Cztery dni ze sceną, głosem i słowem. Warsztaty teatralne w Wilnie

Jak mówić, żeby naprawdę być słyszanym? Jak wykorzystać oddech, głos i ciało do budowania postaci? I wreszcie: jak sprawić, by tekst autora zabrzmiał własnym, aktorskim głosem? Na te pytania przez cztery dni odpowiadali uczestnicy warsztatów aktorskich w Polskim Teatrze „Studio” w Wilnie.

Czytaj również...

Warsztaty odbyły się w dniach 27-30 sierpnia. Zajęcia poprowadził Mateusz Nowak — aktor-monodramista, logopeda i instruktor żywego słowa z Polski. W warsztatach spotkali się uczestnicy w różnym wieku i z bardzo różnym doświadczeniem: młodzi adepci sztuki aktorskiej, doświadczeni członkowie zespołu teatru, nauczyciele, przewodnicy turystyczni, studenci i pasjonaci sceny.

Były ćwiczenia oddechowe, praca z ciałem i głosem, dykcyjne łamańce językowe, improwizacje i analiza tekstu. Było też dużo śmiechu, koncentracji i — przede wszystkim — intensywnej pracy. Ważnym elementem zajęć stały się również przygotowania do nowego spektaklu muzycznego „Tuwimowisko”, opartego na twórczości Juliana Tuwima.

Od oddechu do słowa

Pierwszy dzień warsztatów należał przede wszystkim do najmłodszej grupy. Uczestnicy poznawali podstawy treningu aktorskiego — od rozgrzewki ciała i ćwiczeń oddechowych po pracę nad emisją głosu, artykulacją i dykcją. Teoria szybko ustępowała miejsca praktyce. Były ćwiczenia, próby i obserwowanie własnego ciała, a klasyczne łamańce językowe okazały się nie tylko zabawą, ale wymagającym treningiem wyrazistości mowy.

„W pracy aktora nie ma drogi na skróty. Głos trzeba najpierw przygotować, a dopiero potem można za jego pomocą budować znaczenie i emocje” — podkreślał Mateusz Nowak.

Tego samego dnia, ze starszą grupą uczestników, rozpoczęła się praca nad „Tuwimowiskiem” — projektem, który ma połączyć poezję i teksty Juliana Tuwima z muzyką, ruchem i aktorstwem. Forma spektaklu ma nawiązywać do muzycznego kabaretu. Pierwsze spotkanie z twórczością Tuwima było więc poszukiwaniem rytmu, charakterów i sposobów scenicznego opowiadania.

Balon, który uczy koncentracji

Drugiego dnia warsztatów młodzież ćwiczyła koncentrację, refleks, koordynację i współpracę z partnerem scenicznym. Pomocą okazały się… kolorowe balony. Pozornie proste zadanie szybko stawało się wymagającym ćwiczeniem: trzeba było kontrolować ruch, przestrzeń i zachowanie partnerów, a jednocześnie pamiętać o oddechu i właściwym prowadzeniu głosu.

Nie zabrakło również dalszej pracy nad emisją, artykulacją i dykcją. Uczestnicy wrócili także do tekstów Tuwima, tym razem przyglądając się im znacznie dokładniej. „U Tuwima każde słowo ma swój rytm i ciężar. Trzeba wiedzieć nie tylko, co się mówi, ale też dlaczego właśnie w taki sposób” — mówił prowadzący.

To właśnie interpretacja okazała się jednym z najważniejszych tematów zajęć. Uczestnicy analizowali sens poszczególnych fraz, ich rytm i intencję, a trudne połączenia głoskowe wymagały zarówno precyzji, jak i swobody.

Głos buduje postać

Trzeci dzień warsztatów pokazał, że głos jest jednym z najważniejszych narzędzi aktora. Mimo słonecznej soboty na zajęcia przyszli wszyscy uczestnicy. Tym razem pracowano między innymi nad wydłużaniem samogłosek i świadomym prowadzeniem głosu. Najważniejsze pytanie brzmiało jednak: jak za pomocą samego sposobu mówienia stworzyć postać?

Uczestnicy eksperymentowali z tempem, barwą i charakterem głosu. Ten sam tekst wypowiadany na różne sposoby nabierał zupełnie innego znaczenia.

„Dopiero kiedy zaczynamy świadomie posługiwać się głosem, widzimy, jak wiele można nim powiedzieć, nawet bez zmiany samego tekstu” — podsumowywał Mateusz Nowak.

„Co chcę powiedzieć?”

Czwarty, ostatni dzień był czasem podsumowania i wspólnej pracy młodszych oraz starszych uczestników. Przypomniano najważniejsze zasady przygotowania ciała i głosu do występu, ale przede wszystkim wrócono do świadomego czytania i interpretowania tekstu. Całą pracę można było sprowadzić do trzech podstawowych pytań: Co chcę powiedzieć? Po co to mówię? Co chcę wywołać w widzu?

Rozmawiano także o granicy między wiernością tekstowi autora a własną interpretacją. Bo choć aktor powinien szanować słowo, nie może pozostać wobec niego obojętny — musi przepuścić je przez własną wrażliwość i doświadczenie.

„Sceny nie da się oszukać. Albo się pracuje, albo nie” — mówił prowadzący na zakończenie.

kult-Warsztaty-2026-09-03-3-PORTAL
Pozornie proste zadanie szybko stawało się wymagającym ćwiczeniem | Fot. Małgorzata Wasilewska

Teatr zaczyna się poza sceną

Jednym z atutów warsztatów była różnorodność uczestników. Nie wszyscy mają wykształcenie aktorskie, nie wszyscy występują zawodowo. Łączy ich jednak doświadczenie pracy ze słowem — na scenie, w klasie, podczas oprowadzania wycieczek czy przed grupą słuchaczy.

