Boże Miłosierdzie to tajemnica miłości, z której nikt nie jest wyłączony. Bez względu na to, jaką drogą człowiek idzie i ile razy upada, Bóg zawsze daje kolejną szansę. Nie chce utraty żadnej duszy. Jak kochający Ojciec walczy o każdego z nas. Boże Miłosierdzie jest wielkie, nieskończone i dla wielu staje się ostatnią nadzieją. Czy może być coś piękniejszego?
Pielgrzymi Miłosierdzia w Wilnie
Odpowiedzią na współczesne lęki, cierpienia i kryzysy było powołanie w 2008 r. Światowego Kongresu Miłosierdzia Bożego (WACOM). Zrodził się on z potrzeby Kościoła katolickiego, by odpowiedzieć na renesans kultu Bożego Miłosierdzia i szerzyć jego przesłanie na całym świecie.
To wydarzenie globalne i „wędrujące” przez różne kontynenty, co podkreśla uniwersalność orędzia miłosierdzia. Dotychczas kongres odbywał się w: Rzymie (2008), Krakowie (2011), Bogocie (2014), Manili (2017) oraz na Samoa (2023). W 2026 r. przyszedł czas na Wilno – miasto, w którym wszystko się zaczęło.
Wybór miejsc nigdy nie jest przypadkowy. Decyzję podejmuje Stolica Apostolska, szczególnie Dykasteria ds. Ewangelizacji, we współpracy z lokalnymi Kościołami. Każda lokalizacja niesie własne znaczenie.
Rzym – był bezpośrednią odpowiedzią na nauczanie i życzenie papieża Jana Pawła II.
Bogota – to miasto w kraju przez lata naznaczonym konfliktami zbrojnymi i przemocą stało się symbolem pojednania i przebaczenia.
Manila, stolica kraju wielkich kontrastów społecznych, ale też największej liczby katolików w Azji, była miejscem nowej ewangelizacji.
Samoa natomiast przypomniało, że orędzie miłosierdzia dociera aż na krańce ziemi, także do Kościołów peryferyjnych.
A Wilno? To miejsce szczególne na mapie miłosierdzia. To właśnie tutaj, w dniach 7–12 czerwca, odbywał się VI Światowy Kongres Miłosierdzia Bożego pod wymownym hasłem: „Budujemy Miasto Miłosierdzia”. To tutaj świat otrzymał orędzie Bożego Miłosierdzia. Tutaj Chrystus podyktował św. Faustynie słowa Koronki do Miłosierdzia Bożego. Tutaj powstał pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego, którego oryginał znajduje się dziś w wileńskim Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.
Było to wydarzenie, które odbiło się szerokim echem wśród katolików i na długo pozostanie w pamięci Wilnian, mieszkańców całej Litwy oraz pielgrzymów z ponad 50 krajów świata.
Otwarcie kongresu rozpoczęła uroczysta msza święta w katedrze wileńskiej, skąd wyruszyła procesja. Wydarzenie zbiegło się z obchodami Bożego Ciała na Litwie, co nadało mu jeszcze głębszy wymiar.
Kolejne dni wypełniły: wspólne modlitwy, konferencje, świadectwa, sesje tematyczne, wystawy, projekcje filmowe i bogaty program kulturalny. Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in.: abp Rino Fisichella, Nicky Gumbel, ks. Chris Allar MIC oraz kard. Grzegorz Ryś, który w swojej konferencji, prowadzonej pod hasłem „Pamięć”, postawił ważne pytanie: Jak działa Boże miłosierdzie w moim życiu?
Wielu dzieliło się świadectwami wiary
Ilekroć śledzę uroczystości związane z Kongresem Miłosierdzia czy innych spotkań katolickich, tylekroć zadziwia mnie liczba uczestników przybywających z odległych krajów Afryki i Azji, a szczególnie z Filipin.
I właśnie to skłania mnie do kolejnej refleksji: Dlaczego Filipiny stały się wizytówką Miłosierdzia Bożego w Azji?
Filipiny – wyspiarskie państwo położone na Oceanie Spokojnym – są dziś jednym z najważniejszych ośrodków kultu Miłosierdzia Bożego w Azji. W tym kraju orędzie i nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego określane jest często jako jeden z najsilniejszych ruchów odnowy w historii tamtejszego Kościoła katolickiego i cieszy się wyjątkową popularnością.
To właśnie tam odbywają się jedne z największych na świecie obchodów Święta Miłosierdzia Bożego. Do archidiecezjalnego Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w El Salvador na Mindanao przybywa nawet ponad 57 tys. pielgrzymów z całej Azji. Dla porównania Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach gromadzi ok. 25 tysięcy pielgrzymów, natomiast amerykańskie Narodowe Sanktuarium w Stockbridge w stanie Massachusetts – 20–25 tys. wiernych.
