Wiatr, żagle, szanty i przyjaźń — moja pierwsza żeglarska przygoda

Są w życiu takie chwile, kiedy warto powiedzieć sobie: spróbuję. Nawet jeśli coś jest dla nas zupełnie nowe, nieznane i trochę onieśmielające. Czasami właśnie takie doświadczenia stają się tymi, które pamiętamy najdłużej.

Czytaj również...

Dla mnie taką przygodą były V Polonijne Regaty Żeglarskie Copernicus 2026, które odbyły się w Ostródzie na Jeziorze Drwęckim.

Żeglarstwo było dla mnie do tej pory absolutnie nieznanym światem. Nigdy wcześniej nie miałam okazji uczestniczyć w regatach, nie znałam atmosfery rywalizacji na wodzie ani tego szczególnego poczucia, że od współpracy całej załogi zależy tak wiele. Tym większą radość i wdzięczność czuję, że mogłam po raz pierwszy przeżyć tę przygodę.

Bardzo szybko przekonałam się, że żeglarstwo to znacznie więcej niż łódź, żagle i wiatr. To także ludzie, emocje, współpraca, odwaga, muzyka i niezwykłe poczucie wolności.

Załoga, do której miałam szczęście trafić

Miałam ogromne szczęście trafić do załogi Tomasza Świtały, mieszkającego w Szwecji, doświadczonego żeglarza i naszego sternika.

Tomasz to człowiek niezwykle dzielny, sprytny i inteligentny, mocno zaangażowany w sport i żeglarstwo. Jego wieloletnie doświadczenie na wodzie, spokój i umiejętność podejmowania decyzji były dla mnie — osoby po raz pierwszy stawiającej kroki w świecie żeglarstwa — niezwykle cenne.

Tomasz jest związany z Yacht Club Stockholm, którego motto brzmi: „Żegluj ku nowym horyzontom — wolność zaczyna się na wodzie!”. Te słowa doskonale oddają ducha tej przygody.

Nie był to zresztą pierwszy sukces naszego sternika. Tomasz Świtała już w 2024 r. wraz ze swoją załogą zwyciężył w Polonijnych Regatach Żeglarskich Copernicus. Tym bardziej czułam, jak wielkie miałam szczęście, że właśnie w tym roku znalazło się dla mnie miejsce w jego załodze.

Wiatr, deszcz i sprawdzian

W tegorocznych regatach udział wzięło 24 uczestników tworzących sześć załóg. Ostróda nie potraktowała nas jednak delikatnie. Silny wiatr, a momentami również deszcz, sprawiły, że rywalizacja była prawdziwym sprawdzianem umiejętności, koncentracji i współpracy.

Dla mnie był to także sprawdzian samej siebie. Kiedy człowiek znajduje się w sytuacji, której wcześniej nie znał, nie zawsze wie, jak zareaguje. Na wodzie trzeba słuchać innych, zaufać załodze, zachować spokój i działać razem.

To właśnie wtedy poczułam, że ta przygoda daje mi coś więcej niż sportowe emocje. Uczy dzielności, odwagi i wiary we własne możliwości.

Nasza załoga walczyła do końca i udało nam się zdobyć I miejsce V Polonijnych Regat Żeglarskich Copernicus 2026.

Razem z Tomaszem Świtałą, Martą Zajączkowską i Rafałem Gniado stanęliśmy na najwyższym stopniu podium, a nagrodą główną było wyjątkowe bursztynowe astrolabium.

Oczywiście zwycięstwo bardzo cieszy. Jest pięknym ukoronowaniem wysiłku całej załogi. Nie ono jest jednak dla mnie najważniejsze. Równie ważne było to, że mogłam stanąć na starcie obok doświadczonych sterników i załóg, z których każda miała swoje umiejętności, doświadczenie i żeglarską historię. Wszyscy walczyliśmy, uczyliśmy się od siebie i przede wszystkim tworzyliśmy wspólnie to niezwykłe wydarzenie.

SPOL-zeglarstwo-2026-09-17-2
Żeglarstwo to znacznie więcej niż łódź, żagle i wiatr. To także ludzie, emocje, współpraca, odwaga, muzyka i niezwykłe poczucie wolności | Fot. arch. pryw. K.M.

I wtedy odkryłam szanty

Okazało się jednak, że żeglarstwo ma jeszcze jeden fascynujący wymiar, którego zupełnie się nie spodziewałam. Szanty.

Wcześniej znałam je właściwie tylko z nazwy. Dopiero podczas regat odkryłam, że za tym słowem kryje się cały świat muzyki, tradycji i żeglarskich opowieści.

Szanty to tradycyjne pieśni żeglarskie, które pierwotnie śpiewali marynarze podczas wspólnej pracy na statkach. Ich rytm pomagał zgrać pracę całej załogi. Z czasem stały się muzyką opowiadającą o morzu, podróżach, przygodach, tęsknocie i wolności. I właśnie to mnie urzekło.

Śpiewaliśmy razem i odkrywaliśmy kolejną część żeglarskiego świata. Zrozumiałam, że żeglarstwo to nie tylko sport. To także kultura, tradycja, muzyka i wspólnota ludzi.

Muzyczny finał

Muzycznym zwieńczeniem V Polonijnych Regat Żeglarskich był konkurs „Szanty Copernicus” 2026, którego finał odbył się podczas Gali Zakończenia w Sali Kameralnej Amfiteatru w Ostródzie.

