Firma analizująca dane motoryzacyjne carVertical sprawdziła najbardziej ekstremalne przypadki odnotowane na rynku wtórnym na Litwie oraz w innych krajach Europy. Wyniki badania pokazują, że zagrożeniem dla kupujących są nie tylko ukryte uszkodzenia czy sfałszowany przebieg, ale również częste zmiany właścicieli i krajów rejestracji.
Według ekspertów każdy z tych czynników może świadczyć o problematycznej historii pojazdu i utrudniać ocenę jego rzeczywistego stanu technicznego.
Auta z rekordową rotacją
Wśród samochodów sprawdzonych na Litwie najwięcej krajów zmienił Mercedes-Benz GLE-Class, który był rejestrowany w ośmiu państwach. Kolejne miejsca zajęły Audi A4 i Mercedes-Benz S-Class, użytkowane wcześniej w sześciu krajach.
Jeszcze bardziej imponująco wygląda liczba właścicieli niektórych pojazdów. Rekordzistą okazał się Fiat Ducato, który miał aż 23 właścicieli. Tuż za nim znalazły się Audi A6 oraz BMW serii 5 — po 22 właścicieli.
„Jeśli samochód często przechodzi w inne ręce, w wielu przypadkach świadczy to o poważnych problemach, których po prostu nie chce się naprawiać. W ten sposób samochód przechodzi z rąk do rąk. Zdarza się, że sam właściciel nie wie, że jego pojazd zmienił w przeszłości kilka krajów. Jeśli samochód jest kupowany bez sprawdzenia jego historii, uzyskanie tej informacji w inny sposób jest niemożliwe” — mówi Matas Buzelis, ekspert rynku motoryzacyjnego carVertical.
Dziesiątki wpisów o szkodach
Raporty historii pojazdów ujawniają również przypadki wyjątkowo dużej liczby odnotowanych uszkodzeń. Najwięcej wpisów dotyczących szkód odnotowano dla Škody Superb — aż 36. Następne były Lexus LS oraz Audi A6, z 19 wpisami każda.
Eksperci podkreślają, że liczba wpisów nie zawsze odpowiada liczbie kolizji, ponieważ jedno zdarzenie może generować kilka zgłoszeń. Pozwala jednak ocenić skalę problemów związanych z danym pojazdem.
Szczególnie wysokie koszty napraw dotyczyły samochodów luksusowych. Na Litwie rekord należał do Porsche 911 GT3 RS, którego uszkodzenia wyceniono na 395 tys. euro. Kolejne miejsca zajęły Porsche 911 z kwotą 222 tys. euro oraz Ferrari 448 GTB — 205 tys. euro.
„Jeśli wartość uszkodzeń samochodu sięga dziesiątek, a nawet setek tysięcy euro, należy go unikać lub przynajmniej oddać do dokładnego przeglądu w autoryzowanym serwisie. Ponieważ w raportach historii samochodu widać, które elementy uległy uszkodzeniu, można poświęcić im więcej uwagi podczas oględzin i poprosić specjalistów o dokładniejszą ocenę określonych części samochodu. Po zakupie samochodu, który w przeszłości uległ poważnemu uszkodzeniu, jego późniejsza odsprzedaż może być trudna” — mówi Matas Buzelis.
Problem cofanych liczników
Jednym z najczęstszych zagrożeń na rynku wtórnym pozostaje fałszowanie przebiegu. Ponieważ wartość samochodu zwykle spada wraz ze wzrostem liczby przejechanych kilometrów, nieuczciwi sprzedawcy nadal decydują się na ingerencję w liczniki.
Według carVertical najczęściej fałszowano przebieg modeli Audi Q8 — średnio o 476 tys. km. W czołówce znalazły się także Mercedes-Benz Sprinter z korektą o 331 tys. km oraz Volkswagen T4 — o 281 tys. km.
Według ekspertów problem szczególnie często dotyczy samochodów importowanych z zagranicy, ponieważ brak pełnej wymiany danych między krajami ułatwia ukrywanie rzeczywistej historii pojazdu.



