Więcej

    Uzależnienia to problem, który nie zniknie. Społeczności muszą się przygotować na nowe wyzwania

    Na Litwie narasta problem, który coraz trudniej ignorować – uzależnienia od alkoholu i narkotyków wciąż pozostają głównym wyzwaniem społecznym, a jednocześnie coraz wyraźniej dołączają do nich nowe formy nałogów, przede wszystkim hazard. 15 kwietnia obchodzono Światowy Dzień Trzeźwości.

    Czytaj również...

    To połączenie klasycznych i nowoczesnych uzależnień tworzy rosnący kryzys, który coraz silniej obciąża rodziny, system opieki społecznej i rynek pracy.

    Jak poinformowało „Kurier Wileński” Ministerstwo Opieki Socjalnej i Pracy, od 2023 r. na Litwie realizowany jest program, który może stać się jednym z najważniejszych przykładów skutecznej walki z uzależnieniami w kraju. Projekt „Bądź wolny – nie bądź uzależniony”, finansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego, to coś więcej niż polityczna inicjatywa; to systemowa odpowiedź na problem, który od lat spycha tysiące ludzi na margines życia społecznego, często odbierając im nie tylko zdrowie, ale i szansę na normalne funkcjonowanie.

    Realna pomoc

    Za jego wdrożeniem stoi Ministerstwo Opieki Socjalnej i Pracy, a realizacją zajmuje się Europejska Agencja Funduszu Społecznego we współpracy z rozbudowaną siecią wyspecjalizowanych organizacji pomocowych. W praktyce oznacza to stworzenie systemu, który nie działa punktowo, lecz obejmuje człowieka w całości razem z jego historią, kryzysem i otoczeniem. To wsparcie nie tylko dla osób uzależnionych od substancji psychoaktywnych, ale także dla ich rodzin, które bardzo często pozostają w cieniu problemu, zmagając się z jego skutkami w samotności.

    Jak informuje resort, program uderza w sedno problemu: uzależnienie nie jest tu traktowane wyłącznie jako choroba, lecz jako zjawisko społeczne o szerokich konsekwencjach. Prowadzi do izolacji, bezrobocia, rozpadu więzi rodzinnych i stopniowego wypychania człowieka poza margines wspólnoty. Dlatego pomoc ma charakter kompleksowy i długofalowy. Uczestnicy przechodzą przez proces rehabilitacji psychologicznej i społecznej, często rozpoczynając go od krótkoterminowej opieki, która daje im pierwsze poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. To moment zatrzymania konieczny, by rozpocząć realną zmianę.

    Równolegle wdrażane są działania reintegracyjne, które nie kończą się na terapii. To odbudowa podstawowych kompetencji społecznych, nauka funkcjonowania w grupie, rozwijanie odpowiedzialności, a także konkretne przygotowanie do powrotu na rynek pracy. W tym sensie program nie tylko „leczy”, ale przywraca ludzi społeczeństwu.

    Nie mniej istotny jest drugi filar projektu – wsparcie dla rodzin. To one bardzo często ponoszą największy, choć niewidoczny ciężar uzależnienia. Program oferuje im realną pomoc: nie tylko emocjonalną, ale także praktyczną, wspierającą proces wychodzenia bliskich z nałogu i odbudowy relacji.

    Zmiana myślenia

    Równolegle inwestuje się w tych, którzy niosą pomoc. Organizowane są szkolenia, podnoszenie kwalifikacji i superwizje dla specjalistów zajmujących się rehabilitacją. To element kluczowy, bo nawet najlepiej zaprojektowany system nie zadziała bez ludzi, którzy potrafią go wypełnić treścią. To oni pracują z osobami w najtrudniejszych momentach ich życia, często na granicy załamania.

    W projekt zaangażowana jest szeroka sieć partnerów: od organizacji pozarządowych przez instytucje publiczne po struktury kościelne, w tym Caritas Archidiecezji Wileńskiej. To pokazuje zmianę myślenia: uzależnienia przestają być problemem jednej instytucji, a stają się wspólną odpowiedzialnością całego systemu społecznego.

    Skala przedsięwzięcia jest znacząca. Do 2028 r. wsparcie ma objąć 2079 osób. Już dziś widać jednak konkretne efekty, od początku realizacji projektu pomoc otrzymało ponad 1100 uczestników. Co szczególnie istotne, aż 43,5 proc. z nich w ciągu zaledwie 28 dni po zakończeniu rehabilitacji podjęło pracę, rozpoczęło naukę lub aktywnie weszło na rynek pracy.

