„Krwawa matura” w Wilnie 100 lat temu. „W szkole panoszy się duch nienawiści”

„Wilno pogrążone w żałobie dzisiaj odprowadza ofiary ponurej tragedii w Gimnazjum im. J. Lelewela” — taki napis trwożył mieszkańców na łamach „Kuriera Wileńskiego” w dniu 8 maja 1925 roku. Dwa dni wcześniej doszło do strzelaniny podczas matury, której echa obiegły Polskę i Litwę.

Czytaj również...

W dniu 6 maja, podczas egzaminu maturalnego, Stanisław Ławrynowicz i Janusz Obrąpalski strzelali z rewolwerów do pedagogów i kolegów. Jeden zginął od przyciśniętego do siebie granatu, który odbezpieczył, a drugi z napastników zginął od samobójczego strzału z własnego pistoletu. Łącznie zginęło pięć osób, było wielu rannych.

Zginęli: nauczyciel Jan Jankowski oraz uczniowie Tadeusz Domański i Aleksander Zagorski (czasem pisany jako Zahorski, przyboczny 7. wileńskiej drużyny harcerskiej, Polak wyznania prawosławnego). Ranny został też dyrektor szkoły prof. Edward Biegański.

O ile opisom makabrycznych scen prasa poświęciła sporo miejsca, nie mniejszą uwagę poświęcono też dyskusji, dlaczego do takiej tragedii doszło.

Na łamach wspomnianego „Kuriera Wileńskiego” Zygmunt Piotrkowski, polityk (który zresztą w 1940 r. zostanie zabity przez Rosjan) zwracał uwagę na skostniały system szkolny nadto obciążający dzieci, niekształtujący charakteru.

„W szkolnictwie naszem widzimy ogromne obniżenie poziomu. Kładzie się nacisk na zmechanizowanie całego systemu podczas gdy czynnik wychowawczy jest w zaniedbaniu, albo jest postawiony najfałszywiej. Stosunek nauczyciela do ucznia (wychowawcy do wychowanka) jest zimny, sztywny, biurokratyczny. Nie pracuje się nad kształtowaniem dusz, urabianiem charakterów, dawaniem szlachetnych wzorów” — czytamy w numerze z 8 maja 1925 r.

„W szkole panoszy się duch nietolerancji, nienawiści rasowej, narodowościowej, a nawet atmosfera apoteozowania gwałtu i zbrodni” — konstatuje.

Krytykuje formę matur, które według polityka są karykaturą kwalifikacji ucznia, ponieważ sprawdza tylko konkretne techniczne zdolności, a nie całokształt charakteru. Krytykuje też ministerstwo, że nie uwzględnia lokalnych czynników. Nawołuje, by „oczyścić wodę u źródła”.

Taki też tytuł nosi cała odezwa polityka — „Woda zatruta u źródła”. Czytając archiwalne numery prasy, można odnieść wrażenie, że przeładowanie ucznia i mechaniczne podejście ministrów do instytucji szkoły było problemem także 100 lat temu. I to właśnie to mogło doprowadzić do tej strasznej tragedii.

Z kolei w innych rubrykach czytamy, że zmarłych żegnali też uczniowie narodowości białoruskiej.

Prasa opisując pogrzeb ofiar, zwraca też uwagę na sprawców. „A tamci? Tamci nieszczęstnicy, których nikt nie pójdzie żegnać na wieczny spoczynek, którym nie zadzwonią dzwony, ni płacz rodaków. Tamci… zbrodniarze? Obłąkani? Ofiary zła? Ponieśli do grobu tajemnicę swych pobudek i sami sobie wymierzyli okrutną sprawiedliwość…. Niechże i im ziemia nie ciąży zbytnio na umęczonych sercach…”.

W innej części prasy napotykamy na krytykę warszawskiego rządu, który nie uwzględnia lokalnych warunków i zarządza dekretami, bez zapoznania się ze specyfiką regionu.

Zdarzenie wywołało nawet reakcję organizacji, które bezpośrednio z debatą społeczną nie mają wiele wspólnego. Stowarzyszenie Techników Polskich w Wilnie opublikowało apel, aby zwołać zjazd przedstawicieli polskich organizacji, aby szukać właściwej drogi do zbadania przyczyn zdarzenia i postawienia diagnozy.

Czytaj więcej: Przemoc w szkołach Litwy: nauczyciel pod pręgierzem

Afisze

Więcej od autora

Litwa obliczy i wystawi rachunek za okupację Niemcom i Rosji? Podpisano deklarację z Polską

W Wilnie podpisano deklarację między instytutami pamięci Polski i Litwy. Jak wynika z odpowiedzi na pytanie „KW”, to jeden z kroków do obliczenia i wystawienia rachunku za okupacje Niemcom i Rosji.

„Zobaczymy 68 lat poetyckiej drogi”. Goście redakcji: poeta Aleksander Śnieżko i pieśniarz Wiktor Dulko

Poeta Aleksander Śnieżko i pieśniarz Wiktor Dulko odwiedzili redakcję „Kuriera Wileńskiego” z premierowym, czterotomowym zbiorem wierszy Śnieżki. Owoc 68 lat twórczości, której początek wiódł przez łamy naszego dziennika od 1959 r.

Polscy medycy na Litwie zbierali krew po raz siódmy. W nowym miejscu pobili swój rekord

We środę 29 kwietnia w siedzibie Filii Uniwersytetu w Białymstoku w Wilnie odbyła się akcja „Kropelka krwi — w darze!”. Akcja polskich medyków na Litwie pobiła swój rekord.