Bujwidze chcą zanieść wiedzę o corpisanti do Watykanu. „Nasz własny »dysk pamięci«”

W Bujwidzach zaprezentowano elektroniczną wersję wydawnictwa po ubiegłorocznej międzynarodowej konferencji poświęconej corpisanti św. Floriana. Ma się ukazać wersja papierowa i zawędrować aż do Watykanu. Pomoc w tym zapowiedziała ambasador Litwy przy Stolicy Apostolskiej.

Czytaj również...

Corpisanti to relikwia przechowywana w Bujwidzach od XVIII w. Publikacja na temat bujwidzkiej relikwii powstała w trzech językach: polskim, litewskim i angielskim. Wydawnictwo składa się z czterech części: historyczno-kulturowej, poświęconej dziejom strażaków, zbioru pozdrowień oraz przeglądu prasy.

W spotkaniu udział wzięli duchowni, przedstawiciele samorządu rej. wileńskiego, strażacy oraz goście z Polski. Pozdrowienia przesłała ambasador Litwy przy Stolicy Apostolskiej Sigita Maslauskaitė-Mažylienė. Artyści z Wileńszczyzny zadbali o część muzyczną — wystąpili Julian Germanowicz, Elena Lapukaitė oraz piosenkarka Katarzyna Parszuta.

Spotkanie zaś poprzedziła Msza Św., którą celebrował proboszcz parafii ks. Tadeusz Matulaniec, a była koncelebrowana przez biskupa pomocniczego archidiecezji wileńskiej Arūnasa Poniškaitisa. Zaprezentowano nowy relikwiarz na relikwie św. Floriana, który ufundowała Ochotnicza Straż Pożarna Rejonu Wileńskiego.

Czym jest corpisanti?

O bujwidzkiej relikwii corpisanti pisaliśmy wcześniej na łamach „Kuriera Wileńskiego”. Jak przypominali organizatorzy w czasie spotkania, w XVIII w. na świecie było ok. 50 tys. corpisanti, dziś zachowało się ich zaledwie ok. 100. W Litwie poza Bujwidzami corpisanti mają jeszcze Olkieniki, a w Polsce jest tylko jedna taka relikwia.

„Żyjemy w czasach, gdy niemal wszystko zapisujemy na komputerze. (…) A przecież istnieje pamięć znacznie potężniejsza od urządzeń. Pamięć człowieka, rodziny, wspólnoty. Bujwidze mają swój własny, niezwykły dysk pamięci. Nie z elektroniki, lecz z kamienia, wiary, historii i ludzkich serc” — mówiła Danuta Korkus, prezes miejscowej wspólnoty mieszkańców. Przypomniała pożar z 1982 r., który strawił drewniany Kościół św. Jerzego, i odbudowę świątyni w 1986 r. „To nie tylko odbudowa budynku, lecz odnowa wspólnoty. (…) Każda cegła to zapis pamięci mówiący: pamiętamy, nie poddajemy się. To nasze” — podkreślała.

Subocz: „Zauważam zapotrzebowanie”

Henryk Subocz, radny rejonu wileńskiego, mówił o potrzebach parafii.

„Pracując w Komitecie Finansowym, zauważam zapotrzebowanie na te wszystkie nasze kościoły (…). Wszystko to jest bardzo drogie” — przyznał. Zapowiedział, że do końca roku rejon przeznaczy na wspólnoty religijne ponad 500 tys. euro.

O podziale kolejnych 100 tys. zdecyduje komisja konkursowa, a wniosek złożyła także wspólnota z Bujwidz.

„Inicjatywa ta piękna, wydanie książki potrzebne. Mam nadzieję, że ta książka będzie wydana, a my znów spotkamy się, żeby ją odebrać — i w języku polskim, i w języku litewskim, i w języku angielskim” — dodał.

KULT-bujwidze-2026-09-24-2
Nowy relikwiarz na relikwie św. Floriana ufundowała Ochotnicza Straż Pożarna Rejonu Wileńskiego | Fot. Rajmund Klonowski

Kondratowicz: „Na podstawie tego zachowuje się historia”

Były minister spraw wewnętrznych Litwy, a obecnie kanclerz w Ministerstwie Ochrony Zdrowia, Władysław Kondratowicz, przekonywał, że książka jest potrzebna, bo „na podstawie takich rzeczy zachowuje się historia i ona przekazuje się dalej”. Odniósł się też do pożaru świątyni.

„To była próba wspólnoty, bo właśnie przez takie rzeczy sprawdza się, czy wspólnocie jest potrzebna taka relikwia, kościół” — mówił. „I dzisiaj naprawdę ten kościół pokazuje to, że ma nie tylko prawo żyć, ale i zdolność, by żyć, a ta wspólnota razem z nim” — dodał.

Organizatorzy chcą, by papierowe wydanie ukazało się do września 2027 r., gdy kończy się misja ambasador przy Stolicy Apostolskiej. Zadeklarowała ona pomoc w rozpowszechnianiu książki wśród dyplomatów. Egzemplarze mają trafić m.in. do bibliotek rejonu wileńskiego.

Równolegle trwa zbiórka funduszy na ratowanie zespołu sakralnego. Renowację Kaplicy św. Floriana, zaprojektowanej przez Wawrzyńca Gucewicza, wyceniono na ok. 43,5 tys. euro, a remont kościoła — na ponad 100 tys. euro. Wspólnotę można wesprzeć darowizną lub przekazując 1,2 proc. podatku dochodowego.

Jak zaznaczył starosta Bujwidz Dariusz Mikulewicz, według jego wiedzy był to pierwszy i jedyny kościół, który w czasach sowieckich pozwolono odbudować po pożarze.

Afisze

Więcej od autora

Kim Samusenka, były zakładnik Łukaszenki: „Jeśli walczymy między sobą, jak podzielimy Orłyka?”

Rozmawiamy z byłym zakładnikiem Łukaszenki — bo tak należy nazywać kogoś, kogo dyktator więził, aby „wymienić” za korzyści. Jednak jak się dowiadujemy, Łukaszenko wcale nie myśli o pieniądzach. Rozmówca „Kuriera Wileńskiego” odnosi się także do coraz bardziej gorejącego problemu litwinizmu.

Rosyjski sukces „rosyjskiego starlinka”

W przypadku wojny na Ukrainie prawdziwym wywracaczem stolika gry okazał się należący do Elona Muska system Starlink (tu mogę z dumą nadmienić, że używane przez Siły Zbrojne Ukrainy terminale są...

Koszty alternatywne

Przykładowo, w jakiejś odciętej od świata miejscowości możemy wybudować kino lub szkołę – pieniędzy w budżecie wystarcza tylko na jeden obiekt. Jeśli wybudujemy kino, tracimy korzyści, jakie mogłyby płynąć...