Mężczyźni nadal zarabiają więcej niż kobiety, mają też większe oczekiwania co do zarobków

Mężczyźni mają większe oczekiwania co do zarobków niż kobiety
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Jedna czwarta młodych osób wkraczających na rynek pracy ma nadzieję, że po pięciu latach będą zarabiały 2 000-2 500 euro „na rękę” – wynika z najnowszych badań. Sondaż wykazał też, że to mężczyźni spodziewają się wyższych wynagrodzeń.  Jak sądzi prof. Bogusław Grużewski, różnica w oczekiwaniach wynika z tradycyjnego podziału ról, ostrzega jednak młode osoby, aby bardziej realnie oceniały swe szanse.

Sondaż wskazujący na różnice w dochodach pomiędzy mężczyznami a kobietami był przeprowadzony w maju i czerwcu przez SEB Bank. W badaniach wzięło udział 500 respondentów w wieku od 18 do 25 lat. „Badania wykazały, że obecnie w grupie osób w wieku od 18 od 25 lat zarabiających ponad 1 200 euro miesięcznie odsetek mężczyzn jest ponad dwa razy większy niż kobiet w tym samym wieku. Poza tym, patrząc na przyszłościowe oczekiwania, zauważamy, że młode kobiety o wiele rzadziej widzą siebie jako osobę otrzymującą wskazane najwyższe wynagrodzenia” – napisała w specjalnym oświadczeniu Eglė Dovbyšienė, dyrektorka Wileńskiego Centrum Usług Finansowych SEB Banku.

Wygórowane oczekiwania względem wynagrodzenia przyczyniają się do emigracji, sądzi prof. Grużewski
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Między ideałem a rzeczywistością

Na Litwie osoby młode, stawiające swe pierwsze kroki na rynku pracy, najczęściej otrzymują 500-800 euro miesięcznie. Dyrektor Litewskiego Centrum Nauk Społecznych prof. Bogusław Grużewski sądzi, że bardzo często młode osoby nie mają rozeznania, jakie są realne stawki na rynku.

— Pamiętam podobne badania sprzed 10 laty, kiedy minimalne wynagrodzenie było prawie dwa razy mniejsze. Miałem spotkania w szkołach z maturzystami, którzy zgadzali się pracować na Litwie tylko w tym przypadku, jeśli zarobią tysiąc euro. Dzisiaj ta oczekiwana suma wzrosła. Pod każdym względem takie nastawienie ma bardzo ujemny wpływ na zatrudnienie w kraju.  Problem polega na tym, że ludzie widzą, iż takie pieniądze są realnie potrzebne, jeśli młoda osoba chce żyć samodzielnie — powiedział „Kurierowi Wileńskimu” znany litewski socjolog i ekonomista.

Młody człowiek, gdy wchodzi na rynek pracy, stara się jednocześnie opuścić dom rodzinny. Formalnie taka suma ma powiązanie z rzeczywistością. Jest to jednak rzeczywistość idealna, bo takie sumy nie odpowiadają realnym wynagrodzeniom na litewskim rynku pracy. Bardzo często młode osoby nie podejmują perspektywicznych prac, bo generalnie takich pieniędzy na początku kariery nikt nie otrzymuje. Oczywiście można zarobić. Na przykład na budowie, pracując przez 12 godzin bez urlopów lub w sektorze IT. Jednak w innych dziedzinach młoda osoba raczej tyle nie zarobi — dodał.

W takiej sytuacji nie dziwi, że młoda osoba po kilku latach wybierze emigrację. 

— Tak też było przed 10 laty. Pytałem ich, w jakim zawodzie chcą zarobić taką kwotę? Odpowiadali, że to nieważne, ponieważ wyjadą za granicę. (…) Oczywiście za granicą otrzymają te pieniądze, ale bardzo często nie odczuwają, że życie w innym kraju kosztuje o wiele więcej pieniędzy niż tutaj. Mają jednak satysfakcję, wynikającą z faktu, że zarabiają dwa, trzy, cztery tysiące euro miesięcznie. Jednak bardzo często jakość życia za cztery tysiące w Irlandii lub Norwegii jest gorsza niż na Litwie za 1 500 euro, kiedy się jest w gronie rodziny i przyjaciół – zauważył Grużewski.

Szacuje się, że w latach 1990-2020 Litwę łącznie opuściło 1 052 241 osób, a przyjechało 372 997. Do 2018 r. bilans demograficzny był ujemny. W 2019 r. po raz pierwszy od kilku dekad liczba osób powracających była większa niż opuszczających kraj. Tak samo było w roku następnym. Trzeba tylko pamiętać, że rok 2020 był rokiem pandemicznym, kiedy przez sporą część roku granice między krajami były zamknięte, a wyjazd mocno utrudniony.

