Więcej

    Niegrzeczność czy brak umiejętności? O dziecku z ADHD bez etykiet

    W klasie wszystko dzieje się szybko. Nauczycielka lub nauczyciel tłumaczy nowe zadanie, część uczniów zapisuje, inni jeszcze próbują się skupić…

    Czytaj również...

    W tym czasie jeden z chłopców wstaje bez pozwolenia, podchodzi do kolegi, zaczyna coś mówić, po chwili dotyka jego rzeczy. „Znowu jesteś niegrzeczny” – pada reakcja, często automatyczna, wynikająca z potrzeby utrzymania porządku. Podobne sceny powtarzają się w domu: ile razy mam powtarzać, dlaczego robisz to specjalnie?

    Tak rodzi się etykieta. Szybka, wygodna, ale często nietrafiona. Tymczasem coraz więcej wiemy o tym, że w wielu takich sytuacjach problem nie leży w złej woli dziecka. Leży w tym, że ono jeszcze nie potrafi inaczej funkcjonować w wymagających warunkach szkolnych i społecznych.

    Zachowanie jako komunikat

    Dzieci z ADHD, czyli zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, zmagają się przede wszystkim z trudnościami w obszarze uwagi, kontroli impulsów i regulacji emocji. To oznacza, że ich trudności są bardziej widoczne, ujawniają się w ruchu, w działaniu, w reakcji „tu i teraz”. Łatwo je więc odczytać jako prowokację, brak wychowania lub celowe łamanie zasad.

    W rzeczywistości zachowanie dziecka jest często komunikatem. Gdy uczeń wstaje w trakcie lekcji, może to oznaczać, że nie potrafi utrzymać napięcia związanego z siedzeniem i skupieniem. Gdy przerywa nauczycielowi, niekoniecznie chce dominować, raczej nie umie jeszcze zatrzymać impulsu odpowiedzi. Gdy nie kończy zadania, nie zawsze oznacza to brak motywacji, lecz trudność w planowaniu i doprowadzaniu działania do końca.

    Dlaczego to częściej widać u chłopców

    W praktyce pedagogicznej szczególnie często mówi się o chłopcach z ADHD. Nie dlatego, że dziewczynki nie mają trudności, lecz dlatego, że u chłopców częściej przyjmują one formę nadpobudliwości i impulsywności. Chłopiec szybciej reaguje, trudniej mu się zatrzymać, częściej działa zanim pomyśli.

    W klasie przekłada się to na konkretne sytuacje: wchodzenie w słowo, zaczepianie innych uczniów, podejmowanie ryzykownych działań bez przewidywania konsekwencji. Dziewczynki częściej znikają w tle, ich trudności mają charakter bardziej wewnętrzny, związany z nieuwagą, co sprawia, że rzadziej są postrzegane jako problemowe.

    To właśnie ta widoczność powoduje, że chłopcy częściej otrzymują etykietę niegrzecznych, choć źródło trudności jest znacznie bardziej złożone.

    Realne sytuacje, realne reakcje

    Wyobraźmy sobie lekcję matematyki. Uczeń zaczyna zadanie, po chwili się rozprasza, odwraca, rozmawia z kolegą. Nauczyciel upomina go kilkukrotnie, aż w końcu wpisuje uwagę. Z perspektywy dorosłego sytuacja jest jasna: uczeń nie pracuje.

    Z perspektywy dziecka wygląda to inaczej. Zadanie okazało się trudniejsze, niż się wydawało, pojawiło się napięcie i frustracja, a brak umiejętności regulacji sprawił, że uwaga uciekła. Zamiast powrotu do zadania pojawiło się zachowanie zastępcze.

    Podobnie dzieje się podczas odpowiedzi ustnej. Uczeń zna odpowiedź, ale wykrzykuje ją bez podniesienia ręki. Dla nauczyciela to brak dyscypliny. Dla dziecka to moment, w którym impuls był silniejszy niż wyuczona zasada.

