Więcej

    Betis–Chelsea we Wrocławiu! Polska gospodarzem wielkiego finału

    We środę 28 maja na Stadionie Wrocław po raz pierwszy w Polsce odbędzie się finał Ligi Konferencji Europy. Zmierzą się w nim londyńska Chelsea z Betisem Sewilla. Zainteresowanie wydarzeniem jest olbrzymie, a ceny kwater w stolicy Dolnego Śląska dosłownie oszalały.

    Czytaj również...

    Dotąd tylko dwukrotnie na polskich stadionach rozegrano mecze finałowe europejskich rozgrywek pucharowych. W czasach PRL o takim wydarzeniu nad Wisłą fani futbolu mogli tylko pomarzyć. Marzenia mogły zmienić się w rzeczywistość dopiero po roku 2012, gdy na organizowane wspólnie z Ukrainą Euro powstały nowoczesne, spełniające wymogi organizacji finałów, stadiony.

    W 2015 r. areną decydującej rozgrywki w Lidze Europy był PGE Narodowy w Warszawie. Sevilla FC pokonała wówczas 3:2 Dnipro Dniepropietrowsk, a jednego z goli dla triumfatorów strzelił reprezentant Polski Grzegorz Krychowiak. Sześć lat później finał tych samych rozgrywek odbył się na Polsat Plus Arenie w Gdańsku. Villarreal CF po dogrywce i serii rzutów karnych zwyciężył Manchester United, ale kibice nie mogli w pełni cieszyć się wydarzeniem, bo z racji pandemii udostępniono im tylko niewielką część miejsc na stadionie.

    Przede wszystkim bezpieczeństwo

    W sierpniu ub.r. Stadion Narodowy w Warszawie był areną jeszcze jednej ważnej potyczki w klubowej piłce, mianowicie meczu o Superpuchar Europy, w którym zwycięzcy Ligi Mistrzów ze zwycięzcami Ligi Europy symbolicznie rozpoczynają nowy sezon. W polskiej stolicy Real Madryt pokonał Atalantę Bergamo 2:0, a w zespole Królewskich oficjalnie zadebiutował w tym spotkaniu Kylian Mbappé.

    Wrocław prawo organizacji finału najmłodszych europejskich rozgrywek – Ligi Konferencji Europy – otrzymał na posiedzeniu Komitetu Wykonawczego UEFA dwa lata temu, w czerwcu. Od tego momentu zaczął się intensywnie przygotowywać do jego zorganizowania. Za organizację oraz koordynację przygotowań odpowiada Departament Organizacji Imprez, Bezpieczeństwa i Infrastruktury PZPN, który współpracuje z UEFA, władzami miasta oraz wszystkimi podmiotami zaangażowanymi w projekt.

    W ubiegłym tygodniu spotkało się ponad 50 przedstawicieli reprezentujących wszystkie strony biorące udział w wydarzeniu i odpowiedzialne za jego przebieg. Na specjalnym briefingu Marek Doliński, dyrektor Departamentu Organizacji Imprez, Bezpieczeństwa i Infrastruktury PZPN mówił tak: – Dzięki obecności wszystkich partnerów oraz przedstawicieli finalistów mogliśmy skonfrontować plany z rzeczywistością bezpośrednio na stadionie, w przestrzeni miejskiej i przy infrastrukturze komunikacyjnej. To bezcenne doświadczenie, które pozwala na precyzyjne dopracowanie logistyki i infrastruktury. Wspólnie z UEFA i lokalnymi partnerami dokładamy wszelkich starań, aby finał we Wrocławiu był sprawnie zorganizowanym wydarzeniem, bezpiecznym i zapamiętanym przez kibiców na długo.

    70 tysięcy gości

    Mimo że Liga Konferencji uchodzi za najmniej prestiżowe z europejskich rozgrywek, to do finału awansowały uznane marki: Chelsea Londyn i Betis Sewilla. Obydwie mają dziesiątki tysięcy fanów i reprezentują najlepsze ligi Starego Kontynentu.