Edward Kiejzik, dyrektor Polskiego Teatru „Studio” w Wilnie, zwracał uwagę na wcześniejszą współpracę z Mateuszem Nowakiem. „Mateusz od lat jest związany z naszym teatrem. Spotykaliśmy się przy różnych okazjach i festiwalach, a jego spojrzenie na współczesny teatr jest dla nas bardzo cenne” — mówił. Zapowiedział również, że jeszcze w tym roku Nowak pojawi się na wileńskiej scenie jako aktor w monodramowej wersji „Pana Tadeusza”.

Dla Marka Pszczołowskiego, dyrektora gimnazjum w Zujunach i aktora Teatru STUDIO, teatralne doświadczenie ma bezpośrednie przełożenie na codzienną pracę. „Dyrektor szkoły też ma swoją widownię — uczniów, nauczycieli i rodziców. Trzeba przed nimi wystąpić, mówić jasno, pewnie i przekonująco. Umiejętności zdobywane na scenie bardzo się tutaj przydają” — podkreślał.

Podobnego zdania była Sabina Lachowicz, nauczycielka i uczestniczka warsztatów. „Najbardziej interesuje mnie praca nad głosem, ciałem i interpretacją tekstu. Nie mam wykształcenia aktorskiego, więc wiele rzeczy wcześniej robiłam intuicyjnie. Teraz dostałam konkretne narzędzia, które pozwalają mi lepiej rozumieć to, co robię” — mówiła.

Z kolei Hubert Niewierowicz, student informatyki na Politechnice Warszawskiej i aktor Teatru Studio, łączy świat nauk ścisłych z teatralną pasją. „Najważniejsza była dla mnie technika mowy: oddech, emisja, artykulacja i dykcja. Ale równie ważna okazała się możliwość osobistej interpretacji tekstu. Zorientowałem się też, jak bardzo na co dzień mówię spiętym głosem. Te ćwiczenia pozwoliły mi to napięcie zauważyć i zacząć je rozluźniać” — opowiadał.

Na znaczenie dykcji zwracał uwagę również Andrzej Kostygin, przewodnik turystyczny i przyjaciel Teatru Studio. „Dla przewodnika głos jest podstawowym narzędziem pracy. Coraz trudniej jest mówić wyraźnie i poprawnie, zwłaszcza kiedy przez wiele godzin trzeba przekazywać informacje grupom turystów” — zauważał.

W rozmowie pojawił się także temat gwary wileńskiej. „Nie chodzi o to, żeby pozbywać się lokalnego sposobu mówienia. Gwara jest częścią naszego kolorytu. Chodzi raczej o to, żeby potrafić mówić świadomie i poprawnie, a jednocześnie zachować tę lokalną specyfikę” — podkreślał Kostygin.

Z Polski do Wilna

O historii teatralnych warsztatów przypominała Lila Kiejzik, kierownik artystyczna Polskiego Teatru „Studio” w Wilnie. Jak wspominała, podobne zajęcia organizowane były w teatrze już wcześniej. „Najcenniejsze jest to, że przy jednym stole spotykają się ludzie z bardzo różnych środowisk i w różnym wieku. Są doświadczeni aktorzy-amatorzy, którzy mają za sobą wiele lat na scenie, są nauczyciele, ale są też najmłodsi uczestnicy, którzy dopiero szukają swojej drogi” — mówiła.

Zwróciła również uwagę, że organizacja takich przedsięwzięć wiąże się z dużymi kosztami. „Każda inicjatywa tego typu wymaga zaplecza i finansowania. Cieszymy się, że możemy realizować warsztaty i rozwijać zespół także dzięki wsparciu strony polskiej, w tym przypadku Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” — podkreślała.

Cztery dni, które zostają na dłużej

Cztery dni pracy w Polskim Teatrze „Studio” były czymś więcej niż kursem techniki aktorskiej. Były spotkaniem ludzi, których łączy zainteresowanie teatrem i słowem, choć na co dzień wykonują zupełnie różne zawody. Oddech, emisja głosu, artykulacja i dykcja spotkały się z interpretacją, ruchem i sceniczną wyobraźnią. A praca nad twórczością Tuwima dała uczestnikom możliwość natychmiastowego zastosowania zdobywanych umiejętności w praktyce.

Najważniejsze jednak, że warsztat aktorski okazał się przydatny nie tylko na scenie. Bo świadomy głos, wyraziste słowo, umiejętność skupienia uwagi i kontaktu z odbiorcą przydają się również w szkole, podczas oprowadzania turystów, na uczelni czy w codziennych sytuacjach.

Warsztaty dobiegły końca, jednak praca ze słowem — dopiero się zaczyna.


Organizatorem warsztatów był Polski Teatr „Studio” w Wilnie przy wsparciu Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” im. Jana Olszewskiego. Projekt dofinansowany ze środków Senatu RP w ramach opieki nad Polonią i Polakami za Granicą 2026.

Afisze

Więcej od autora

Muzeum, które pozwala zmierzyć się z trudną przeszłością

Do muzeum „Zaginiony sztetl” (lit. Dingęs štetlas) w Szadowie nie wchodzi się od razu z ruchliwej ulicy, jak to bywa dużych miastach. Najpierw trzeba przejść przez przestrzeń, która sama...