Wojna na Ukrainie dotyka także zwierzęta

Litewscy obrońcy praw zwierząt reagują na sytuację, nie tylko zbierając datki finansowe, lecz także poszukując wolontariuszy na Litwie, którzy mogliby przyjąć zwierzęta w nagłych wypadkach.

Litwa ułatwiła wjazd osób przewożących z Ukrainy zwierzęta domowe, takie jak: psy, koty i fretki. Z kolei mieszkańcy Litwy wspierają organizacje przygotowujące pomoc dla pozostałych na Litwie „braci mniejszych”
| Fot. TRUSHNA PEREMOHA

Pomysł, żeby pomóc zwierzętom na dotkniętej wojną Ukrainie, zrodził się niespodziewanie. W piątek wieczorem, 4 marca, otrzymałam SMS-a od nieznanej mi wówczas osoby – Orinty, prawniczki specjalizującej się w logistyce. Opowiedziała mi, że pewnego dnia poczuła się tak poruszona wojną na Ukrainie, że zaczęła organizować transport pomocy. Powiedziała, że ciężarówka ma odjechać w poniedziałek, ale nie była pełna – były w niej wolne trzy palety. Zapytała mnie, czy znam kogoś, kto mógłby dostarczyć jedzenie i wodę. W sobotę zapełniliśmy już całą tę ciężarówkę i jeszcze jedną, nową! – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Fausta Marija Leščiauskaitė, dziennikarka, pisarka.

Człowiek jest odpowiedzialny za zwierzę

Jak mówi nasza rozmówczyni, w tym czasie Orinta wspominała, że ma kontakty na Ukrainie w organizacji charytatywnej, która informowała, że najbardziej potrzebna jest jej obecnie karma dla zwierząt: kotów, psów, ptaków, gryzoni. Powiedziała, że w tej chwili mają trochę żywności dla ludzi, ale prawie wcale nie ma jej dla zwierząt.

– Zastanawiałyśmy się nad tym przez kilka dni, a potem zdecydowałyśmy: zróbmy to. Nie mogłyśmy odmówić pomocy. Ja sama mam dwa psy ze schroniska, które ktoś wyrzucił na ulicę. Orinta również bardzo kocha zwierzęta. Rozumiem, że w czasie wojny zwierzęta rzadko są priorytetem – i sami często słyszymy, że musimy wybrać ludzi. Nie mogłyśmy jednak tego zrozumieć do końca. Przecież można pomagać zarówno ludziom, jak i zwierzętom – i to właśnie robimy. Te działalności się nie wykluczają – mówi Fausta Marija Leščiauskaitė.

To człowiek kiedyś udomowił zwierzę. Samolubnie domagał się, aby zwierzę przestało funkcjonować w warunkach naturalnych, aby dostosowało się do naszych potrzeb. – Zwierzę zaakceptowało ludzkie warunki, pokochało człowieka, dostosowało się do niego, pomagało mu. Dlatego uważam, że my, ludzie, jesteśmy odpowiedzialni za zwierzęta, ponieważ sami zdecydowaliśmy, że potrzebujemy ich w naszym życiu. Poza tym jest to też przerażające dla zwierząt: gdy wybuchają bomby, gdy giną właściciele lub gdy odchodzą, gdy ludzie krzyczą, gdy nie ma nic do jedzenia. To również dla nich nieopisanie trudny czas. Dlatego rozpoczęliśmy tygodniową zbiórkę pieniędzy w Wilnie, Kownie, a także w internecie, aby obywatele Litwy mieli możliwość wniesienia swojego wkładu w tę sprawę – tłumaczy Fausta.

Czytaj więcej: Na Litwie uchodźcy z Ukrainy mogą uczyć się litewskiego. Już jest 300 chętnych

Fausta Marija Leščiauskaitė: W czasie wojny zwierzęta rzadko są priorytetem – sami często słyszymy, że musimy wybierać ludzi. Tymczasem można pomagać zarówno ludziom, jak i zwierzętom
| Fot. archiwum prywatne

O tej dobroci nie można milczeć

Wolontariuszki optymistycznie zakładają, że w tym czasie uda się im zebrać przynajmniej ciężarówkę z żywnością. Choć przygotowują się też na najgorsze. Fausta teoretycznie jest na urlopie. Za każdym razem, gdy oddaje wydanie pisma do druku, robi sobie tydzień wolnego. Tym razem wygląda to tak, że budzi się rano, łapie telefon i przegląda wszystkie kontakty. Prosi o pomoc w rozpowszechnianiu informacji, a także w miarę możliwości o przyniesienie chociaż małego woreczka jedzenia dla zwierząt.

