W tegorocznym rankingu szkół selekcyjnych widzimy przetasowania. Jeszcze większe przetasowania obserwujemy w rankingu tzw. szkół nieselekcyjnych, gimnazjów, które stanowią w kraju zdecydowaną większość – powiedziała podczas specjalnej konferencji prasowej kierowniczka działu rankingów magazynu „Reitingai”, Jonė Kučinskaitė.
Liderzy w kraju i na Wileńszczyźnie
Liderami rankingu zostały licea z Wilna i Kłajpedy. W przypadku gimnazjów z polskim językiem nauczania w czołówce pozostaje Gimnazjum im. św. Jana Pawła II w Wilnie. Gimnazjum uplasowało się na 25. Miejscu rankingu generalnym. Przed rokiem było 35., a przed dwoma – 6.
Na drugim miejscu spośród szkół polskich znalazło się Gimnazjum im. Władysława Syrokomli w Wilnie – 44. miejsce w ogólnokrajowym rankingu. W roku 2025 było na 112., a 2024 – na 139. pozycji. To są dwa polskie gimnazja, które znalazły się w pierwszej setce. Na 103. miejscu znalazło się Gimnazjum im. Szymona Konarskiego, które przed rokiem było na 214., a przed dwoma na 157.
Poza tym w pierwszej dziesiątce polskich szkół znalazły się następujące placówki: Gimnazjum im. Józefa Ignacego Kraszewskiego w Wilnie (121.), Gimnazjum w Grzegorzewie (152.), Liceum im. Adama Mickiewicza w Wilnie (159.), Gimnazjum Inżynieryjne im. Joachima Lelewela w Wilnie (189.), Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach (190.), Gimnazjum im. św. Rafała Kalinowskiego w Niemieżu (193.), Gimnazjum w Mickunach (197.).
Dyrektor Gimnazjum im. Władysława Syrokomli Helena Marcinkiewicz podkreśla, że miejsce w rankingu nie jest celem samym w sobie. Niemniej rankingi są istotną sprawą, zwłaszcza dla rodziców podczas wybierania placówki dla swoich dzieci.
Dyrektor sądzi, że wynik maturalny konkretnej promocji zależy od wielu okoliczności: motywacji uczniów, współpracy na linii uczniowie–nauczyciele oraz nauczyciele–rodzice.
– O tych wszystkich czynnikach warto mówić. Sądzę, że na wynik miały wpływ również zmiany wprowadzone przez administrację szkoły. Na przykład w przypadku matematyki – stworzyliśmy więcej grup, na dwie klasy mamy trzy grupy matematyczne. Swoją robotę zrobiły konsultacje. Starliśmy się motywować uczniów. Nauczyciele uczestniczyli w rozmaitych warsztatach. Nauczyciele wraz z uczniami przerabiali zadania egzaminacyjne z poprzednich lat. Równolegle do rozbudzania motywacji uczniów dużą pracę wykonali nauczyciele, administracja oraz rodzice – zaznacza w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Helena Marcinkiewicz.

Wszyscy mają wpływ: uczniowie, nauczyciele, administracja
Dyrektor Gimnazjum im. św. Jana Pawła II w Wilnie Adam Błaszkiewicz sądzi, że miejsce w rankingu niekoniecznie zależy tylko od poziomu nauczania.
– Miejsce w rankingu zależy oczywiście od motywacji uczniów, ale również od kryteriów oceny pisma „Reitingai”, które praktycznie każdego roku się zmieniają. Dlatego są takie wahania. Nasze gimnazjum jednak pozostaje zawsze w pierwszej pięćdziesiątce. Sądzę, że skok o 10–15 miejsc, w jedną lub drugą stronę, kiedy te kryteria nieustannie się zmieniają, to jest coś normalnego – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Adam Błaszkiewicz.
Dodaje, że podobne rozwiązania, jak te stosowane w „Syrokomlówce”, od dłuższego czasu są wdrażane także w jego gimnazjum. – Dlatego nie mogę wyrazić przekonania, że właśnie to zadziałało. Zawsze działaliśmy w kierunku osiągnięcia rezultatu i nieustannie myślimy, jak to można osiągnąć – mówi dyrektor Gimnazjum im. św. Jana Pawła II w Wilnie.
