Od początku drugiej kadencji działania Donalda Trumpa bardzo często zaskakują światową opinię publiczną. Często jego działania są odbierane jako chaotyczne i pozbawione logiki. Trump, w ubiegłym tygodniu, ogłosił wojnę gospodarczą przeciwko Iranowi. Zapowiedział, że każdy kraj, który pozwala na pomoc Teheranowi, poniesie „ogromne” konsekwencje gospodarcze.

Wojna gospodarcza
Prezydent Stanów Zjednoczonych wezwał sojuszników, by dołączyli do USA w izolacji Teheranu. „Nikt nie dał Islamskiej Republice Iranu lepszej możliwości zawarcia umowy niż ja. Ku ich nieszczęściu, nie wykorzystali jej. Dlatego dzisiaj ogłaszam najbardziej dotkliwą operacje gospodarczą, jaką kiedykolwiek przeprowadzono przeciwko jakiemukolwiek krajowi! Będzie to wojna gospodarcza i izolacja na niespotykaną dotąd skalę” — w charakterystycznym dla siebie stylu napisał w sieciach społecznościowych prezydent USA.
W swym wpisie zaznaczył, że każde państwo, które pozwoli swoim instytucjom finansowym, czy przedsiębiorstwom na udzielenie Iranowi jakiegokolwiek wsparcia, poniesie ogromne konsekwencje. „Będzie to GOSPODARCZY D-DAY i potrzebujemy, żeby wszyscy nasi sojusznicy stanęli wraz z USA, aby odizolować Iran i pokonać zagrożenie z jego strony” — podkreślił polityk.
Porozumienie z Koreą Południową
Jednocześnie prezydent Stanów Zjednoczonych zainicjował chęć porozumienia z Koreą Południową. Na polecenie Trumpa wspólne ćwiczenia USA i Korei Południowej zostały skrócone o tydzień. Poza tym został ograniczony ich zakres. Część ćwiczeń, które miały odbyć się w plenerze, przeprowadzono na symulatorach. Korea Północna do ruchu Ameryki podeszła z rezerwą. Strona północnokoreańska oświadczyła, że decyzja o ograniczeniu wspólnych manewrów nie zmienia jej oceny, że miały wrogi charakter.
Kolejny zarzut względem administracji Trumpa jest taki, że Stany Zjednoczone łamią prawo międzynarodowe i system relacji międzynarodowych, który powstał po II wojnie światowej. Adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Łódzkiego oraz redaktor naczelny serwisu Obserwator Międzynarodowy dr Tomasz Lachowski, w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”, zauważa, że W XXI w., a szczególnie w ostatniej dekadzie, państwa szeroko rozumianego Zachodu zaczęły coraz częściej posługiwać się pojęciem globalnego porządku opartego na regułach. Jednak sama definicja tego pojęcia pozostaje nieostra i niedookreślona.
Świat oparty o reguły
Rozmówca naszego dziennika zaznacza, że również w obrębie samego Zachodu nie istnieje jednolite rozumienie, czym jest porządek oparty na regułach. Szczególnie widoczna była różnica między Stanami Zjednoczonymi a państwami członkowskimi Unii Europejskiej, a także — w ramach polityki amerykańskiej — pomiędzy administracjami reprezentującymi różne podejścia do multilateralizmu, czyli współpracy pomiędzy minimum trzema krajami. Prezydentury Baracka Obamy i Joe Bidena były generalnie znacznie bardziej przychylne instytucjom i mechanizmom wielostronnym niż obecna administracja Donalda Trumpa.
— Na tym tle szczególnie interesująca jest polityka Donalda Trumpa. Wydaje się, że druga administracja Trumpa nie tyle proponuje jasno zdefiniowaną alternatywę, ile stopniowo przesuwa punkt ciężkości amerykańskiej polityki zagranicznej z multilateralizmu i instytucjonalizacji na bilateralizm, transakcyjność oraz bezpośrednie podporządkowanie relacji międzynarodowych postrzeganemu interesowi Stanów Zjednoczonych — oświadczył Lachowski.
Zdaniem eksperta od zagadnień polityki międzynarodowej istotnym sygnałem jest wycofywanie się USA z kolejnych organizacji międzynarodowych, reżimów traktatowych i innych mechanizmów współpracy wielostronnej. Uznając, że są sprzeczne z interesami USA.
— Stany Zjednoczone pozostają aktywnym i niezwykle silnym graczem międzynarodowym, ale coraz częściej traktują zobowiązania międzynarodowe jako instrument podlegający ocenie przede wszystkim z perspektywy bezpośredniego interesu USA — podkreślił redaktor naczelny „Obserwatora Międzynarodowego”.
Wrażliwa kwestia MTK
Zdaniem prawnika szczególnie to widać na podstawie stosunku administracji Trumpa do Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK). Już podczas pierwszej kadencji Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na przedstawicieli MTK w związku z dochodzeniem dotyczącym potencjalnych zbrodni popełnionych przez obywateli USA w Afganistanie. W drugiej kadencji podobna polityka została ponownie wykorzystana wobec MTK, tym razem w związku z postępowaniem dotyczącym sytuacji w Palestynie i wydaniem nakazu aresztowania wobec Benjamina Netanyahu.
— W tym sensie stosunek Trumpa do MTK dobrze ilustruje szerszy problem: czy międzynarodowe instytucje są postrzegane jako autonomiczne mechanizmy egzekwowania prawa, czy też jako instytucje, których legitymacja zależy od tego, czy ich działania pozostają zgodne z interesem politycznym poszczególnych mocarstw? — zaznacza Lachowski.
Stosunek Stanów Zjednoczonych do prawa międzynarodowego ma bezpośredni wpływ na relacje litewsko-amerykańskie. Ponad tydzień temu publiczny nadawca LRT, powołując się na anonimowe źródła, podał, że Wilno będzie musiało przekonać władze USA, iż amerykańscy żołnierze stacjonujący na Litwie będą bezpieczni przed jurysdykcją MTK.
— Jeżeli informacje te są trafne, mielibyśmy do czynienia z bardzo istotnym problemem z perspektywy sojuszniczej lojalności oraz autonomii państwa: decyzja dotycząca uczestnictwa w międzynarodowej instytucji prawnej byłaby bowiem pośrednio wiązana z gwarancjami bezpieczeństwa oraz obecnością wojskową USA — podkreśla rozmówca.
Ta kwestia jest szczególnie wrażliwa do naszego kraju.
— Litwa należy do najbardziej aktywnych europejskich zwolenników wykorzystania MTK do pociągania do odpowiedzialności sprawców zbrodni popełnionych w związku z rosyjską agresją przeciwko Ukrainie. Jednocześnie Wilno wykorzystuje mechanizmy międzynarodowego prawa karnego również w odniesieniu do działań reżimu Aleksandra Łukaszenki. Co więcej, Litwa jest obecnie jednym z kluczowych państw wschodniej flanki NATO, a obecność wojsk USA ma dla niej bezpośrednie znaczenie strategiczne — dodaje Tomasz Lachowski.




