Więcej

    Rankingi partii. „Socjaldemokraci nie mogą ubiegać się o pierwsze miejsce”

    Konserwatyści obecnie są najpopularniejszą partią na Litwie. Socjaldemokraci z liberałami uplasowali się na drugim miejscu. Matas Baltrukevičius w rozmowie z „KW” sądzi, że taka sytuacja nie zadowala socjaldemokratów, ponieważ to ugrupowanie chce być w wyższej lidze politycznej.

    Czytaj również...

    Nad progiem i pod

    Największym zaufaniem społecznym cieszą się konserwatyści. Z badań opinii publicznej, przeprowadzonych przez „Spinter tyrimai” na zlecenie portalu Delfi wynika, że gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę na Związek Ojczyzny – Litewskich Chrześcijańskich Demokratów zagłosowałoby 15,1 proc. mieszkańców.

    Pod progiem wyborczym znalazły się Związek Demokratów „W imię Litwy” (4,8 proc.), Partia Wolności (3,5 proc.) i Narodowe Zjednoczenie (3,1 proc.).

    — Sądzę, że dla liberałów obecna sytuacja jest dobra, ponieważ pod względem popularności wyprzedzili znacznie „Świt Niemna” oraz „chłopów”. Dla socjaldemokratów na pewno notowania nie są pomyślne, bo ta partia na pewno chciałaby grać w innej lidze. Tym niemniej, gdyby teraz odbyły się wybory, to raczej stawiałbym na to, że drugie miejsce należałoby do socdemów. Na pewno socjaldemokraci nie mogą się ubiegać o pierwsze miejsce — oświadcza w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” analityk powiązany z Wileńskim Instytutem Analizy Politycznej, Matas Baltrukevičius.

    „Związek Demokratów, jeśli zostanie zaproszony, to będzie negocjował w sprawie bycia w koalicji” — powiedział Saulius Skvernelis | Fot. Dainius Labutis, ELTA

    Problem Związku Demokratów

    Po tym, gdy Saulius Skvernelis ze względu na zarzuty opuścił partię i frakcję Związku Demokratów, w przestrzeni publicznej, pojawiły się informacje, że demokraci ponownie mogą wejść w skład koalicji rządzącej. Tymczasowy przewodniczący socjaldemokratów Mindaugas Sinkevičius nie wykluczył takiej możliwości. „Na razie brak aktywnej fazy negocjacji. Odbywają się minimalne rozmowy. To mogę potwierdzić” — oświadczył polityk.

    Socjaldemokrata podkreślił, że ta kwestia zostanie omówiona na radzie partii w czwartek (16 kwietnia). Podkreślił, że w jego ugrupowaniu są różne zdania na temat ponownej koalicji ze Związkiem Demokratów.

    — Część socjaldemokratów w skandalu dotyczącym Sauliusa Skvernelisa dostrzega dodatkowe pole do manewru. Z punktu widzenia PR-owego dla socjaldemokratów pójście w koalicję ze Związkiem Demokratów byłoby niekorzystne. Z drugiej strony oni rozumieją, że demokraci będąc w kryzysie będą mieli na dużo mniejszy apetyt polityczny. W innych okolicznościach Związek Demokratów na pewno zażądałby o wiele więcej. Generalnie podstawową przyczyną konfliktu pomiędzy socjaldemokratami a demokratami był Saulius Skvernelis. Spora część socjaldemokratów miała mu za złe, że w czasie zawirowań wokół Gintautasa Paluckasa Skvernelis krytykował ówczesnego premiera. Teraz, kiedy Skvernelis przeszedł do mieszanej grupy poselskiej, problem sam się rozwiązał. Tym niemniej część polityków socjaldemokracji patrzy na sprawę w ten sposób, że Skvernelis ma problemy, Žemaitaitis ma problemy, więc generalnie nie warto nic zmieniać. Widzimy, że wśród socjaldemokratów jest mnóstwo opinii. Dużo oczekujemy od bieżącego tygodnia, ale jest duże prawdopodobieństwo, że żadne decyzje wiążące nie zostaną podjęte. Czyli zwyczajnie będą nadal kontynuowane rozmowy. Demokratom również się nie opłaca natychmiastowo wejść do koalicji. Lepiej to zrobić po pewnym czasie, kiedy emocje ucichną — oświadcza Matas Baltrukevičius.

    Wybór „albo, albo”

    Rozmówca wyklucza sytuację, kiedy koalicję tworzyłyby cztery frakcje sejmowe: socjaldemokraci, Związek Chłopów i Zielonych wraz z AWPL-ZChR, Związek Demokratów i „Świt Niemna”.

    — Tu chodzi o wybór „albo, albo”. Albo Świt Niemna, albo Związek Demokratów. Lider chłopów Aurelijus Veryga, w tym tygodniu powiedział, że w sprawie koalicji będą decydować socjaldemokraci. Więc teraz pozostaje tylko odpowiedzieć na pytanie: czy zapraszamy demokratów, czy pozostaje obecne status quo — oświadcza analityk.

    Lider „Świtu Niemna” Remigijus Žemaitaitis powiedział dziennikarzom, że rozmowy pomiędzy socjaldemokratami a Związkiem Demokratów nie są dla niego niespodzianką. Zaznaczył, że osobiście nie boi się przejść z koalicji rządzącej do opozycji. „Niech szybciej podejmą decyzję. Nam to wyjdzie tylko na dobre. Będziemy mogli swobodnie rozmawiać, ponieważ obecnie ciągle musimy coś wyjaśniać: czy to jakiś socjaldemokrata ma sprawę »paragonową«, czy to jakiś immunitet, jeszcze coś. Ciągle musimy wyjaśniać i wyjaśniać” — oświadczył polityk.

    Decyzja socjaldemokratów

    Saulius Skvernelis oświadczył, że przeszkodą w byciu Związku Demokratów w koalicji rządzącej zawsze była jego osoba. „Sądzę, że Związek Demokratów, członkiem którego byłem, jeśli zostanie zaproszony, to będzie negocjował w sprawie bycia w koalicji. Jeśli nie, to nie. Teraz nie bardzo mnie to obchodzi” — powiedział dziennikarzom były premier oraz przewodniczący Sejmu.

    Związek Chłopów i Zielonych również nie wyklucza koalicji ze Związkiem Demokratów. „Powiem tylko tyle, że zbytnio nie będziemy się zastanawiać nad koalicją — ta cała układanka nie leży w naszych rękach. To jest decyzja socjaldemokratów. Jeśli uznają, że jest ku temu podstawa, jeśli zdecydują się zmienić koalicję, to będziemy traktować Demokratów tak samo, jak traktujemy pozostałych, obecnych partnerów koalicyjnych” — powiedział dla „Žinių radijas” Aurelijus Veryga.

    „Uważam, że partie uczestniczą w polityce nie dlatego, że kogoś lubią lub nie lubią wśród innych polityków. Niejednokrotnie żartowałem i mówiłem, że byłoby idealnie, gdybyśmy byli sami — nie trzeba byłoby z nikim niczego uzgadniać. Realizowalibyśmy program i moglibyśmy robić to, co zostało obiecane naszym wyborcom” — dodał Veryga.


    Afisze

    Więcej od autora