Zawirowania wokół ubiegłorocznej matematyki
Ubiegłoroczne egzaminy maturalne przebiegały w atmosferze skandalu. Minister oświaty Raminta Popovienė zadecydowała dodać 10 pkt do wyników egzaminów wszystkich absolwentów szkół średnich, z wyjątkiem egzaminu z języka litewskiego i literatury. Ponadto od 1 do 5 pkt dodano tym uczniom, którzy uzyskali 17–20 pkt w pierwszej części egzaminu z matematyki w 2024 r.
„Analizując wyniki wszystkich gimnazjów z egzaminów maturalnych 2025 r., widzimy więcej zmian niż kiedykolwiek. To jest zrozumiałe, ponieważ ratując się przed koszmarnymi wynikami absolwentom w większości przedmiotów dodano 10 pkt” – czytamy w jednej z analiz pisma „Reitingai”.
– Nie mam danych, komu konkretnie dodano 10 pkt, ale podczas rozmów z nauczycielami poinformowano mnie, że sporo uczniów samodzielnie uzyskało tzw. setki. W przypadku naszego gimnazjum wydaje mi się, że naprawdę mieliśmy bardzo zmotywowaną promocję. Uczniowie uczęszczali na konsultacje z matematyki. Zatrudniamy bardzo dobrą nauczycielkę z informatyki, która pracuje u nas od kilku lat. Coraz więcej uczniów wybiera ten egzamin. Kolejna nauczycielka – metodyk geografii – równolegle zajmuje się doradztwem zawodowym. Doradza uczniom, jakie studia mogliby wybrać, jakie przedmioty są potrzebne. Jestem naprawdę zadowolona z naszej kadry pedagogicznej – oświadcza Helena Marcinkiewicz.
Praca i przygotowanie nauczyciela
Oboje rozmówców „Kuriera Wileńskiego” zgadza się, że na dobry wynik wpływa nie tylko motywacja i nauka samego ucznia, lecz także prowadzenie szkoleń dla nauczycieli.
– Gdy widze, jak wiele uczą się i dokształcają nasi nauczyciele, nabieram przekonania, że to ma przełożenie na wynik maturalny. W naszej szkole zwiększyła się liczba nauczycieli z matematyki, biologii czy języka litewskiego, którzy oceniają wyniki egzaminacyjne, biorą udział w pracach komisji oceniających. To jest bardzo ważne, ponieważ oni widzą, jak poszczególni uczniowie z różnych szkół wykonują zadania egzaminacyjne. Sądzę, że to im pomaga w przygotowaniu własnych uczniów do matury. Administracja stara się zmotywować jak najwięcej nauczycieli do uczestnictwa w ocenianiu prac maturalnych – podkreśla dyrektorka „Syrokomlówki”.
Zdaniem naszej rozmówczyni nauczyciele nie mają dziś problemu z wyborem kursów lub seminariów dokształcających w nauczanym przedmiocie. – Szkoła otrzymuje odpowiednią kwotę na kształcenie nauczycieli. Wiele seminariów, organizowanych przez ministerstwo lub agencję narodową, jest nieodpłatnych. Są też rozmaite webinary dla nauczycieli języka polskiego. Podaż jest duża. Przykładowo, przyszła do mnie nauczycielka angielskiego: „Pani dyrektor, znalazłam bardzo fajne seminarium dotyczące przygotowania ucznia do egzaminu, ale odpłatne”. Odpowiedziałam jej, że oczywiście, niech pani się zapisuje. Chciałabym podkreślić, że nauczyciele samodzielnie wyszukują warsztaty, a później dzielą się doświadczeniem z kolegami. Sądzę, że to bardzo dobry kierunek – cieszy się Helena Marcnkiewicz.
Adam Błaszkiewicz w nadmiernym doszkalaniu się dostrzega jednak pewne niebezpieczeństwa. – Poziom przygotowania nauczyciela na pewno wpływa na rezultat uczniów. Nie trzeba jednak zapominać, że jeśli nauczyciel dokształca się w czasie roku szkolnego, to jego lekcje przepadają lub konieczna jest zamiana. Czy zamiana zawsze jest pełnowartościowa? Nie zawsze. Dla szkoły byłoby najlepiej, aby mieli w pełni wykształconych nauczycieli – podkreśla dyrektor Gimnazjum im. św. Jana Pawła II w Wilnie.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 18 (50) 09-15/05/2026