Ostatecznie na scenie zaprezentowało się trzech finalistów. Występy oraz gala były transmitowane na żywo, dzięki czemu głosować mogli zarówno widzowie zgromadzeni w Amfiteatrze, jak i osoby oglądające wydarzenie online. O zwycięstwie zdecydowała liczba głosów oddanych na kandydatów:

I miejsce — Ruslan Kostiukov i jego piosenka „Do Ostródy”;
II miejsce — zespół Mocny Prąd;
III miejsce — Druga Wachta, reprezentowana przez Macieja Bossowskiego.

Serdecznie gratuluję wszystkim finalistom!

Szczególnie zapamiętaliśmy Ruslana Kostiukova — sternika regat, artystę i autora piosenek, który reprezentował Litwę. To ciekawe połączenie dwóch pasji — żeglarstwa i muzyki. Na wodzie sprawdził się jako sternik, a podczas muzycznego finału pokazał swoją drugą stronę — artystyczną.

Jego piosenka „Do Ostródy” zdobyła największą liczbę głosów i przyniosła mu zwycięstwo w konkursie „Szanty Copernicus” 2026. Utwór szybko zapadł nam w pamięć i do dziś brzmi w naszych głowach. Miło było zobaczyć, jak ktoś, kto jeszcze chwilę wcześniej rywalizował na wodzie, potrafi również stworzyć muzyczny klimat całego wydarzenia.

Gratuluję Ruslanowi zwycięstwa i dziękuję za piękny muzyczny akcent tych regat.

Pięknym dopełnieniem muzycznej części wydarzenia był koncert galowy z zespołem The Żaglers. Była muzyka, emocje i przede wszystkim wspólnota ludzi, których połączyła żeglarska przygoda.

SPOL-zeglarstwo-2026-09-17-3
Najważniejsze jest to, co zostaje po regatach — doświadczenie, emocje, ludzie, nowe znajomości i świadomość, że odważyliśmy się zrobić coś po raz pierwszy | Fot. arch. pryw. K.M.

Więcej niż regaty

V Polonijne Regaty Żeglarskie „Copernicus” połączyły w Ostródzie ludzi z różnych krajów wokół żeglarstwa, polskich korzeni i wspólnego spotkania. Dla mnie były to nowe znajomości, nowe miejsce, nowe doświadczenia i ogromna dawka emocji.

Dlatego chcę jeszcze raz z całego serca podziękować Hotelowi Dom Polonii w Ostródzie za organizację tegorocznych V Polonijnych Regat Żeglarskich Copernicus 2026, za przygotowane atrakcje, zaangażowanie i stworzenie wyjątkowej atmosfery.

Dziękuję za to, że oprócz sportowej rywalizacji mogliśmy doświadczyć czegoś równie ważnego — polonijnej integracji, spotkania ludzi z różnych stron świata i poczucia wspólnoty.

Dziękuję wszystkim, którzy stworzyli to wydarzenie i sprawili, że mogłam być jego częścią. Ta przygoda nauczyła mnie, że warto czasami wyjść poza swoją strefę komfortu. Warto spróbować czegoś, czego wcześniej nie znamy. Bo właśnie wtedy możemy odkryć coś, czego zupełnie się nie spodziewamy.

Zwycięstwo cieszy, ale nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, co zostaje po regatach — doświadczenie, emocje, ludzie, nowe znajomości i świadomość, że odważyliśmy się zrobić coś po raz pierwszy. Dla mnie ta przygoda była właśnie takim pierwszym krokiem.

Nie wiem jeszcze, dokąd zaprowadzą mnie kolejne horyzonty. Wiem jednak, że po tej przygodzie patrzę na żagle zupełnie inaczej. Bo żeglarstwo dało mi nie tylko wiatr, wodę i emocje regat. Dało mi odwagę, nowe znajomości, muzykę, piękne wspomnienia i poczucie, że warto próbować rzeczy, które wydają się nam zupełnie nieznane.

Dziś mogę więc powiedzieć z pełnym przekonaniem: zawsze warto wyrwać się na przygodę. Bo czasami jeden odważny krok wystarczy, żeby odkryć zupełnie nowy świat. A mój nowy świat ma żagle, wiatr, szanty, przyjaźń i piękne wspomnienia.


Katarzyna Mikielewicz

Afisze

Więcej od autora

Walne zebranie delegatów Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej

W dniu 5 września 2026 r. w Klubie Marynarki Wojennej Riwiera w Gdyni, w pięknej Sali im. wiceadmirała Adama Mohuczego, odbyło się kolejne Walne Zebranie Delegatów Towarzystwa Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej.

„Św. Rafał Kalinowski naszym Patronem” — niezwykła historia trzech szkół

Rok szkolny 2025/2026 przyniósł Gimnazjum im. św. Rafała Kalinowskiego w Niemieżu wyjątkową możliwość nawiązania współpracy ze szkołami noszącymi imię tego samego Patrona. Do wspólnego przedsięwzięcia dołączyły Zespół Szkół Nr 1 im. św. Rafała Kalinowskiego w Krakowie oraz Polska Szkoła im. św. Rafała Kalinowskiego w Munster w stanie Indiana w USA. Tak narodził się wyjątkowy transatlantycki projekt „Św. Rafał Kalinowski naszym Patronem”, którego inicjatorką była nauczycielka historii Gimnazjum w Niemieżu — Christina Masalska.

Rozpoczynamy nowy sezon Kółka Teatralnego Sol Oriens

Będziemy bawić się teatrem, poznawać siebie, pracować z ruchem i emocjami, nawiązywać nowe znajomości, a przede wszystkim — wspólnie tworzyć i przygotowywać spektakl.Nie trzeba być aktorem ani mieć żadnego...