Koniec lata w Pokrojach. W dawnym majątku von Roppów

Po latach niebytu pałac w Pokrojach to dzisiaj tętniące życiem „żywe muzeum”. – Przyjeżdżają do nas turyści z całego świata, wycieczki oprowadzamy w kilku językach – chwali się Eligius Skeiveris, jeden z przewodników. Zajrzał do Pokrojów także „Kurier Wileński” i przyznajemy – dnia było mało, by skorzystać ze wszystkich jego atrakcji.

Czytaj również...

Przez Wiłkomierz z Wilna to ok. 180 km, nieco ponad dwie godziny jazdy samochodem. W sam raz na jednodniową letnią wycieczkę, ale śmiało można pomyśleć i o całym weekendzie, bo w Pokrojach nie tylko jest co robić, ale i gdzie się zatrzymać. A poza wszystkimi standardowymi atrakcjami do 13 września trwa jeszcze fantastyczny Letni Festiwal Kwiatów, największe tego typu wydarzenie w Europie Północnej.

Zrodzony z miłości

Zespół pałacowy w Pokrojach znajduje się dwa kilometry pod miastem. – Budowały go cztery pokolenia rodu von Roppów – mówi Eligius Skeiveris. – Inwestycję rozpoczął Dietrich Theodor Wilhelm von der Ropp. Człowiek ten miał w życiu sporo szczęścia. Przybył na te ziemie z zamiarem ich kupna. W odwiedzinach u władającego wówczas majątkiem hrabiego Münstera poznał jednak jego córkę Aleksandrę, wybuchła między nimi miłość od pierwszego wejrzenia, która w 1786 r. zakończyła się ślubem. Aleksandra wniosła majątek jako wiano, Dietrich Theodor nie tylko więc nie wydał pieniędzy na zakup, a jeszcze oprócz ziemi zyskał żonę, z którą przeżył szczęśliwie prawie 40 lat. Zarządzał 30 tys. ha ziemi ornej oraz lasów i właśnie tu postanowił zbudować pałac, siedzibę swojego rodu.

Roppowie trafili do Pokrojów z terenów dzisiejszej Łotwy, na które w 1201 r. przybyła z Bremy dwójka rycerzy, protoplastów ich rodu. Z ziem łotewskich ściągali też budowniczych, którzy specjalizowali się w pracach w kamieniu. Spod ich ręki wyszedł dwupiętrowy pałac w stylu późnoklasycystycznym i ponad 40 dworskich zabudowań, m.in.: stajnie, spichlerze, kuźnia, gorzelnia, karczma, browar, oficyny czy mleczarnia.

– To była inwestycja na europejskim poziomie – tłumaczy Skeiveris. – Syn Dietricha, Johann Otto, został wysłany do Rzymu, gdzie poznał najnowsze trendy. Po powrocie przeniósł te wzorce na ówczesne ziemie Imperium Rosyjskiego. Był kolekcjonerem dzieł sztuki, sprowadzał do Pokrojów dzieła z Włoch, Hiszpanii, Francji. Wśród jego zbiorów znajdowały się nawet rysunki samego Leonarda da Vinci.

Majątek nie ucierpiał w trakcie I wojny światowej, ale po reformie rolnej na Litwie z 1922 r. został rozparcelowany, von Roppom pozostało jedynie 300 ha gruntu. W 1940 r., po wkroczeniu Sowietów, cały majątek znacjonalizowano. Rodzina wyjechała do Niemiec na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, zabierając ze sobą jedynie minimalny bagaż podręczny.

Sowieccy urzędnicy sporządzili oficjalny rejestr ruchomości i dzieł sztuki znajdujących się w pałacu. Gromadzona przez pokolenia kolekcja obrazów i rzeźb została skonfiskowana i wywieziona do litewskich muzeów, głównie w Kownie i Szawlach.

W trakcie II wojny zabudowania nie uległy zniszczeniom, po masowej kolektywizacji mieściły się tu biura kołchozu oraz technikum rolnicze.

Pokroje-2026-08-22-2-PORTAL
Pałacowa sala przyjęć. Przewodnik odziany w strój barona | Fot. Jarosław Tomczyk

Przywracanie świetności

– Gdy Litwa w 1990 r. odzyskała niepodległość, przyjęto ustawę o zwrocie majątków prawowitym właścicielom – kontynuuje nasz przewodnik. – Przyjechali do Pokrojów liczni potomkowie von Roppów z całego świata i zdecydowali o przekazaniu swoich dawnych włości państwu litewskiemu. Najwyraźniej doszli do wniosku, że skoro państwo doprowadziło go do stanu ruiny, to niech i ono się martwi, żeby go z tej ruiny podnieść. Ostatecznie Samorząd Rejonu Pokroje wydzierżawił majątek na 99 lat prywatnemu przedsiębiorcy Giedriusowi Klimkevičiusowi, który zobowiązał się do jego rewitalizacji. I tak od 16 lat intensywnie pracujemy, by przywrócić świetność tego miejsca.

