1
Młodzi, ambitni, pracowici: Robert Wrzesiński

Robert swą przyszłość wiąże z tenisem Fot. archiwum Roberta Wrzesińskiego

Robert swą przyszłość wiąże z tenisem Fot. archiwum Roberta Wrzesińskiego

Kontynuujemy cykl rozmów z młodymi Polakami z Wilna i Wileńszczyzny.
Ambitnymi, pracowitymi, do wielu z nich pasuje określenie: utalentowanymi. Jak realizują swoje plany i marzenia? Co im sprzyja, co przeszkadza? Jacy w ogóle są? Mamy nadzieję, że dzięki tym wywiadom powstanie coś w rodzaju mówionej fotografii młodego pokolenia Polaków — z urodzenia lub wyboru — na Litwie.

Media okrzyknęły Ciebie „wschodzącą gwiazdą tenisa”. Do sportu jeszcze wrócimy. Na wstępie opowiedz naszym Czytelnikom o wspaniałej wiadomości, którą otrzymałeś zza oceanu…

Kilka tygodni temu do mojej skrzynki pocztowej przyszedł list z informacją, że zostałem przyjęty na Harvard. Niespodzianką był dla mnie nie sam fakt, że się dostałem. Miałem dobrze zrobioną aplikację, na którą składają się wyniki egzaminów, prace pisemne a także dwie rozmowy kwalifikacyjne. Zostałem przyjęty już w październiku, podczas gdy większość aplikantów zostaje poinformowana 1 kwietnia. Widocznie spodobała się moja aplikacja.

Uczeń klasy przedmaturalnej, z małego państwa, jakim jest Litwa, został zaproszony do tak prestiżowej uczelni…

Tak, to prawda, Harvard jest najlepszą uczelnią na świecie. Studiowali tam między innymi John F. Kennedy, Barack Obama, Bill Gates czy Mark Zuckerberg, twórca Facebooka. Wykładowcy Harvardu to światowa czołówka, prawie 60 noblistów ukończyło ten uniwersytet.
Na Harvard starają się dostać najlepsi uczniowie z całego świata, wszyscy kandydaci egzaminy zdają prawie na 100 proc. Zawsze się zastanawiałem, jak komisja rekrutacyjna z tych tysięcy wniosków wybitnych kandydatów wybiera tylko kilka procent tych najlepszych. Mnie się udało przejść tę drogę. Na początku wydawała się bardzo trudna, bo nie miałem nikogo znajomego na Harvardzie, kto by mi mógł pomóc i doradzić, ale teraz wydaje mi się to nie tak bardzo skomplikowane. Przeszedłem tę drogę prawdopodobnie jako pierwszy uczeń ze średniej szkoły na Litwie, gdzie językiem wykładowym nie jest angielski. Kilku studentów z Litwy dostało się już przedtem na Harvard, ale uczyli się w szkołach, gdzie językiem wykładowym jest język angielski.

W ubiegłym roku Robert wygrał turniej tenisowy do lat 18 w Indiach Fot. archiwum Roberta Wrzesińskiego

W ubiegłym roku Robert wygrał turniej tenisowy do lat 18 w Indiach Fot. archiwum Roberta Wrzesińskiego

Dlaczego wybrałeś właśnie tę uczelnię?

Kontaktowało się ze mną wiele uczelni ze Stanów Zjednoczonych, między innymi Princeton, Yale, Harvard. Część uczelni kontaktowała się ze mną jeszcze przed ogłoszeniem wyników egzaminów.
Podstawowy egzamin nazywa się SAT — trwał prawie 5 godzin. Składał się z angielskiego z elementami nauk przyrodniczych i matematyki.
Następnie zdawałem dodatkowo egzaminy z matematyki i hiszpańskiego.
Harvard ma wiele zalet, które mnie zwabiły. To szkoła o światowej renomie. Chciałem, żeby mój dyplom był rozpoznawany nie tylko w Stanach, ale wszędzie na świecie. Spodobał mi się model studiowania na Harvardzie, możliwość wypróbowania kilku kierunków przed wyborem tego jednego. Teraz stoję przed wyborem z 1 360 przedmiotów, które są wykładane na Harvardzie, a o konkretnym kierunku studiów mogę zadecydować w czasie drugiego roku nauki.

