Czerwiec w szkole: matura, zmęczenie i wakacje za rogiem

Czerwiec w szkole zawsze ma w sobie coś sprzecznego. Z jednej strony czuć już wakacje: rozmowy o wyjazdach, ostatnie lekcje, plany rodzinne, zmęczenie całym rokiem i tęsknota za spokojniejszym rytmem dnia. Z drugiej – jako pedagog wiem, że jest to jeden z najbardziej napiętych momentów w roku szkolnym.

Czytaj również...

Dla maturzystów to czas egzaminów. Dla młodszych uczniów – czas ostatnich sprawdzianów, poprawek, wystawiania ocen i prób ratowania tego, czego wcześniej nie udało się domknąć. Dla nauczycieli – okres ogromnego obciążenia: dokumentacja, zamykanie programu, rozmowy z uczniami i rodzicami. Dla rodziców – czas, w którym myśli coraz częściej uciekają ku wakacjom, ale rzeczywistość szkolna jeszcze mocno trzyma całą rodzinę w napięciu.

Na Litwie sesja egzaminów dojrzałości rozpoczyna się 1 czerwca egzaminem z języka litewskiego i literatury. Matura dla ucznia jest symbolicznym przejściem z jednego etapu życia do drugiego. I właśnie dlatego my, jako dorośli, powinniśmy w tym czasie patrzeć nie tylko na wyniki, ale przede wszystkim na człowieka, który do tych egzaminów przystępuje.

Dodatkowy egzaminator w domu

Z doświadczenia wiem, że rodzice bardzo często chcą pomóc, ale robią to językiem kontroli. Pytają: ile jeszcze powtórzyłeś, dlaczego odpoczywasz, czy na pewno jesteś przygotowany, a co będzie, jeśli wynik będzie za słaby? Intencja bywa dobra, ale efekt często odwrotny. Zamiast mobilizacji pojawiają się napięcie, poczucie winy i lęk.

W ostatnich dniach przed egzaminem dom nie powinien stawać się drugą szkołą ani drugą komisją egzaminacyjną. Rodzic jest potrzebny jako spokojne zaplecze. Może zadbać o rytm dnia, posiłek, sen, ciszę, dojazd, dokumenty, ale przede wszystkim o atmosferę. Maturzysta powinien usłyszeć: „Wierzę, że zrobiłeś tyle, ile mogłeś. Teraz najważniejsze jest, żebyś wszedł na egzamin spokojnie”.

Egzaminy są ważne. Wyniki mogą mieć znaczenie przy dalszej edukacji. Ale matura nie może być przedstawiana jako ostateczny sąd nad wartością młodego człowieka. Egzamin sprawdza określone umiejętności w określonym dniu. Nie mierzy całej osoby: jej dojrzałości, wrażliwości, talentów, pracowitości ani przyszłego życia.

W ostatnich tygodniach roku szkolnego ogromnego znaczenia nabiera nauczyciel – co mówi i jak mówi. Jedno zdanie potrafi ucznia uspokoić, ale też zablokować. „Tego na pewno nie umiecie” działa inaczej niż: „Zobaczmy, co jeszcze możemy uporządkować”. „Będzie bardzo trudno” brzmi inaczej niż: „Przećwiczyliśmy najważniejsze typy zadań, teraz skupmy się na strategii”.

Uczniowie na koniec roku szkolnego nie potrzebują już nadmiaru. Potrzebują struktury i poczucia, że wiedzą, co robić. Dobra powtórka nie polega na tym, by w panice „przerobić wszystko jeszcze raz”. Polega na uporządkowaniu najważniejszych treści, przypomnieniu typowych błędów, pokazaniu sposobów radzenia sobie z zadaniem i stresem.

Czerwiec męczy wszystkich uczniów

Nie zapominajmy jednak, że trudny czerwiec nie dotyczy wyłącznie maturzystów. Młodsi uczniowie również są zmęczeni. Jedni walczą o ocenę wyżej, inni próbują uniknąć poprawki, jeszcze inni już dawno emocjonalnie wyszli ze szkoły i są myślami na wakacjach. Ciało siedzi w ławce, ale głowa jest już nad jeziorem, u babci, na koloniach albo po prostu w domu bez budzika.

