Pamięć i emocje
— Biorę udział, aby oddać hołd tym, którzy polegli. To dla mnie bardzo ważne, żeby w taki sposób okazać pamięć i szacunek wobec ludzi, którzy walczyli o wolność. Podczas biegu czuję niezwykłą atmosferę. Czuję się naprawdę podniośle, serce mi się pali. Chcę, aby młodzież pamiętała o naszej historii i rozumiała, jak wiele zawdzięczamy poprzednim pokoleniom. Mam nadzieję, że z każdym rokiem coraz więcej młodych ludzi będzie brało udział w tym wydarzeniu, bo to nie tylko bieg, ale też ważna lekcja patriotyzmu. Dla mnie to już drugi raz, kiedy uczestniczę w „Tropem Wilczym”, i na pewno nie ostatni — powiedziała w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Eliana z Gimnazjum im. Szymona Konarskiego.

Tradycja i rodzinne bieganie
Kolejny uczestnik biegu, Witalij podkreśla, że udział w biegu stał się dla niego czymś więcej niż jednorazowym wydarzeniem – to już wieloletnia tradycja, do której chętnie wraca. Jak wspomina, brał udział w biegu cztery razy, później miał dłuższą przerwę, ale w tym roku postanowił ponownie stanąć na starcie.
— Dla mnie to już tradycja. Zawsze towarzyszą temu duże emocje i poczucie, że robi się coś ważnego. W tym roku bierzemy udział całą rodziną: żona i córka pobiegną dystans 5 kilometrów, a ja spróbuję swoich sił na 20 kilometrach. Na co dzień biegam, więc myślę, że dam radę, choć 20 km to już konkretny dystans i wymaga przygotowania. Najważniejsze jednak jest dla mnie to, żeby być tutaj, wziąć udział — powiedział nam Witalij, rozgrzewając się przed startem.

Tymczasem Agata przyszła na wydarzenie wraz ze swoją 4-letnią córką. Sama nie zwięła udziału w biegu, jednak zdecydowała się pojawić, aby wesprzeć i podtrzymać na duchu tych, którzy stanęli na starcie.
— To bardzo ważne wydarzenie. Przyszłam tutaj, żeby chociaż w ten sposób okazać wsparcie i być częścią tej atmosfery. Mam nadzieję, że kiedy córka podrośnie, pobiegniemy już razem. Chcę, aby moje dziecko w przyszłości rozumiało znaczenie pamięci — powiedziała Agata.

Biegł też konsul RP
Wśród uczestników był również konsul generalny RP w Wilnie, Dariusz Wiśniewski, który nie tylko oficjalnie powitał zebranych, ale także dołączył do biegaczy, podkreślając swoją obecnością osobiste zaangażowanie w upamiętnienie Żołnierzy Wyklętych.
„Dla mnie już wszyscy jesteście zwycięzcami. Nie ma znaczenia, kto przebiegnie pierwszy, kto przybiegnie trzeci — wszyscy jesteście zwycięzcami tego biegu. Ja też mam zamiar przebiec 5 km, mam nadzieję, że nie przybiegnę ostatni. Wszyscy wiemy, kogo upamiętnia ten bieg żołnierzy niezłomnych, a także tutaj, na Wileńszczyźnie, »Leśnych Braci«” — powiedział konsul.

Sport i pamięć na różnych dystansach
Najbardziej wytrwali uczestnicy zmierzyli się z dystansem półmaratonu, natomiast pozostali jak co roku mogli wybierać spośród tras o długości: 1 963 m, 5 km oraz 10 km.
Trasa licząca 1963 m, symbolizuje pamięć żołnierzy, dla których wojna nie skończyła się w 1945 roku — tych, którzy nie chcieli i nie potrafili pogodzić się z narzuconym ustrojem państwa i sowiecką dominacją kontynuując walkę mino trudnej sytuacji politycznej. Ostatni „Niezłomny” Józef Franczak „Laluś” został zastrzelony w obławie jesienią 1963 r.

Idea biegu „Tropem Wilczym” została zapoczątkowana w 2013 r. z inicjatywy Fundacji Wolność i Demokracja działającej w Polsce. Pierwsza edycja wydarzenia zgromadziła 50 uczestników, jednak z czasem przedsięwzięcie zaczęło dynamicznie się rozwijać i zyskiwać coraz większy zasięg. W 2020 r. biegi organizowano już w ponad 300 miastach w Polsce oraz poza jej granicami. Obecnie wydarzenia upamiętniające Żołnierzy Niezłomnych odbywają się również za granicą, między innymi w: Chicago, Londynie, Nowym Jorku i Wiedniu.
***
W Wilnie organizatorami biegu są Ambasada RP w Wilnie, polska młodzież w Litwie oraz Stowarzyszenie „Sporto renginiai”.