    W takich sytuacjach kluczowe jest nie tylko reagowanie, ale przede wszystkim sposób reagowania. Krótki, konkretny komunikat działa lepiej niż długie tłumaczenie. Przewidywalność i struktura pomagają bardziej niż ciągłe upominanie. Dziecko z ADHD częściej uczy się poprzez doświadczenie i powtarzalność niż poprzez werbalne instrukcje.

    W domu mechanizmy są bardzo podobne, choć często bardziej obciążone emocjonalnie. Rodzic prosi dziecko o posprzątanie pokoju. Dziecko zaczyna, po chwili siada, bierze zabawkę, zapomina o zadaniu. W głowie rodzica często pojawia się jedno słowo: lenistwo.

    Tymczasem mamy do czynienia z trudnością w organizacji działania. Zadanie jest zbyt ogólne, zbyt długie, wymaga planowania i wytrwałości, tzw. kompetencji, które dopiero się rozwijają. Gdyby zostało podzielone na mniejsze etapy, a początek wykonany wspólnie, efekt mógłby być zupełnie inny.

    Podobnie wygląda sytuacja podczas wyjścia do sklepu. Dziecko biega między półkami, dotyka produktów, reaguje impulsywnie. Rodzic odczuwa wstyd i złość, dziecko – przeciążenie bodźcami i brak umiejętności samoregulacji. Bez wcześniejszego przygotowania taka sytuacja niemal zawsze kończy się konfliktem.

    Od kontroli do prowadzenia

    Największą zmianę przynosi odejście od samej kontroli na rzecz świadomego prowadzenia dziecka. Kontrola opiera się na reagowaniu po fakcie: upomnieniach, zakazach, konsekwencjach. Prowadzenie zaczyna się od zrozumienia, co jest trudne i jakie warunki mogą to ułatwić.

    W praktyce oznacza to budowanie struktury dnia, upraszczanie komunikatów, dzielenie zadań na etapy, wprowadzanie przewidywalności. Oznacza także uczenie konkretnych umiejętności: czekania, kończenia działań, radzenia sobie z napięciem.

    Dziecko z ADHD nie uczy się tych rzeczy przy okazji. Potrzebuje świadomego wsparcia i wielu powtórzeń. To proces, który wymaga czasu i cierpliwości, ale przynosi realne efekty.

    Istotnym elementem wsparcia jest współpraca dorosłych. Dziecko funkcjonuje jednocześnie w domu i w szkole. Jeśli każdy z tych elementów działa inaczej, dziecko otrzymuje sprzeczne komunikaty. Jeśli natomiast działania są spójne, wzrasta jego poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności.

    Zamiast rozmowy o tym, że dziecko się źle zachowuje, warto rozmawiać o tym, jakie sytuacje są dla niego trudne i jakie rozwiązania mogą pomóc. Wspólny plan działania, nawet prosty, jest znacznie skuteczniejszy niż kolejne uwagi wpisywane do dziennika czy powtarzane w domu. Postępy bywają nierówne, a zmiany powolne. Czasem sukcesem jest to, że dziecko zatrzyma się na kilka sekund, zanim zareaguje. Innym razem, że wróci do zadania po przypomnieniu.

    To właśnie te małe kroki budują większą zmianę. Każde doświadczenie, w którym dziecko poradziło sobie choć odrobinę lepiej niż wcześniej, wzmacnia jego kompetencje.

    Być może najważniejsze zdanie, jakie mogą zapamiętać nauczyciele, rodzice i specjaliści, brzmi: dziecko z ADHD bardzo często nie tyle nie chce, ile jeszcze nie potrafi.

    A to oznacza jedno, może się tego nauczyć. Potrzebuje jednak dorosłych, którzy zamiast etykietowania wybiorą rozumienie, a zamiast samej kontroli zaproponują prowadzenie. Właśnie w tym miejscu zaczyna się realna zmiana, zarówno dla dziecka, jak i dla całego jego otoczenia.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 12 (34) 28/03-03/04/2026

    Afisze

    Więcej od autora