Nowe spojrzenie na Nową Wilejkę

Pamięć o tym, że dzielnice Wilna były kiedyś samodzielnymi miejscowościami, dzisiaj zanika. Warto ją zachować
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Nowa Wilejka, dziś dzielnica Wilna, a kiedyś samodzielne miasto, doczekała się spisania swojej historii. Autorami książki „Nowa Wilejka. W świetle dokumentów wileńskich archiwów oraz we wspomnieniach” są młodzi wileńscy historycy, Tomasz Bożerocki i Albert Wołk.

Można śmiało twierdzić, że książka powstała jako pochodna projektu „Wileńszczyzna w obiektywie” polegającego na tworzeniu krótkich filmów poświęconych różnym miejscowościom na Wileńszczyźnie. Ze względu na ograniczenia czasowe wiele faktów w filmach było pomijanych, dlatego zdecydowano się opracować je w formie oddzielnej książki. Projekt został sfinansowany przez Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie”.

Reklama

Za mało się o tym mówi

– Pomysł na książkę powstał nieco przypadkowo. Przez długi czas pracowałem w archiwum, szukając różnych materiałów. Często napotykałem dokumenty dotyczące Nowej Wilejki. Zgromadziłem sporo materiałów na ten temat. To były zróżnicowane materiały, np. jakaś informacja o zakładach funkcjonujących w tej miejscowości. Czy informacje dotyczące powstania samego miasta. Opowiedziałem o tym Tomkowi, a on wówczas rzucił pomysł napisania książki – wspomina w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Albert Wołk, urodzony w Kolonii Wileńskiej, ale od 1984 r. mieszkający w Nowej Wilejce.

Książka przede wszystkim jest przeznaczona dla polskich szkół na Litwie. Tomasz Bożerocki, rodowity mieszkaniec tej części miasta, zaznaczył, że cel edukacyjny odgrywa bardzo ważną rolę w tym projekcie.

– Owszem, to nie jest arcydzieło, ale uważam, że taka książka jest potrzebna. Pamięć o tym, że dzielnice Wilna były kiedyś samodzielnymi miejscowościami, dzisiaj zanika. Warto ją zachować. Warto też opowiedzieć historie z dawniejszych czasów, a nie tylko te z czasów sowieckich, kiedy pojawiły się tu zakłady Neris, Žalgiris, Spalis, SOM i inne. Jakby przed tym nic nie było. Pytasz, czemu nie pisaliśmy o okresie sowieckim. Nie pisaliśmy, bo o nim zbyt dużo nadal się mówi. A zbyt mało mówi się o okresie wcześniejszym – podkreśla historyk.

W planach jest pomysł kontynuowania projektu. Ma to być seria książek, które w przystępnej formie będą prezentowały historię poszczególnych miejscowości.

Czytaj więcej: Wileńszczyzna na zdjęciach — profil „Kuriera” na Instagramie nie zwalnia tempa nawet w pandemii

| Fot. Marian Paluszkiewicz

Od kolei do dzielnicy

Nowa Wilejka powstała pod koniec XIX w. Wcześniej na tych terenach znajdowały się majątek Rekanciszki oraz wsie Rekanciszki, Sadele i Kuczkuryszki. Powstanie miasteczka jest bezpośrednio powiązane z budową magistrali kolejowej łączącej Sankt Petersburg z Warszawą. Stacja kolejowa została zbudowana w latach 1871–1873. Prawa miejskie Nowej Wilejce nadano w 1903 r., a pierwszym burmistrzem został przedsiębiorca ze SzwajcariiKarol Mozer. Książka przede wszystkim skupia się na pierwszej połowie XX w., czyli do rozpoczęcia II wojny światowej.

– Teraz Nowa Wilejka jest dzielnicą Wilna. My chcieliśmy się skupić na okresie, kiedy była odrębnym miastem, od 1903 do 1957 r. Postanowiliśmy zakończyć książkę na początku II wojny światowej. Mamy nadzieję, że w przyszłości uda się wydać osobną monografię dotyczącą Nowej Wilejki, która objętościowo byłaby dwa razy większa niż nasza obecna książka – tłumaczy Wołk.