Czytaj więcej: Czy wzrośnie minimalne wynagrodzenie? Trzy różne stanowiska

Kobiety racjonalnie oceniają wysokość zarobku

Z badań SEB Banku wynika, że zarabiać po pięciu latach 2 000-2 500 lub więcej euro na rękę ma zamiar 24 proc. badanych kobiet, natomiast odsetek mężczyzn jest na poziomie 36 proc. Dwukrotnie więcej młodych mężczyzn niż kobiet po roku pracy ma nadzieję, że będą zarabiali w okolicach 2 000 euro.

– To jest naturalne nie tylko dla społeczności litewskiej lub polskiej. To jest charakterystyczne dla większości krajów świata, że mężczyźni mają bardziej wygórowane wymagania dotyczące płac. Bo nadal jest żywa koncepcja, że mężczyzna jest żywicielem rodziny. W modelu unijnym dąży się do tego, by dochody kobiety i mężczyzny nie różniły się. Jednak w społecznościach tradycyjnych cechą męskości są właśnie większe zarobki. Nie jest to zjawisko pozytywne, ale nadal z tym mamy do czynienia. Dlatego mężczyźni częściej podejmują bardziej ryzykowne zawody, natomiast kobiety mają bardziej racjonalne podejście do pracy i wynagrodzenia. Bardzo często kobiety podejmują pracę w sektorze państwowym, oświatowym, medycznym lub opieki społecznej, gdzie pieniądze nie są wielkie. Kobiety jednak o wiele częściej cenią stabilność oraz bezpieczeństwo. Dlatego oczekiwania wobec idealnego wynagrodzenia są niższe – podkreślił Grużewski.

Podobne nastroje wśród młodych osób panują również w pozostałych krajach bałtyckich. Na Łotwie ponad 2 000 euro po pięciu latach stażu chce zarabiać 44 proc. młodych mężczyzn i 36 proc. dziewcząt. W Estonii sytuacja wygląda następująco: 60 proc. mężczyzn i 50 proc. kobiet.

Czytaj więcej: Sezonowa praca nastolatków. Jakie prawa przysługują młodym?

Młode osoby mają nadzieję, że po osiągnięciu pięcioletniego stażu będą zarabiały ponad 2 000 euro
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Inwestycje w siebie

Z danych Eurostatu wynika, że zatrudnienie kobiet w naszym kraju jest na poziomie 77 proc. Pod tym względem Litwa jest na drugim miejscu po Szwecji. Niestety, kobiety w naszym kraju średnio zarabiają o 12,5 proc. mniej niż mężczyźni.

Średnia różnica między zarobkami w Unii Europejskiej wynosi 14 proc. Największa rozbieżność między zarobkami w Europie jest w Estonii, gdzie wynosi 21,7 proc., na Łotwie – 21,2 proc. i Austrii – 19,9 proc. Najmniejsza różnica jest natomiast w Luksemburgu (1, 3 proc.), Rumunii (3,3 proc.) i Włoszech (4,7 proc.). W Polsce luka w zarobkach wynosi 14,1 proc.

Jak zauważa prof. Bogusław Grużewski, podejście do pracy wśród młodych ludzi w krajach rozwiniętych jest inne niż u nas. Tam liczy się przede wszystkim nie wynagrodzenie, tylko rozwój osobisty czy kariera długoterminowa. Dodaje, że praca powinna dawać nie tylko satysfakcję finansową, ale również przyczyniać się do rozwoju osobistego.

– Gdy człowiek ma wygórowane wymagania co do wynagrodzenia, to bardzo często zniechęca się do pracy. Niedostatecznie inwestuje we własny kapitał ludzki. Na zasadzie, że muszą płacić nie dlatego „bo muszą”, a z racji tego, że „jesteś wart takich pieniędzy”. Idealnie by było, gdyby człowiek starając się w pracy, poprzez pracę zwiększał swoją wartość i to przekładało się na zarobki. U nas bardzo często młodzież po prostu wymaga większego wynagrodzenia. Generalnie litewski rynek pracy jest w stanie generować wyższe wynagrodzenia, bo u nas redystrybucja krajowego produktu brutto jest jedną z najniższych w UE. Jednak na Litwie instytucje, które muszą przygotować przyszłe pokolenia do rynku pracy, nie spełniają swego obowiązku. Młodzież ma zbyt wygórowane wymagania, bo nie rozumie zasad istniejących na rynku – wskazuje dyrektor Litewskiego Centrum Nauk Społecznych. Dodaje też, że bardzo ważna jest praca z młodzieżą na poziomie szkół i uniwersytetów. Młodzi ludzie muszą rozumieć, jakie zasady i mechanizmy rządzą litewskim rynkiem pracy.