Wykolejenia pociągów na Litwie. Śledczy sprawdzają zaniedbania

Seria wykolejeń na litewskich torach wywołała pytania o bezpieczeństwo infrastruktury kolejowej. Wstępne ustalenia wskazują na błędy techniczne i ludzkie, ale śledczy nadal sprawdzają, dlaczego zawiodły mechanizmy kontroli i czy tragediom można było zapobiec.

Czytaj również...

Błąd ludzki przyczyną wypadku w rejonie kowieńskim

W sobotę 2 maja przed północą na stacji kolejowej Jiesia (rejon kowieński) z torów wykoleiła się lokomotywa wraz z czterema wagonami towarowymi. Według wstępnych danych pociąg został skierowany na niewłaściwy tor.

„Uważamy, że to błąd ludzki (…). Błąd ludzki miał miejsce, ponieważ w tej infrastrukturze brakuje odpowiednich technologii. Nie zostały one zainstalowane od samego początku, a ruchem na tej skomplikowanej stacji steruje ręcznie człowiek. Nie wiemy, dlaczego człowiek popełnił błąd, wykonując tę operację po raz kilkusetny. Trwa dochodzenie i wyjaśnimy tę sprawę” — powiedział Vytis Žalimas, dyrektor spółki infrastrukturalnej LTG Infra.

Według LTG do incydentu mogłoby nie dojść, gdyby na stacji działał system sygnalizacji kolejowej. Spółka podkreśla, że instalacja takiego systemu wymaga dodatkowego finansowania.

Rząd wyklucza sabotaż

Premier Inga Ruginienė poinformowała, że dwa wypadki kolejowe na początku maja nie noszą znamion działań sabotażowych. „W tych przypadkach nie widzimy sabotażu, w obu przypadkach były to błędy techniczne i ludzkie” — powiedziała Inga Ruginienė po posiedzeniu rządowej Komisji Bezpieczeństwa Narodowego.

Sekretarz stanu w Ministerstwie Łączności Tomas Daukantas przekazał, że w przypadku Jiesi zawiodła również dodatkowa kontrola systemowa. „Wiemy, że istnieją systemy kontroli, w których przełączanie odbywa się ręcznie, oraz system powtórny, który w innym miejscu monitoruje, czy operacja została wykonana, więc w tym przypadku ta podwójna kontrola nie zadziałała” — powiedział Daukantas.

Drugi incydent w Gudžiūnai

Do kolejnego wykolejenia doszło w piątek 1 maja na stacji Gudžiūnai w rejonie kiejdańskim, gdzie z torów zjechało kilka wagonów przewożących wióry. Według wstępnych ustaleń przyczyną mogło być przegrzanie łożysk kół lub uszkodzenie podwozia.

„Główną przyczyną są kwestie związane z przegrzaniem wagonu” — powiedział Tomas Daukantas.

Jak wyjaśnił, analizowane są obecnie możliwe przyczyny przegrzania, w tym stan techniczny wagonu, kwestie związane z konserwacją oraz działanie systemu automatycznej kontroli taboru.

„Z jakich powodów i co nie zadziałało (że wagon się przegrzał — red.), czy to stan wagonu, czy to zaniedbanie konserwacji, czy to system RAK (automatyczna kontrola taboru kolejowego — red.), (…) to jest jeszcze oceniane” — wyjaśnił.

Trwa dochodzenie i szacowanie strat

Tymczasowy szef LTG Arūnas Rumskas poinformował, że wysokość strat po obu incydentach ma zostać ustalona w najbliższym czasie. „Również w przyszłym tygodniu planujemy dowiedzieć się, jaka część tych strat zostanie pokryta z ubezpieczenia” — powiedział w ubiegłym tygodniu Rumskas.

Przyczyny obu zdarzeń bada komisja LTG. Ministerstwo Sprawiedliwości wszczęło dochodzenie dotyczące bezpieczeństwa, a prokuratura w Kownie prowadzi dwa odrębne postępowania przygotowawcze.

Afisze

Więcej od autora

Via Lietuva ogrodzi kolejne odcinki dróg

Zarządca dróg krajowych „Via Lietuva” kontynuuje rozbudowę systemów ochrony przed dzikimi zwierzętami. W tym roku za około 8 mln euro ogrodzonych zostanie blisko 90 km kolejnych odcinków dróg o znaczeniu krajowym.

Spór o egzaminy po 10. klasie. Organizacje proszą prezydenta o weto

Czy zniesienie minimalnego progu zaliczenia egzaminu po 10. klasie pomoże uczniom, czy pogłębi problemy całego systemu edukacji? Tego obawiają się dziesiątki organizacji, które apelują do prezydenta Gitanasa Nausėdy o zawetowanie decyzji Sejmu, ostrzegając przed jej długofalowymi skutkami dla Litwy.

Połuknie: rodzice alarmują po likwidacji polskiego gimnazjum. „To historia XXI wieku w sercu Europy”

Po ponad 110 latach nauczania w języku polskim Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu traci status samodzielnej placówki. Przedstawiciele rodziców i lokalnej społeczności przekonują, że decyzja władz rejonu trockiego oznacza nie tylko reorganizację szkoły, ale również cios wymierzony w polską oświatę i przyszłość miejscowości.