W czasach sowieckich Nowa Wilejka, kiedy już stała się integralną częścią litewskiej stolicy, miała opinię dzielnicy proletariacko-chuligańskiej. Niestety, ten stereotyp pokutuje nawet dziś. Chociaż statystyki policyjne w żaden sposób nie wskazują, że tutaj popełnia się więcej przestępstw niż w innych częściach Wilna. Zresztą charakter miasta proletariackiego Nowa Wilejka miała również przed wojną.

– Funkcjonowało tu dużo zakładów przemysłowych. Ludzie przyjeżdżali, aby zarobić na kawałek chleba. Bardzo wielu przyjeżdżało ze Święcian, bo przez Święciany szedł węzeł kolejowy Sankt Petersburg–Warszawa. Ludzie z tamtych miejscowości, szukając pracy, wsiadali do pociągu i wysiadali tutaj – zapewnia w rozmowie Wołk.

Czytaj więcej: Wileńszczyzna warta poznania na YouTubie

Tomasz Bożerocki i Albert Wołk, autorzy książki „Nowa Wilejka. W świetle dokumentów wileńskich archiwów oraz we wspomnieniach”
| Fot. archiwum

Kosy i mundury

Przykładowo, zakłady Possehla produkowały słynne na całą Rosję kosy, zwane potocznie litowkami. Stal do produkcji kos była sprowadzana ze Szwecji. Przedsiębiorstwo Mozera przed wojną szyło mundury dla polskich policjantów i strażaków. W 1939 r., kiedy Wilno zostało przekazane przez Sowietów Litwie, w byłym polskim garnizonie rozlokowały się oddziały Armii Czerwonej, które zamówiły w miejscowej fabryce mundury oficerskie.

Obaj rozmówcy „Kuriera Wileńskiego” podkreślają, że historia Nowej Wilejki jest bardzo bogata. – Sporo osób kojarzy Nową Wilejkę z zakładami, ale większość jest przekonana, że powstały w okresie sowieckim. To jest mylne wyobrażenie, ponieważ zakłady na terenie Nowej Wilejki działają od XIX w. Później zostały znacjonalizowane przez Sowietów, którzy je reorganizowali. Inny stereotyp nt. Nowej Wilejki dotyczy szpitala psychiatrycznego. Niektórzy utożsamiają miejscowość tylko z tą placówką. Faktycznie, szpital powstał na początku XX w., ale w okresie międzywojennym tutaj znajdował się garnizon wojskowy. Młodzież o tym często nie wie. Z kolei na naszym lokalnym targowisku stoją takie dziwne, długie budynki. Często ludzie pytają, co tam się kiedyś mieściło. A to były stajnie. Takich nieznanych faktów jest dużo – uśmiecha się Wołk.

Nieznane fakty

Dla Tomasza Bożerockiego odkryciem były nazwy ulic za czasów carskich, które zatarły się w ludzkiej pamięci. – O nazwach polskich opowiadał mi jeszcze dziadek, ale o nazwach z pierwszych lat istnienia miasteczka nie wiedziałem nic. Bo była w Nowej Wilejce ulica Tyfliska, Petersburska, Ryska. O tych nazwach już nikt nie pamiętał. To są niby drobne sprawy, ale dla rodowitych mieszkańców miejscowości te elementy są bardzo interesujące. Ciekawym faktem jest, że zanim zbudowano w Nowej Wilejce cerkiew, to przyjeżdżała cerkiew-pociąg, w której odprawiano nabożeństwo. Na pierwszy rzut oka to wygląda jak coś niesamowitego. Jednak w Imperium Rosyjskim to była normalna praktyka. Religia prawosławna była swoistą soft power i władza stwarzała warunki do propagowania prawosławia. Z drugiej strony to jest naturalne, że pierwszymi mieszkańcami Nowej Wilejki byli kolejarze pochodzące z Rosji – dopowiada historyk i zachęca do lektury książki „Nowa Wilejka. W świetle dokumentów wileńskich archiwów oraz we wspomnieniach”.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 4(10) 23-29/01/2021