadal pozostaje poważna i niebezpieczna choroba, przed którą należy się chronić. Myślę, że z COVID-19 będziemy żyli jeszcze długo — zaznacza prof. Saulius Čaplinskas.

Czytaj więcej: Omikron budzi coraz większy strach

Zakażenia koronawirusami zaczną rosnąć jesienią

Naukowcy przewidują, że zakażenia koronawirusami zaczną ponownie rosnąć we wrześniu i listopadzie.

— Ogłoszenie końca pandemii COVID-19 nie powinno być interpretowane jako ustanie krążenia wirusa. Choroby pojawiają się i nie znikają. Dlatego stwierdzenie, że najgorsze już minęło, nie oznacza, że społeczeństwo powinno lekceważyć i rezygnować ze środków ochronnych lub skutecznego konkretnego środka zapobiegawczego, jakim są szczepienia. Chociaż rząd zniósł wymóg noszenia masek w pomieszczeniach i skrócił okres izolacji dla osób zarażonych do pięciu dni, nie zapominajmy dbać o siebie i swoich bliskich — przypomina kierownik Centrum Chorób Zakaźnych i AIDS.

W Wielkiej Brytanii potwierdzono 637 przypadków nowego wariantu koronawirusa oznaczonego jako XE, który jest połączeniem dwóch podwariantów omikronu. Rekombinant XE został już wykryty w Tajlandii i Nowej Zelandii. Światowa Organizacja Zdrowia, informując o nim, też wskazywała na większe o mniej więcej 10 proc. tempo rozprzestrzeniania się, zastrzegając, że wymaga to dalszych badań.

Mutacje i szczepienia

Koronawirus SARS-Cov-2 nie przestaje mutować. Najnowszy wariant koronawirusa XE rozprzestrzenia się jeszcze szybciej niż Omikron BA.2.

— Widzimy, że ten wirus wciąż mutuje. Trudno jest powiedzieć na razie, jak niebezpieczny jest najnowszy wariant koronawirusa XE i kiedy dotrze do nas. Na samym początku pandemii mówiłem, że ten wirus przejdzie jak tsunami. Pamiętajmy, że musimy chronić siebie, a zwłaszcza osoby w grupie ryzyka. Szczepionki są bardzo ważne — zaznacza profesor.

Czytaj więcej: Na Litwie ruszają szczepienia dzieci w wieku 5-11 lat

Piąta fala się kończy

Analitycy prognozują, że malejąca liczba chorych utrzyma się do wygaśnięcia odporności zbiorowej bądź wystąpienia nowej odmiany wirusa.

„Ku końcowi ma się największa — piąta — fala pandemii. Dynamicznie spada liczba tak nowych przypadków koronawirusa, jak też zakażeń wtórnych i kolejnych. Ogólna liczba zakażeń wynosi tyle, ile stwierdzaliśmy na początku tej fali w końcu grudnia” — czytamy we wpisie analityków Departamentu Statystyki na Facebooku.

Komunikat końcowy analityków jest mało optymistyczny. „Przyszłe pandemie są na pewno nieuniknione, zaś wirusy, które powodują pandemie, mogą być zarówno mniej groźne, jak też bardziej groźne dla życia człowieka niż SARS-CoV-2”.