    Te liczby nie są jedynie statystyką. Każda z nich oznacza realną zmianę: człowieka, który przestaje być „problemem społecznym”, a zaczyna odzyskiwać kontrolę nad własnym życiem. To powrót do pracy, odbudowa relacji, pierwsze stabilne kroki po latach chaosu i destrukcji.

    Problemy się pogłębiają

    Na tym tle szczególnie wyraźnie wybrzmiewają słowa Albertasa Lučunasa, przewodniczącego Litewskiego Stowarzyszenia Wspólnot Rehabilitacji Uzależnień. W rozmowie z „Kurierem Wileńskim” podkreśla on, że uzależnienia od alkoholu i narkotyków nadal pozostają dominującym problemem, ale obraz sytuacji szybko się zmienia.

    – Coraz częściej do ośrodków trafiają osoby uzależnione od hazardu. To nowy, rosnący segment pacjentów i jednocześnie wyzwanie, na które system nie zawsze jest przygotowany. To inny mechanizm, inne potrzeby i system nie zawsze jest na to gotowy – mówi Lučunas.

    To zdanie odsłania szerszy problem: uzależnienia ewoluują szybciej niż systemy wsparcia. Jeszcze kilka lat temu dominowały klasyczne przypadki alkohol i narkotyki. Dziś coraz częściej mamy do czynienia z uzależnieniami behawioralnymi, współwystępującymi zaburzeniami psychicznymi i bardziej złożonymi profilami pacjentów.

    – Nie możemy traktować wszystkich uzależnień tak samo. Wspólna terapia dla różnych grup nie zawsze działa. Czasem może nawet zaszkodzić. Brak wyspecjalizowanych programów dla osób uzależnionych od hazardu może w najbliższych latach stać się poważnym problemem systemowym. Tymczasem statystyki rosną. Coraz więcej osób trafia do ośrodków rehabilitacyjnych. To paradoks. Z jednej strony oznacza to, że problem się pogłębia. Z drugiej – system zaczyna działać. Ludzie przestają się wstydzić i szukają pomocy – przyznaje Lučunas.

    Za tym trendem stoją konkretne działania: praca socjalna w terenie, aktywność lokalnych instytucji i zaangażowanie specjalistów, którzy docierają do osób dotąd pozostających poza systemem.

    Jednak rosnąca liczba zgłoszeń oznacza także rosnącą presję. – Na dziś system jeszcze nadąża. Nie ma długich kolejek, a dostęp do usług pozostaje relatywnie szybki. Organizujemy pracę tak, żeby ludzie nie musieli czekać. To jednak równowaga, która może zostać łatwo zachwiana. Nie możemy przyjąć wszystkich naraz. Terapia to proces grupowy. Jeśli grupa jest zbyt duża, traci sens – wyjaśnia.

    To fundamentalne ograniczenie: rehabilitacji nie da się łatwo „rozszerzyć” jak innych usług publicznych.

    System nie jest bezwarunkowy

    – Najważniejsza jest motywacja. Bez niej żadna terapia nie ma sensu – podkreśla Lučunas. To podejście bywa przedmiotem dyskusji, jednak specjaliści są zgodni – bez wewnętrznej decyzji pacjenta trwała zmiana jest praktycznie niemożliwa.

    Jednocześnie system pozostaje inkluzywny. Przyjmowane są osoby z niepełnosprawnościami oraz pacjenci z tzw. podwójną diagnozą. – To najtrudniejsze przypadki. Ale nie możemy ich wykluczać. Proces rehabilitacji może trwać nawet 18 miesięcy. To czas intensywnej pracy nie tylko nad abstynencją, ale nad całym życiem. Uzależnienie niszczy wszystko: relacje, nawyki, podejście do pracy. My próbujemy to odbudować krok po kroku – mówi Lučunas.

    Jednym z największych atutów systemu pozostaje jego dostępność. Usługi są bezpłatne, a osoby w trudnej sytuacji mogą zgłosić się po pomoc bez zbędnych formalności. – Nie chcemy, żeby biurokracja była przeszkodą. Jednak przyszłość systemu zależy od dalszych inwestycji i rozwoju nowych form wsparcia. To nie jest problem, który zniknie. Musimy się przygotować na to, że będzie tylko większy – ostrzega Lučunas.

    I choć system na Litwie zaczyna przynosić realne efekty, jedno pozostaje pewne – ta walka dopiero się zaczyna.


    Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 15 (42) 18-24/04/2026

    Afisze

    Więcej od autora