Widzieliśmy i słyszeliśmy już wszystko. Udający pracownika SoDry, pracownika banku, poczty, nawet Państwowej Agencji Danych. Dzwonią jako asystenci do spraw kredytu, często nawet znają nasz numer karty — co nie jest trudno przy odpowiednich narzędziach pozyskać. Ale kampanie informacyjne, takie jakie prowadzi policja, czy jakie zamieszczaliśmy na łamach „Kuriera Wileńskiego”, skutecznie utrudniają życie coraz ciężej „pracującym” złodziejom. Dlatego sięgają po stare metody, które, po czasie, być może zostały zapomniane. A więc i czujność będzie mniejsza…
Stowarzyszenie głuchych nie ma z tym nic wspólnego
Portal Lrytas.lt informuje, że 28 września prezes Litewskiego Stowarzyszenia Osób Głuchych (LKD) Vaida Lukošiūtė rozesłała pismo. W nim wyjaśnia, że w ostatnim czasie napływają komunikaty dotyczące osób pojawiających się w miejscach publicznych, centrach handlowych i w ich pobliżu, które – sprawiając wrażenie, jakby były osobami głuchymi lub niedosłyszącymi – proszą o pieniądze lub zbierają rzekome datki na rzecz takich osób.
Według Lukošiūtė, osoby te wręczają mieszkańcom ulotki z symbolami głuchych, flagą Litwy, podpisami rzekomych darczyńców oraz prośbą o przekazanie pieniędzy. Na jednej z obecnie rozprowadzanych ulotek widnieje napis: „Regionalne Stowarzyszenie Dzieci Niesłyszących i Niepełnosprawnych w Europie. Chcemy stworzyć Krajowe Centrum Pomocy”. Wykorzystywana jest również symbolika organizacji „Handicap International”.
Cierpi reputacja
„LKD podkreśla, że nie ma żadnego związku z taką zbiórką pieniędzy. Litewskie Stowarzyszenie Osób Głuchych i jego organizacje nie zbierają w ten sposób środków – chodząc po centrach handlowych, ulicach lub innych miejscach publicznych z ulotkami do zbierania podpisów i darowizn” – czytamy w oświadczeniu prezes.
Prezes oburza się, że takie akcje psują reputację stowarzyszenia i całej społeczności Głuchych (społeczność Głuchych, jeśli pisana dużą literą, oznacza wspólnotę należącą także do kultury Głuchych, używającą języka migowego — przyp.red.).
„Tego rodzaju działania nie tylko mogą wprowadzać mieszkańców w błąd i skłaniać ich do przekazywania pieniędzy nieznanym osobom, ale także szkodzą reputacji społeczności osób niesłyszących oraz legalnie działających organizacji pozarządowych, a także podważają zaufanie społeczeństwa do nich” – zaznacza.
Portal przytacza też słowa rzeczników sklepów, które potwierdzają, że tacy oszuści chodzą także po sklepach. Część sklepów twierdzi, że nie spotkała się z takimi przypadkami, choć to pewnie jest kwestia czasu.
Nagabują też w pociągach i na przystankach
Redakcja „Kuriera Wileńskiego” ma także potwierdzenie, że takie osoby szczególnie wykorzystują sytuacje pośpiechu. Można je spotkać w pociągach, gdy pociąg stoi na stacji, czekając na planowy odjazd. Wchodzą do przedziałów, udają, że nie słyszą, próbują udawać język migowy, choć ten — jak potwierdzili naszej redakcji znający język migowy — często pozbawiony jest sensu.
Często wręczają karteczkę, gdzie jest wiadomość z prośbą o wsparcie, z deklaracją „jestem osobą niesłyszącą” albo coś podobnego. Niżej jest odwołanie do empatii lub Boga, np. „jeśli wierzysz, że Bóg nagradza dobro, będę wdzięczny nawet za małe wsparcie”.
Po wręczeniu karteczki idą po pociągu dalej, wręczając karteczki kolejnym pasażerom. Po jakimś czasie wracają przedziałem i karteczkę odbierają, chwilę zatrzymując się przy osobie, aby wywrzeć na niej psychologiczną presję. Najdłużej zatrzymują się szczególnie przy osobach bardzo młodych albo samotnie podróżujących dziewczynach.
To celowy zabieg — takie osoby są najbardziej podatne na presję, szczególnie gdy obawiają się, że w pobliżu nie ma nikogo, aby pomóc w sytuacji, jeśli taki nagabywacz stanie się agresywny w przypadku odmowy „wsparcia”.
Takie przypadki najlepiej zgłaszać do administracji obiektów, konduktorów, ochrony. Przede wszystkim jednak — mieć oczy szeroko otwarte.