Zaletą jest też łatwy dostęp do profesorów i ich badań naukowych. Już teraz koresponduję z jednym z profesorów, który przeprowadził ze mną rozmowę kwalifikacyjną i chce, abym wybrał jeden z wykładanych przez niego przedmiotów. Oprócz tego będę miał gwarancję, że nie będę bezrobotny. Już w czasie studiów przedstawiciele firm przychodzą z ofertami pracy dla studentów. Siłę Harvardu dobrze opisuje następujące zdarzenie: w 2001 r. pewien bank inwestycyjny zatrudnił 15 absolwentów Harvardu, po czym wybuchł kryzys. Bank ten zdecydował się wycofać oferty, a młodzi absolwenci zostali bez pracy, bo wcześniej musieli odrzucić pozostałe propozycje. Szkoła, gdy tylko się o tym dowiedziała, zadzwoniła do prezesa firmy i powiedziała, że jeśli natychmiast nie przyjmie ich z powrotem, dostanie zakaz rekrutowania na Harvardzie. I bank ich przyjął. Każda międzynarodowa firma chce być dobrze widziana na Harvardzie.

Podczas wręczenia Statuetki Św. Krzysztofa przez mera Wilna Remigijusa Šimašiusa Fot. archiwum Roberta Wrzesińskiego

Podczas wręczenia Statuetki Św. Krzysztofa przez mera Wilna Remigijusa Šimašiusa Fot. archiwum Roberta Wrzesińskiego

W jaki sposób odbywały się rozmowy kwalifikacyjne?

Miałem dwie rozmowy. Jedna odbywała się z osobą z komisji. Z powodu tego, że Litwa jest daleko od Stanów, moja rozmowa odbywała się na Skype. Podczas wywiadu kandydatowi są zadawane różne pytania. Uczeń musi wykazać entuzjazm oraz chęć studiowania na danej uczelni. Druga rozmowa była z jednym z profesorów Harvardu, który już w trakcie rozmowy namawiał mnie, żebym przyszedł studiować na jego wydział.

Opowiedz o szkole, w której się uczysz.

Mam to szczęście, że uczę się w Szkole im. Szymona Konarskiego w Wilnie, szkole z głębokimi tradycjami i wspaniałymi nauczycielami. Czasami mam wrażenie, że nauczyciele bardziej przejmują się naszą nauką i wychowaniem niż nasi rodzice. W szkole jest świetna atmosfera, każdego dnia z chęcią do niej idę. Dlatego chciałbym podziękować wszystkim nauczycielom i dyrekcji za wsparcie i pomoc w mojej drodze na Harvard. Chciałbym jeszcze wymienić i podziękować nauczycielom innych wileńskich szkół, do których uczęszczałem. Są to: Szkoła-przedszkole „Wilia”, Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II i Gimnazjum im. Adama Mickiewicza. Każda z tych szkół miała wpływ na to, gdzie teraz jestem. Chętnie podzielę się swoim doświadczeniem z uczniami, którzy chcieliby studiować w USA.

Czy wybrałeś już kierunek studiów?

Planuję studiować biznes i ekonomię.

W jakim zawodzie widzisz siebie w przyszłości?

Od dziecka marzyłem, żeby być zawodowym tenisistą i takie są moje plany. A jak zakończę karierę sportową, to prawdopodobnie będę pracował w biznesie.

Opowiedz o swojej rodzinie, kim są twoi rodzice?

Mój tato pochodzi z Polski, też był sportowcem, jeździł w rajdach samochodowych. Rozumie, na czym polega profesjonalny sport i pomógł mi osiągnąć tak wysokie wyniki.
Moja mama jest Litwinką, nie uprawiała sportu zawodowo, ale zawsze imponowała mi jej pracowitość i wytrwałość w dążeniu do celu. Myślę, że te cechy pomagają mi w sporcie i nauce.

Kim bardziej czujesz się — Polakiem czy Litwinem?

Od pierwszej klasy chodziłem do polskiej szkoły, w domu rozmawiamy w języku polskim i mimo tego, że urodziłem się i mieszkam na Litwie, to czuję się Polakiem.

Twoją pasją jest tenis. Skąd zainteresowanie tym sportem?

W wieku 5 lat mój tato zaprowadził mnie i mojego brata bliźniaka Patryka do szkółki tenisowej w Wilnie. Również chodziłem na treningi piłki nożnej oraz grałem na pianinie, lecz tenis najbardziej mnie wciągnął i od tego czasu stał się nieodłączną częścią mojego życia.

Czy Patryk też już wybrał uczelnię?

Patryk chodzi razem ze mną do szkoły, planuje studiować w Polsce. Po tylu latach spędzonych razem znajdziemy się w innych krajach. Będziemy się widywać tylko kilka razy w roku. Będzie to dla mnie dziwna sytuacja.