Nauczyciele często mówią wtedy, że trzeba jeszcze „nadgonić program”. Rozumiem tę presję. Sama szkoła działa w rytmie planów, podstaw programowych, tematów, które „powinny zostać zrealizowane”. Ale z pedagogicznego punktu widzenia warto zadać pytanie: czy końcówka roku naprawdę jest dobrym momentem na intensywne dokładanie nowych treści?

Moim zdaniem – nie zawsze. Czerwiec może być znacznie lepiej wykorzystany na podsumowanie, utrwalenie, refleksję, projekty, pracę zespołową, rozmowę o tym, czego uczniowie się nauczyli i co zabierają ze sobą dalej. Czasem jedna dobrze poprowadzona lekcja podsumowująca daje więcej niż trzy nerwowe lekcje przerabiania kolejnych tematów.

Rodzice także żyją już końcem roku. Sprawdzają kierunki wakacyjne, ceny noclegów, terminy urlopów, logistykę opieki nad dziećmi. To naturalne. Ale warto pamiętać, że dla dziecka koniec roku nie jest tylko organizacyjnym przejściem do wakacji.

To także moment emocjonalnego zamknięcia. Dziecko żegna się z klasą, czasem z nauczycielem, czasem ze szkołą. Podsumowuje sukcesy i porażki, nawet jeśli nie mówi tego wprost. Czasem czuje dumę, czasem wstyd, czasem ulgę, czasem rozczarowanie.

Dlatego zamiast pytać wyłącznie: „Jakie będziesz mieć oceny?”, warto zapytać: „Z czego jesteś w tym roku dumny?”, „Co było dla ciebie trudne?”, „Czego się nauczyłeś o sobie?”, „Co chciałbyś zostawić za sobą przed wakacjami?”. Takie pytania pokazują dziecku, że szkoła to nie tylko oceny, lecz także doświadczenie, rozwój, relacje i wysiłek.

Egzamin w czasie niepewności

Tegoroczna sesja egzaminacyjna ma jeszcze jeden szczególny kontekst. Narodowa Agencja Oświaty poinformowała, że doprecyzowuje algorytm działań podczas sesji egzaminów dojrzałości na wypadek zagrożeń i nieprzewidzianych sytuacji. W praktyce oznacza to, że szkoły muszą być przygotowane także na scenariusze związane z bezpieczeństwem, w tym konieczność zejścia do schronu lub innego bezpiecznego miejsca.

To temat trudny, ale nie można go przemilczeć. Szkoła funkcjonuje dziś w rzeczywistości, w której procedury bezpieczeństwa nie są już abstrakcją. Uczniowie mogą zetknąć się z alarmem, komunikatem o zagrożeniu, koniecznością przerwania egzaminu albo przejścia do wyznaczonego miejsca ochrony.

Uważam, że najgorszym rozwiązaniem byłoby udawanie, że temat nie istnieje. Ale równie złe byłoby budowanie atmosfery strachu. Potrzebna jest spokojna, rzeczowa komunikacja. Uczniowie powinni wiedzieć, co się stanie w razie alarmu: kto prowadzi grupę, dokąd należy iść, co zabrać, kiedy można skontaktować się z rodzicami, skąd rodzice otrzymają informację.

Jasna procedura zmniejsza lęk. Chaos go zwiększa.

Maturzystom potrzeba wiary, że są czymś więcej niż wynikiem egzaminu. Młodszym uczniom – poczucia, że ocena końcowa nie przekreśla całego wysiłku. Nauczycielom – zgody na to, że nie wszystko da się nadrobić w ostatnim tygodniu. Rodzicom – przypomnienia, że czasem największym wsparciem nie jest kolejne pytanie o ocenę, ale spokojna obecność.

Koniec roku szkolnego to nie tylko zamknięcie dziennika. To także ważna lekcja odporności, odpowiedzialności i troski o siebie nawzajem. A tej lekcji nie da się wpisać do żadnego arkusza egzaminacyjnego.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 21 (59) 30/05-05/06/2026

Afisze

Więcej od autora