    W związku z tym do Wrocławia przyjadą nie tylko kibice drużyn walczących o trofeum, lecz także tysiące turystów. Mieszkańcy muszą przygotować się na korki, tłok oraz zmiany w komunikacji miejskiej. W przestrzeni miejskiej pojawiły się nawet plakaty z napisem: „Jeśli możesz, zostań w domu”.

    Szacuje się, że wydarzenie przyciągnie do miasta ok. 70 tys. kibiców, znacznie więcej niż podczas mistrzostw Europy 13 lat temu. Ręce zacierają hotelarze i właściciele kwater. Tydzień przed meczem zarezerwowanie dwuosobowego pokoju poniżej 2 tys. zł graniczyło z cudem, a ceny oscylowały w przedziale 3–4 tys. za noc.

    „Nie mieliśmy tak dużego wydarzenia od czasów Euro 2012. Stawiamy na ścisłą współpracę ze służbami – policją, pogotowiem, strażą pożarną. Wszystko po to, by mieszkańcy i goście czuli się bezpiecznie, mogli swobodnie poruszać się po mieście i w obrębie stadionu. W pojazdach komunikacji miejskiej pojawią się dodatkowe oznakowania oraz komunikaty w języku angielskim. Wzmocniona zostaną linie kursujące z dworca na lotnisko, pojawi się więcej autobusów, w tym przegubowych. Uruchomimy także nowe linie tramwajowe i autobusowe, które zapewnią sprawne połączenia między centrum miasta a stadionem” – informował w TVP Wrocław Krzysztof Szłapka, koordynator finału Ligi Konferencji UEFA 2025 we Wrocławiu.

    Specjalne przygotowania odbywają się także na stadionie Tarczyński Arena, który zgodnie z wymogami UEFA na czas finału zmieni nazwę na Stadion Wrocław. Wymieniona została murawa. W ramach modernizacji wymieniono także m.in.: sprawdzarki biletów, systemy sterowania oświetleniem oraz urządzenia obsługujące telebimy.

    450 euro za bilet

    Stadion Wrocław pomieści 41,3 tys. sympatyków futbolu, pozostali będą śledzili mecz w mieście, przede wszystkim w specjalnie przygotowanej strefie kibica na Rynku. UEFA stanowczo apeluje, by ci, którzy nie mają biletu, nie udawali się na stadion. Bilety dystrybuowano w drodze loterii, nabyć mogli je ci, którzy wcześniej wylosowali do tego prawo. Ceny wejściówek wahały się w przedziale od 25 euro (ale to wyłącznie dla kibiców drużyn finalistów) do 190 euro za miejsca pierwszej kategorii – i aż 450 euro za miejsca w pierwszym rzędzie.

    Faworytem finału jest zespół z Londynu. Chelsea, dysponująca znacznie wyższym budżetem, wygrała fazę zasadniczą rozgrywek, którą Betis skończył dopiero na 15. miejscu. W fazie play-off obaj finaliści wyeliminowali w ćwierćfinałach polskie drużyny, Betis – Jagiellonię Białystok, a Chelsea – Legię Warszawa, mimo że warszawianie wygrali rewanż w Londynie 2:1. Warto też wspomnieć, że w fazie zasadniczej Legia pokonała u siebie Betis 1:0.

    Sędzią spotkania finałowego, które rozpocznie się o godz. 22 czasu wileńskiego, będzie 40-letni Irfan Peljto z Bośni i Hercegowiny. Na liniach pomagać będą mu rodacy: Senad Ibrišimbegović i Davor Beljo.

    Czytaj więcej: Powtórka z rozrywki — Polska-Andora 3:0 w eliminacjach do mundialu


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” Nr 21 (58) 24-30/05/2025

    Afisze

    Więcej od autora

    No to referendum!

    Żeby komisarz referendum zarządził, potrzeba było co najmniej 10 proc. podpisów uprawnionych do głosowania mieszkańców, czyli ponad 58 tys. Inicjatorzy referendum na ich zebranie mieli 60 dni. Na ponad...