Jak potwierdziliśmy u naukowczyni, w Dyneburgu funkcjonuje polskie gimnazjum, polskie przedszkole i Dom Polski z aktywnymi kółkami — dramatycznym i tanecznym. Odrębnych polskich mediów Polacy w Dyneburgu nie mają, ale w telewizji raz w tygodniu emitowany jest program po polsku, a państwowy portal informacyjny LSM prowadzi wersję polskojęzyczną. Stosunek władz łotewskich do polskiej mniejszości badaczka określiła jako „w pełni adekwatny”.
Polski na ulicach Dyneburga słychać jednak rzadko. „W porównaniu z Wilnem, po którym chodząc widzę bardzo żywe, młode miasto, Dyneburg jest bardziej zamknięty, spokojniejszy” — przyznaje Anna Stankiewicz. Zaznacza jednak, że język przetrwał — w wersji archaicznej, pozostającej pod wpływem łotewskiego i rosyjskiego.
Katedra prowadzi program „Wschodnioeuropejskie związki kulturowe i problemy integracji”, w ramach którego studenci oprócz Łotwy poznają Litwę, Rosję, Białoruś i Polskę. Uczelnia co roku w maju organizuje międzynarodową konferencję „Czytania Słowiańskie” razem z Uniwersytetem Wrocławskim i Uniwersytetem w Trnawie (Słowacja). „Około 40 proc. uczestników to Polacy” — podkreśla nasza rozmówczyni. W ramach Erasmusa katedra współpracuje m.in. z Uniwersytetami Jagiellońskim, Warszawskim, w Białymstoku i Wrocławskim. Polskie ośrodki stanowią największą grupę wśród partnerów zagranicznych.
Dr Anna Stankiewicz wypowiedziała się też na rzecz wielojęzyczności, przypominając sentencję: „Ile znasz języków, tyle razy jesteś człowiekiem”.