– Nie oczekuję, że ktoś mi coś podaruje. Dlatego nie uznaję życzliwości za coś oczywistego. Gdy proszę firmy o wsparcie, oferuję w zamian to, co umiem, np. usługi reklamowe dostawcom karmy dla psów. Mówię znajomym, którzy rozpowszechniają naszą prośbę, żeby przypominali, że jeżeli tylko będę mogła, to odwdzięczę się za dobroć. Należy doceniać dobrą wolę i pomoc. W dzisiejszych czasach obywatele Litwy bardzo pomagają, dlatego o tej dobroci nie można milczeć, trzeba o niej mówić – zaznacza.

Jak mówi, rozpocząć działalność było bardzo trudno. Zorganizowanie tego rodzaju pomocy wymagało wiele poświęcenia – trzeba było znaleźć w Wilnie i Kownie osoby, które mogłyby przyjąć dary, zorganizować możliwość zakupów przez internet, skoordynować transport itd. Wiele rzeczy wolontariuszki robią na wyczucie, działają instynktownie.

– Bałam się, że ludzie będą podejrzliwi, że będą mnie oskarżać o rzeczy, których nie zrobiłam. Staram się więc robić wszystko tak otwarcie, jak to tylko możliwe. Codziennie informuję o tym, co i gdzie zebraliśmy, nie ukrywam, gdzie trafią datki, nie przemilczam żadnych szczegółów. Stawiam sprawę jasno: zadawaj pytania, a ja cierpliwie odpowiem. Rozumiem, że jest to delikatny okres i nie chcę pozostawiać ludzi z pytaniami – opowiada Fausta Marija Leščiauskaitė.

Czytaj więcej:Pomoc Ukrainie i uchodźcom wojennym wciąż potrzebna

Ułatwienia na granicy

Po zbiórce, gdy zostaną zebrane dary ze wszystkich punktów, darowizna pojedzie na Ukrainę, ale dopiero za kilka dni dotrze do właściwego punktu. Dary trafią do fundacji charytatywnej im. Szewczenki w Kijowie oraz do stowarzyszenia Trushna Peremoha, które zajmuje się zbieraniem darów. A już teraz mają wystarczająco dużo osób proszących o pomoc – oby tylko starczyło dla wszystkich.

Litewskie organizacje szukają różnych sposobów, by pomóc schroniskom, psiarniom i indywidualnym właścicielom zwierząt na Ukrainie. Do niektórych z nich dotarła już pierwsza darowizna, a organizacje proszą o dalszą pomoc dla zwierząt, ponieważ liczba bezdomnych zwierząt na Ukrainie rośnie, a w niektórych schroniskach brakuje nie tylko jedzenia, ale i wody.

Wolontariusze z Litwy nie tylko zbierają żywność i wodę dla zwierząt na Ukrainie, ale też wyjeżdżają pomagać zwierzętom na granicy z Ukrainą, których właściciele schronili się w bezpieczniejszych krajach.

W odpowiedzi na działania wojenne na Ukrainie i możliwy napływ uchodźców wojennych Państwowa Służba Żywności i Weterynarii (SVVT) ogłosiła 25 lutego, że ułatwiła wjazd osób przewożących zwierzęta domowe, takie jak: psy, koty i fretki. Zgodnie z nową procedurą zwierzęta domowe osób prywatnych przybywających z Ukrainy są poddawane szczepieniu przeciwko wściekliźnie i znakowane. Ułatwi to też ich kwarantannę. Nowa procedura wjazdu dotyczy wyłącznie obywateli Ukrainy, natomiast procedura komercyjnego wjazdu zwierząt domowych na teren Unii Europejskiej pozostaje na razie bez zmian.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym „Kuriera Wileńskiego” nr 12(36) 26/03-01/04/2022