Do zobaczenia, przyjacielu…

Dorota Kania i Jerzy Targalski (razem z Maciejem Maroszem) są współautorami bestsellerowej serii książek „Resortowe dzieci”, które pokazywały powiązania współczesnych polskich elit medialnych, biznesowych, politycznych i naukowych III RP ze strukturami PRL. Jej kolejne części: „Media”, „Służby”, „Politycy” i „Biznes”, ukazywały się w latach 2013–2019 i za każdym razem okazywały się wstrząsem dla polskiego życia politycznego i społecznego. Na zdjęciu: podczas Dorota Kania i Jerzy Targalski podczas spotkania autorskiego.
| Fot. Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Dr Jerzy Targalski. Pan Jurek. Targal. Darski. Mówią, że nie ma ludzi niezastąpionych. To nieprawda. Nikt nie zastąpi człowieka, który trwale zapisał się w historii najnowszej naszej Ojczyzny i który pozostawił po sobie najcenniejszy skarb – wychowanków, którzy w różnoraki sposób służą Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Był bardzo dumny, gdy przypadkowo okazywało się, że ktoś mający wpływ na naszą rzeczywistość jest jego byłym studentem. Przypadkowo, bo nigdy się tym nie chwalił. Dla niego najważniejsza była edukacja młodych ludzi, a nie epatowanie tym, kto u niego studiował czy zrobił dyplom, bez względu na pełnione funkcje czy zajmowane stanowiska.

Uważał, że tylko przywracając prawdziwy etos polskiej inteligencji, można wyedukować prawdziwie wolnych Polaków: mądrych, rozumiejących wewnętrzne i zewnętrzne zagrożenia. Miał wyjątkowy dar wyszukiwania ludzi, którzy później pod jego okiem stawali się najlepszymi urzędnikami państwowymi, analitykami, dziennikarzami. I to nie tylko w Polsce, ale w całej Europie, zwłaszcza w Środkowo-Wschodniej.

***

Był niezwykle skromnym człowiekiem. Bardzo rzadko mówił o sobie, skupiał się – jak sam mówił – na rzeczach ważniejszych. Dopiero po jego śmierci wiele osób dowiedziało się o jego opozycyjnej i emigracyjnej przeszłości, o jego tytanicznej pracy na rzecz wolnej Polski.

Jerzy, Maciej Marosz i ja przez ostatnie lata pisaliśmy razem „Resortowe dzieci”. Całe noce spieraliśmy się, co jest istotne, co powinno się znaleźć w kolejnych tomach. Był bardzo wnikliwym analitykiem, ale też bezlitosnym cenzorem: usuwał rzeczy nieistotne, które niepotrzebnie zaśmiecałyby właściwy przekaz. Zawsze było tak samo: gorące dyskusje, często kończące się awanturą, a później przyznanie racji Panu Doktorowi.

Czytaj więcej: Ostatnia droga Jerzego Targalskiego

***

Razem jeździliśmy na spotkania z czytelnikami. Zapraszali nas ludzie z klubów „Gazety Polskiej”, działacze polonijni, społecznicy. Wszędzie, gdzie byliśmy – w Polsce czy za granicą – zawsze po spotkaniach podchodzili ludzie, z którymi Jerzy się znał: jego dawni studenci lub współpracownicy z czasów działalności antykomunistycznej.

To właśnie dzięki tym kontaktom mogło działać założone przez niego stowarzyszenie, Ruch Kontroli Wyborów, którego działacze rzeczywiście pilnowali urn wyborczych od 20015 r.

Na spotkania z nim przychodziły tłumy; słuchacze uwielbiali jego celne diagnozy i rewelacyjne poczucie humoru. Miał dystans do siebie i do rzeczywistości – nie podlizywał się żadnej władzy, a jednocześnie był gorącym, mądrym patriotą. Przewidywał zagrożenia, a jego polityczne prognozy niemal zawsze się sprawdzały. By się o tym przekonać, wystarczyło obejrzeć „Geopolityczny tygiel”, emitowany w każdy piątkowy wieczór na antenie Telewizji Republika.

Ostatni raz rozmawiałam z nim kilka dni przed śmiercią. Był zmęczony pracą w swoim ogrodzie; prawdziwej dżungli, którą stworzył na zaledwie 30 metrach przy swoim mieszkaniu, które kupił na parterze, by jego koty miały gdzie wychodzić na spacer. Był już bardzo słaby i chory, a gdy zapytałam, czy czegoś nie potrzebuje, czy może konieczna jest pomoc medyczna, odpowiedział: „Dziękuję, wszystko mam”.

Czytaj więcej: Mistrz Jerzy Targalski 1952–2021

***

Rzeczywiście, miał wszystko dzięki pomocy przyjaciół z Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”, którzy opiekowali się nim z ogromnym oddaniem i poświęceniem do ostatnich chwil jego życia.

Piszę ten tekst kilka godzin po pogrzebie Jerzego, gdy tak trudno zebrać myśli i uświadomić sobie, że jest już on w lepszym świecie. Trudno uwierzyć, że już nigdy nie odbierze telefonu, że nie spotkamy się, by przedyskutować kolejne rozdziały właśnie pisanej wspólnie książki. Nie pozostało nam nic innego, jak realizować jego testament zawarty w wykładach, tekstach i programach. I wierzyć, że kiedyś się spotkamy.


Dorota Kania

Dorota Kania – dziennikarka i autorka książek, przez wiele lat związana z mediami Strefy Wolnego Słowa: „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, portalem Niezależna.pl, Telewizją Republika. Obecnie jest członkiem zarządu wydawnictwa Polska Press ds. redakcyjnych.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 40(115) 02-08/10/2021