Dzikie plaże na Łotwie

Linia brzegowa Łotwy liczy 498 km. Na dzikie plaże Łotwy coraz częściej wybierają się Polacy i Litwini
| Fot. MAGRO_KR/FLICKR

Po przekroczeniu granicy, na północ od Połągi, można doznać déjà vu. Nie wiadomo, czy już jesteś na Łotwie, czy jeszcze na Litwie. Napisy są tu po litewsku, flagi litewskie i wszechobecny język litewski.

Każdego lata tysiące mieszkańców naszego kraju wybiera się nad Morze Bałtyckie. W szczytowych momentach na plażach Połągi czy Świętej panuje ścisk, o swoje miejsce pod słońcem naprawdę należy powalczyć. Całkowicie odmienna sytuacja jest na łotewskim wybrzeżu, które leży zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od głównych litewskich kurortów.

Wieś w puszczy

Leżąca 10 km od litewskiej granic wieś Papė jest ze wszech stron otoczona puszczą, a do morza jest rzut beretem. Co kilometr z lasu wynurzają się kempingi, hotele, bary, hoteliki, apartamenty oraz pola namiotowe. Większość z nich jest prowadzona przez Litwinów. Dlatego początkowo dziwi, że wszędzie słyszy się litewski język. Napisy w większości przypadków są po litewsku. Gdzieniegdzie przy domach są wywieszone litewskie barwy narodowe.

Inga wraz z mężem pochodzą z Kłajpedy i są zagorzałymi rybakami. Od wielu lat jeździli na łotewskie wybrzeże, łowiąc ryby zarówno w morzu, jak i w pobliskim jeziorze. Przed ośmioma laty postanowili poprowadzić pensjonat. Wynajęli działkę wraz zaniedbanymi pomieszczeniami, która wcześniej należała do sowieckiego poligonu, i postawili od zera kilka domów, w których obecnie można wynająć apartamenty.

– Działalność prowadzimy tylko od maja do końca lata. We wrześniu raczej sami wyjeżdżamy gdzieś na urlop. Większość naszych klientów pochodzi z Litwy, ale oczywiście przyjeżdżają też Łotysze oraz mieszkańcy innych krajów europejskich. Przed pandemią wśród Niemców popularne były podróże wzdłuż bałtyckiego wybrzeża – dzieli się opowieściami właścicielka nadmorskiego pensjonatu w Papė. Dodaje, że pandemia w znaczny sposób uderzyła w ich interes. W tym roku sezon musieli rozpocząć z miesięcznym opóźnieniem.

Oczywiście w tym roku, wybierając się na urlop, musimy zrezygnować z typowo turystycznych atrakcji, jak dyskoteki czy wesołe miasteczka. Niemniej w Papė (pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z 1253 r.) dostępne do zwiedzania są niektóre obiekty, np. zbudowana w 1890 r. latarnia morska. Jest też stacja ornitologiczna.

Czytaj więcej: Litwa i Łotwa wspólnie widzą zagrożenie ze strony elektrowni atomowej w Ostrowcu. Łotwa nie chce białoruskiej energii

Wakacje razem

Łotewskie wybrzeże urlopowiczów z Litwy przyciąga z kilku powodów: bliskość do granicy, kilkakrotnie mniejsze ceny, przynajmniej gdy porówna się z tymi w Połądze. I najważniejsze – dzikość. Można przejść kilometr i nie spotkać żadnej osoby.

– Od czterech lat swoje wakacje spędzamy na bałtyckim wybrzeżu, nad łotewską Nidą. Już mamy wpłaconą zaliczkę na następne wakacje w przyszłym roku. Dzieci wyjątkowo lubią tam bywać. Czuć tu spokój. Tutaj czas spędzamy rzeczywiście razem – bez gadżetów, bez Wi-Fi i bez telewizji. Plaże są puste i czyste. Do morza mamy blisko. Jest bezpiecznie. Kolejnym atutem łotewskiego wybrzeża jest to, że tu można bywać ze swoim czworonogim przyjacielem. Nasz piesek zawsze jedzie z nami razem. A co może być wspanialszego niż widok wspólnie bawiących się dzieci z psem w morzu, bieganie i łapanie fal – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Anna Grygojć, autorka cyklu Wymalowana.

