Więcej

    Sejm zagłosował: 16-latkowie nie pójdą do urn. „Zadaniem młodych ma być zdobywanie wiedzy”

    Sejm w pierwszym głosowaniu nie poparł poprawki do Konstytucji, która umożliwiłaby udział w wyborach samorządowych osobom od 16. roku życia.

    Czytaj również...

    Inicjatorem propozycji był socjaldemokrata Tomas Martinaitis, który postulował dopuszczenie 16-latków do udziału w wyborach. W rozmowie z „Kurierem Wileńskim” polityk podkreślił, że zmiana mogłaby wzmocnić demokrację i zwiększyć aktywność obywatelską.

    — Niestety, na etapie przyjęcia zabrakło siedmiu głosów. Mam nadzieję, że w przyszłości wrócimy do tej dyskusji i decyzja zostanie podjęta, jednak na dziś nie możemy się jeszcze z tego cieszyć. Istnieje wiele argumentów przemawiających za tym, aby młodzieży przyznać prawo do głosowania od 16. roku życia. W wielu krajach Unii Europejskiej takie rozwiązanie zostało już wprowadzone. Zachęciłoby to młodych ludzi do większego zainteresowania sprawami ich samorządów oraz do aktywniejszego udziału w życiu społecznym — zaznacza Martinaitis.

    87 za, 12 przeciw

    Za wprowadzeniem zmiany do ustawy zasadniczej zagłosowało 87 posłów. Przeciw było 12 parlamentarzystów, a 14 wstrzymało się od głosu. Aby poprawka została przyjęta, konieczne było uzyskanie co najmniej 94 głosów w 141-osobowym Sejmie. Wymagana większość nie została więc osiągnięta.

    Tomas Martinaitis podkreśla również, że badania naukowe wskazują na długofalowe korzyści wcześniejszego udziału w wyborach.

    — Różne badania naukowe pokazują, że im wcześniej ludzie zaczynają uczestniczyć w wyborach, tym większe jest prawdopodobieństwo, że będą głosować również w przyszłości. Dlatego naszym celem jest zwiększanie aktywności obywatelskiej, aby jak najwięcej osób interesowało się polityką, zwłaszcza procesami zachodzącymi w regionach, i przyczyniało się do poprawy jakości życia — podkreśla socjaldemokrata.

    Konserwatyści: „wygrał zdrowy rozsądek”

    Odmienną ocenę w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” przedstawił konserwatysta Audronius Ažubalis. Jego zdaniem w Sejmie zwyciężył zdrowy rozsądek, a część posłów wykazała się także instynktem samozachowawczym.

    — Uważam to za dobry wynik, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę skalę wcześniejszych dyskusji i spekulacji dotyczących rozszerzania praw wyborczych młodzieży, procesów demokratyzacyjnych oraz swoistego „wychowywania” przyszłych wyborców. Kluczowym zadaniem młodych ludzi powinno być przede wszystkim zdobywanie wiedzy i rozwój kompetencji obywatelskich — zaznacza polityk.

    Szkoły nie mogą stać się areną polityki

    Audronius Ažubalis ostrzega, że obniżenie wieku wyborczego mogłoby mieć konsekwencje dla systemu edukacji. Jego zdaniem młodzież musi najpierw poznać podstawy funkcjonowania państwa, historii oraz zasad demokracji, zanim w pełni wejdzie w życie polityczne.

    — Istnieje realne ryzyko, że szkoły zostałyby wciągnięte w bieżącą rywalizację polityczną i stałyby się przestrzenią oddziaływania partii politycznych. To z kolei mogłoby pogłębić już istniejące podziały społeczne. Napięcia i różnice poglądów są już wyraźnie widoczne wśród dorosłych obywateli. Obserwujemy dziś społeczeństwo, w którym jedni zdecydowanie opowiadają się po jednej stronie sporów światopoglądowych, a inni zajmują stanowisko przeciwne — reasumuje polityk.

    Afisze

    Więcej od autora