Gdy spaceruje się po pałacowych pomieszczeniach z Eligiusem Skeiverisem, odzianym w strój barona, w którym oprowadza wycieczki, trzeba przyznać, że to przywracanie świetności idzie gospodarzom wielce zadowalająco. Oczywiście wyposażenia kolejnych sal i pokoi nie stanowią oryginalne meble, które należały do właścicieli, ale pochodzące z epoki przedmioty skupowane pieczołowicie na rozmaitych aukcjach. Co ważne, zwiedzający mają możliwość wielu z nich dotknąć, zobaczyć, jak działały nowinki techniczne z końca XIX i początku XX w., choćby posłuchać dźwięków płynących z polifonu, co wywołuje duże wrażenie.

– Pałac jest stosunkowo nieduży, liczy raptem 33 pokoje – mówi Skeiveris. – Nie wszystkie są udostępnione do zwiedzania, bo na piętrze, gdzie pokoje miały liczne dzieci von Roppów, dzisiaj działa hotel. Zwiedzający mogą jednak zobaczyć m.in.: salę balową, salę przyjęć, gabinet pana domu czy gabinet lekarski, który także był na terenie pałacu. Rodzina przywiązywała bardzo dużą wagę do medycyny, dzięki czemu tylko troje dzieci z kolejnych pokoleń nie dożyło wieku dojrzałego. W tamtych czasach, wysokiej umieralności dzieci, było to bardzo dużym sukcesem.

Pokroje-2026-08-22-3-PORTAL
Jedna z kompozycji Letniego Festiwalu Kwiatów | Fot. Jarosław Tomczyk

W morzu kwiatów

Normalny bilet wstępu na teren kompleksu to 20 euro (są też tańsze dla młodzieży czy seniorów). W cenie – oprócz pałacu, którego zwiedzanie z przewodnikiem po litewsku, rosyjsku, angielsku lub niemiecku to dodatkowe 5 euro – jest ok. 40 różnorakich miejsc i warsztatów. Można zajrzeć choćby do garaży, zasiąść za kierownicą dawnych automobili czy wozów strażackich. Ciekawym doświadczeniem jest wizyta w browarze oraz gorzelni, gdzie można spróbować wódki wyrabianej z piwa.

Po tym doświadczeniu warto ochłonąć, przyglądając się pracy pszczelarzy i próbując lokalnych miodów. Można wstąpić także do perfumerii czy pracowni krawieckiej. Niezwykłym doświadczeniem jest wizyta u fotografa. Zrobienie sobie zdjęcia w stroju sprzed półtora wieku, aparatem z tamtej epoki, a następnie udział przy jego wywołaniu to szalenie sympatyczne i cieszące się dużym wzięciem doświadczenie.

– Żeby fotografia wyszła dobrze, trzeba przez trzy sekundy stać absolutnie nieruchomo – tłumaczy z uśmiechem fotograf Kęstutis Kumža, który robiąc zdjęcie, chowa się pod czarną chustą. – Wywołanie trwa siedem minut, a efekt jest naprawdę jak sprzed ponad stu lat – zapewnia.

Wielką przyjemnością jest przejażdżka po majątku powozem lub automobilem. Można podziwiać w jej trakcie gigantyczne florystyczne rzeźby i mnóstwo przeróżnych kompozycji kwiatowych będących od czerwca elementem Letniego Festiwalu Kwiatów.

Festiwale kwiatowe odbywają się w Pokrojach dwa razy w roku. Pierwszy wiosną, od połowy kwietnia do mniej więcej końca maja. Na obszarze pałacowego parku rozkwitają wówczas tysiące tulipanów, narcyzów i hiacyntów. Co ważne, kompleks pałacowy w Pokrojach czynny jest cały rok, przez wszystkie dni tygodnia.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 33 (95) 22-28/08/2026

Afisze

Więcej od autora

Urlopowe refleksje

Da się wylegiwać całe dnie na kurlandzkich plażach, czytając zaległe książki i gazety, obserwując nielicznych ludzi i wpatrując się w bezkres morza. Na plażach kurlandzkich, bo w Połądze ceny...

Srebrne dziewczyny! Sukcesy polskich sportsmenek

Katarzyna Niewiadoma-Phinney na podium najważniejszego wyścigu kolarskiego kobiet na świecie stanęła już po raz piąty z rzędu. Trzy razy, w latach 2022, 2023 i 2025 była trzecia, a w...

Polski Sierpień

Anna Przedpełska-Trzeciakowska ma 99 lat. W Powstaniu Warszawskim była sanitariuszką „Grodzką”, po wojnie – cenioną tłumaczką literatury amerykańskiej i angielskiej, szczególnie powieści Jane Austen. Jednej ze stacji telewizyjnych dała...