Saulius Skvernelis: „Znaki diakrytyczne mogą napiąć relacje międzynarodowe”

Podczas gdy kilka grup posłów do Sejmu ponownie próbuje zalegalizować stosowanie znaków diakrytycznych w nielitewskich nazwiskach, przewodniczący Sejmu Saulius Skvernelis w przeddzień Dnia Niepodległości, 10 marca powiedział, że nie poprze tej propozycji. Twierdzi, że to mogłoby „spowodować napięcia gdy mówimy o stosunkach międzynarodowych”. Premier Gintautas Paluckas nie ujawnia swojego stanowiska, powołuje się na fakt, że jeszcze nie było czytania projektu w Sejmie.

Czytaj również...

Poprawki do pisowni nazwisk zostały zaproponowane przez dziewięciu przedstawicieli grupy Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej i byłą przewodniczącą Sejmu, liberałkę Viktoriję Čmilytė-Nielsen. Posłowie Akcji Wyborczej Polaków na Litwie — Związku Chrześcijańskich Rodzin w Sejmie również optują za znakami diakrytycznymi.

„Niepotrzebne zamieszanie”

Przewodniczący Sejmu powiedział, że nie uważa za stosowne poruszanie tej kwestii w obecnej sytuacji politycznej.

„Nie, nie będziemy popierać podnoszenia tych kwestii, ponieważ tak jak to, co było negocjowane przez dziesięciolecia i niezbędne kompromisy, które zostały zaakceptowane, zostały podjęte w ostatnim Sejmie. Dziś uważam, że takie propozycje mogą ponownie wprowadzić niepotrzebne zamieszanie i napięcie, zarówno gdy mówimy o stosunkach międzynarodowych, jak i w nastawieniu społeczeństwa” — powiedział Skvernelis dziennikarzom w Sejmie.

Obecne prawo stanowi, że imię i nazwisko powinny być zapisywane alfabetem łacińskim bez znaków diakrytycznych.

Paluckas: „Nie było jeszcze czytania w Sejmie”

Paluckas powiedział, że nie będzie wdawał się w szerszą debatę na ten temat, ponieważ nie jest jasne, czy ta inicjatywa ma poparcie Sejmu.

„Nie było jeszcze czytania w Sejmie, więc nie wiemy, czy jest poparcie w samym Sejmie. Poczekamy i zobaczymy”, powiedział premier.

Sejmowi wielokrotnie przedstawiano propozycję umożliwienia zapisu nielitewskich nazwisk obywateli w oryginalnej formie, ze znakami diakrytycznymi. Ostatni raz taka propozycja została odrzucona w czerwcu 2023 roku.

W grudniu tego roku Sąd Konstytucyjny (TK) orzekł, że przewidziana w ustawie możliwość zapisu nielitewskich imion i nazwisk alfabetem łacińskim bez znaków diakrytycznych w dokumentach osobistych jest zgodna z konstytucją. Sąd zauważył jednak, że takie znaki byłyby możliwe, gdyby Państwowa Komisja Języka Litewskiego wydała takie orzeczenie.

Szefowa Komisji, Violeta Meiliūnaitė, powiedziała wówczas, że komisja nigdy nie otrzymała wniosku w sprawie stosowania znaków diakrytycznych w nazwach osobowych, więc nie wie, jaki będzie wniosek.

Znaki diakrytyczne zagrażają językowy?

Instytut Języka Litewskiego stwierdził, że obce znaki diakrytyczne w litewskich dokumentach tożsamości zagrażałyby językowi.

Z kolei 13 lutego tego roku Sąd Najwyższy odrzucił pozew Jarosława Wołkonowskiego w sprawie użycia litery ze znakiem diakrytycznym, ponieważ według sądu pisownia takiej litery nie jest zgodna z wymogami obowiązującego prawa.

Według polsko-litewskiego traktatu o dobrosąsiedzkiej współpracy, Litwa jest zobowiązana do zapewnienia Polakom na Litwie „używania swych imion i nazwisk w brzmieniu języka mniejszości narodowej”.

Litwini w Polsce mają możliwość zapisywania swoich nazwisk z litewskimi znakami diakrytycznymi, jak „ė”, „ž”, „č”, „š”, „ū” i innymi.

Afisze

Więcej od autora

Litwa „zieloną kurkową wyspą” regionu, zbiory kupuje także wysuszona Polska

Ciągle słyszymy: „Ajajaj, niedobrze, upał, susza, plagi egipskie”. Jednak, jak się spojrzy szerzej, nie jest tak źle. Litewscy zbieracze mają powody do zadowolenia i przewidują obfite zbiory. Niestety, na horyzoncie czai się też coraz bardziej palący problem.

Cyberprzestępcy znaleźli nowy cel. Litwa na 62. miejscu na świecie

Nowe badanie ujawniło skalę zagrożenia. Cyberprzestępcy mają nowe metody — numer karty czy inne takiego typu dane to dla nich śmieci. Prawdziwe złoto, które próbują pozyskać to… dane z przeglądarki. Po co? Bo to klucz do wszystkiego, co wyjaśniają eksperci.

Masa ciała wpływa na rekrutację

Ponad 80 proc. rekruterów przy identycznych kwalifikacjach częściej wybiera szczupłych kandydatów niż osoby z nadmierną masą ciała — wynika z badań dr Martyny Krogulec-Łęskiej z Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Zdaniem badaczki sylwetka pozostaje jednym z najbardziej bezwzględnych kryteriów oceny na rynku pracy.