Jeszcze w grudniu 2024 r. cena ziaren kakao biła rekordy — sięgała 12 tys. dolarów (ok. 10,5 tys. euro) za tonę. Dziś to już około 2,8 tys. euro. Różnica jest ogromna, ale konsumenci nie odczuwają jej przy kasie.
Handel się broni: ceny ustalają producenci
Przedstawiciele największych sieci handlowych w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” przekonują, że nie mają bezpośredniego wpływu na ceny czekolady. Jak podkreślają, detaliczni sprzedawcy nie kupują kakao, lecz gotowy produkt od producentów, a to właśnie ich polityka cenowa decyduje o tym, ile płaci klient.
— Czekolada dostępna dziś na półkach została wyprodukowana z kakao kupionego wcześniej, w czasie, gdy jego ceny były znacznie wyższe. Najwięksi producenci w wielu krajach Europy nie tylko nie obniżali ostatnio cen, ale wręcz je podnosili. Gwałtowny wzrost cen kakao był przenoszony na konsumentów stopniowo, dlatego również ewentualne spadki nie są natychmiastowe — mówi Gintarė Kitovė z sieci IKI.
W grę wchodzi też kilka innych czynników
Eksperci podkreślają, że ceny czekolady nie zależą wyłącznie od ceny kakao na giełdach. W grę wchodzą także inne czynniki: koszty energii, transportu, opakowań czy rosnące wynagrodzenia.
— Nawet jeśli surowiec tanieje, producenci nadal ponoszą wysokie koszty działalności. To sprawia, że ceny końcowe nie spadają tak szybko, jak mogliby oczekiwać konsumenci. Na rynku widać jednak pierwsze oznaki odwrócenia trendu. Ceny części produktów zwłaszcza lokalnych producentów i marek własnych spadły w ostatnich miesiącach o 10-15 proc. Coraz częściej pojawiają się też promocje. Tendencje spadkowe są widoczne, ale na razie dotyczą głównie mniejszych producentów — podkreśla przedstawicielka IKI.
Umowy blokują obniżki
Podobnego zdania jest Marius Tilmantas, dyrektor działu zakupów sieci handlowej „Maxima”. Jak wyjaśnia, kluczową rolę odgrywają długoterminowe umowy.
— Producenci czekolady często są związani długoterminowymi umowami na dostawy kakao, które podpisywali w czasie, gdy ceny surowca były najwyższe. W praktyce oznacza to, że nawet dziś — mimo wyraźnych spadków na giełdach — wciąż kupują kakao po znacznie wyższych stawkach niż obecnie obowiązujące. To właśnie dlatego obniżki cen w sklepach pojawiają się z opóźnieniem i nie są od razu odczuwalne dla konsumentów. Spadek cen kakao nie przekłada się automatycznie na tańszą czekoladę, ponieważ na jej końcową cenę wpływa wiele czynników. Wśród nich są nie tylko koszty surowca, ale także produkcji, transportu, energii czy wynagrodzeń — podkreśla Marius Tilmantas.
Jak jednak dodaje, pojawiają się pierwsze sygnały zmian. W drugiej połowie roku sytuacja może się stopniowo poprawiać, gdy droższe kontrakty wygasną, a producenci zaczną zawierać nowe umowy już na korzystniejszych warunkach.