Kilkakrotnie byłeś mistrzem Polski i Litwy, przedtem grałeś za Polskę, ale teraz reprezentujesz Litwę…

Moja kariera tenisowa jest podzielona na 2 kraje. Dużo czasu spędzałem i spędzam w Polsce na treningach. Do czternastego roku życia w turniejach międzynarodowych reprezentowałem Polskę, a od 15 roku życia reprezentuję Litwę. Kiedyś udzielałem wywiadu dla polskiego czasopisma i dziennikarz zatytułował tę rozmowę ze mną „Nadzieja obojga narodów” i chciałbym, żeby tak to było właśnie odbierane, żeby trzymali za mnie kciuki i Polacy, i Litwini.

Trening z Virgilijusem Alekną — dwukrotnym mistrzem olimpijskim w rzucie dyskiem Fot. archiwum Roberta Wrzesińskiego

Trening z Virgilijusem Alekną — dwukrotnym mistrzem olimpijskim w rzucie dyskiem Fot. archiwum Roberta Wrzesińskiego

W jakich ważnych turniejach brałeś udział?

Najważniejszym był turniej Wielkoszlemowy Australian Open. Chłopcy z całego świata walczą o punkty rankingowe, gdyż pierwsza 50-tka najlepszych zawodników zdobywa prawo gry w 4 największych turniejach w roku: Australian Open, Roland Garros (Paryż), Wimbledon (Londyn), US Open. Udział w jednym z tych turniejów jest marzeniem wszystkich osiemnastolatków. Turnieje juniorów są rozgrywane w tym samym miejscu co turnieje profesjonalistów, w których biorą udział wszyscy najlepsi zawodnicy, jak Roger Federer, Novak Djokovic, Rafael Nadal. Możemy ich spotkać w szatni, sali sportowej, na posiłkach i na kortach. Jest to również idealna okazja, żeby zobaczyć, jak oni trenują i przygotowują się do meczów i ewentualnie dostać jakąś poradę. W Australii widziałem, jak trenują profesjonaliści włącznie z Novakiem Djokovicem. Jest to bardzo dużym doświadczeniem i motywuje mnie do ciężkiej pracy. Mimo że sportowo ten turniej nie był dla mnie zbyt udany, był cennym doświadczeniem i pozwolił mi bardziej zrozumieć zawodowy sport.

Jakie cechy trzeba posiadać, aby osiągnąć sukces w sporcie?

Moim trenerem przygotowania fizycznego jest Zigmantas Zivatkauskas, również trener Virgilijusa Alekny, dyskobola, dwukrotnego mistrza olimpijskiego. Ciągle mi powtarzał, że aby osiągnąć sukces w sporcie, trzeba być zdyscyplinowanym i trzymać się reżimu. Trener sam przestrzega tych zasad — przez tyle lat, co go znam, ani razu nie spóźnił się na trening. Myślę, że wśród wielu cech, które mi wpoił, właśnie ta jest decydująca.
Każdy dzień mam dokładnie zaplanowany, wszystko co robię, staram się robić na 100 procent, czy to w czasie treningu, nauki, czy innych zajęć. Każda minuta jest dla mnie ważna, każdą chcę jak najlepiej wykorzystać.

Kto jest Twoim tenisowym idolem?

Andy Murray — obecnie numer 1 na świecie. Wielu trenerów porównuje styl mojej gry do Murraya. Mamy też kontrakt z tym samym producentem rakiet i gramy tym samym modelem. Muszę jeszcze dużo trenować, żeby chociaż zbliżyć się do takiego poziomu.

Podczas treningu z Laurą Asadauskaitė — mistrzynią olimpijską w pięcioboju nowoczesnym Fot. archiwum Roberta Wrzesińskiego

Podczas treningu z Laurą Asadauskaitė — mistrzynią olimpijską w pięcioboju nowoczesnym Fot. archiwum Roberta Wrzesińskiego

Twoje fascynacje poza tenisem?

Moją inną pasją są języki, podróże oraz poznawanie ludzi z innych regionów świata i kultur. Dzięki sportowi dużo podróżuję, więc znajomość języków jest bardzo przydatna. Znam angielski, polski, litewski, hiszpański, rosyjski. Gdy moim partnerem do gry podwójnej jest zawodnik z innego kraju, łatwiej jest nam się komunikować i stworzyć dobry zespół rozmawiając w jego ojczystym języku.

Najbliższe plany?

Najbliższe plany to ukończyć szkołę średnią, zdać maturę no i więcej czasu poświęcić na tenis. Ten rok był ostatnim rokiem, kiedy mogłem brać udział w turniejach do lat 18, a teraz zaczynam przygodę z profesjonalnym „dorosłym” tenisem.

Jedna odpowiedź do Młodzi, ambitni, pracowici: Robert Wrzesiński

  1. Adam81w mówi:

    Ma we mnie kibica. trzymam kciuki. Dziekuję Kurierowi za ten artykuł i tą serie o Polakach z Litwy.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.