Wspomniana Nida to wieś leżąca przy samej granicy z Litwą, która po raz pierwszy została wspomniana w źródłach w 1561 r. W XVII w. powstała tu nieduża osada rybacka. Wieś należała do dworu w Butyndze. Ciekawostką jest fakt, że 1921 r. te tereny należały do Łotwy, kiedy to doszło do oficjalnego ustalenia granicy łotewsko-litewskiej. Dzięki decyzjom podjętym w Kownie i Rydze Butynga została po stronie litewskiej, a Nida na Łotwie.

Nasza rozmówczyni podkreśla, że wybierając się na Łotwę, trzeba liczyć się z pewnymi niewygodami. – Nie ma tu kawiarni czy restauracji. Sami musimy gotować, a do większego sklepu jest daleko. Zazwyczaj jedziemy na dwa tygodnie, dlatego trzeba uwzględnić specyfikę naszego klimatu i być gotowym na każdą pogodę. Z tych powodów rzeczy zabieramy z domu naprawdę dużo. Do kosztów wakacji musimy też doliczyć wynajem bagażnika dachowego – tłumaczy Anna Grygojć.

Polacy na Łotwie

Linia brzegowa Łotwy liczy 498 km, czyli jest czterokrotnie dłuższa niż litewska. Na dzikie plaże Łotwy coraz częściej wybierają się też Polacy. „Gdzie by się tu rozłożyć, żeby nie zaglądać za parawan innym plażowiczom?” – napisał na Facebooku znany polski historyk i dziennikarz Piotr Zychowicz, zamieszczając zdjęcie pustej, zalanej morzem plaży. Przy okazji rekomenduje odwiedzenie Lipawy. „A ja już wyjechałem z Litwy i jestem w Kurlandii. A konkretnie – w Lipawie. Pięknym, starym porcie Rzeczypospolitej nad Morzem Bałtyckim. (…) Tradycyjne pozdrowienia dla Czytelników moich książek. Bardzo Państwa zachęcam do wyprawy w te zapomniane strony. Polskich turystów zupełnie tu nie widać. A szkoda! Historia Lipawy jest nierozerwalnie związana z historią Rzplitej” – zaznacza Zychowicz.

Warszawski prawnik Dawid Cegiełka już drugi rok z rzędu wybiera się na Łotwę. – Dlaczego polubiłem Łotwę? Z kilku powodów. Jest bliska, a zarazem dla mnie bardzo egzotyczna. Język i kultura są prawie nieznane w Polsce. To sprawiło, że zacząłem interesować się historią tego kraju. Szukać i oglądać łotewskie filmy – powiedział naszemu magazynowi warszawiak.

Podobnie jak wszyscy napotkani przez nas turyści zachwala uroki lokalnej przyrody. – Przyroda i pustki. Można iść wybrzeżem i być samemu. Jest tu pewna pierwotność. Myślę, że w wielu miejscach wybrzeże jest takie, jakie było za czasów kawalerów mieczowych i północnych krucjat zachodniego rycerstwa. Pod wpływem pobytu na Łotwie zacząłem więcej czytać o Bałtyku. O związkach Łotwy z Polską, które są bardzo ciekawe – uśmiecha się Dawid.

Od 16 czerwca, wjeżdżając na Łotwę, osoby zaszczepione lub mające covid-19 za sobą nie muszą robić testów. Każdy podróżnik na 48 godzin przed przekroczeniem granicy powinien wypełnić ankietę na stronie covidpass.lv oraz okazać aktualny QR kod.

Czytaj więcej: Obowiązkowe szczepienia na Łotwie. Jak patrzą na to Polacy?


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 32(91) 07-13/08/2021