Te liczby pokazują skalę zjawiska. Filipiny należą dziś do najbardziej religijnych narodów świata, a kult Miłosierdzia Bożego stał się jednym z wyraźnych znaków ich katolickiej tożsamości. Katolicy stanowią tam ponad 92 proc. społeczeństwa, co czyni Filipiny trzecim co do wielkości krajem katolickim na świecie – po Brazylii i Meksyku.
Jednocześnie Filipińczycy uchodzą za jeden z najszczęśliwszych narodów świata. Rodzi się więc pytanie: Skąd ta radość w kraju, który regularnie doświadcza trzęsień ziemi, tajfunów i innych katastrof naturalnych, które często niszczą ich dorobek życia?
Odpowiedzi nie należy szukać wyłącznie w kulturze czy mentalności. W dużej mierze wypływa ona z żywej, głęboko przeżywanej wiary, która nadaje codziennym dniom sens i siłę. To wiara przeżywana radośnie, z prostotą i wielkim zaufaniem Bogu.

Żebrać o miłość u Boga
Taką postawę reprezentuje m.in. siostra Teresa de la Fuente. To Filipinka, która uczestniczyła w VI Światowym Kongresie Miłosierdzia Bożego WACOM. Była nie tylko uczestniczką, ale także prelegentką spotkań z wiernymi.
Miałam okazję uczestniczyć w jednym z jej wystąpień w Kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przy ul. Franciszkańskiej. Tematem konferencji było: „Boże Miłosierdzie – tajemnica miłości obecna i działająca dziś”.
Siostra podkreślała, że Miłosierdzie Boże nie jest jedynie pojęciem teologicznym czy historycznym, ale żywą rzeczywistością, która działa w codziennym życiu człowieka. Objawia się ono przede wszystkim w uważności na drugiego człowieka.
W praktyce – jak mówiła – miłosierdzie wyraża się w drobnych gestach: w ustąpieniu miejsca, pomocy w zakupach, podarowaniu czasu, życzliwym uśmiechu. Miłosierdzie słowa to rezygnacja z obmowy i krytyki, a także odwaga wypowiedzenia słowa „przepraszam”. Dopełnieniem jest cicha modlitwa, krótkie westchnienie za chorych czy duchowe przebaczenie tym, którzy nas zranili.
W ten sposób człowiek uczy się „żebrać o miłość u Boga”, by móc ją dalej przekazywać innym.
Miałam również możliwość rozmowy z siostrą o jej drodze powołania. Nie była ona prosta ani oczywista. Ukończyła studia ekonomiczne w Manili i rozpoczęła pracę zawodową, jednak w jej sercu coraz wyraźniej pojawiało się poczucie powołania do życia zakonnego.
Jak wspomina, długo się temu opierała. Wahała się, próbowała zagłuszyć te myśli, ale one nie znikały. W końcu podjęła decyzję i rozpoczęła rozeznanie drogi życia zakonnego.
Przełom nastąpił, gdy do jej parafii w Manili przyjechały dwie siostry ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia z Krakowa. Gdy usłyszała ich świadectwo o św. Faustynie i jej misji, doświadczyła – jak mówi – bardzo silnego poruszenia serca.
Modliła się o rozeznanie i o prowadzenie. Jej droga poprowadziła ją najpierw do Bostonu w USA, a następnie do Krakowa-Łagiewnik, do zgromadzenia, w którym żyła św. Faustyna. Do dziś z pokorą mówi, że trudno jej uwierzyć, iż może przebywać w miejscu tak głęboko związanym z orędziem Miłosierdzia.
Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, do którego należy, stanowi – jak podkreśla – niewielką cząstkę wielkiego dzieła opartego na charyzmacie miłosierdzia. Siostry współpracują z Bożym Miłosierdziem, aby nieść je współczesnemu światu i ratować dusze.
Azja – kontynent ogromny i zróżnicowany
Siostra Teresa aktywnie uczestniczy w głoszeniu orędzia przekazanego św. Faustynie, zajmuje się także tłumaczeniami i misjami zagranicznymi. W szczególny sposób modli się za umierających, czy też tych dotkniętych skutkami uzależnień. Jak zauważa, człowiek w skrajnym doświadczeniu grzechu staje przed wyborem: albo pogrążyć się w rozpaczy, albo zaufać Miłosierdziu.
Cytuje przy tym słowa Jezusa skierowane do św. Faustyny: „Nie znajdzie ludzkość ukojenia, dopóki nie zwróci się z ufnością do Mojego Miłosierdzia”.
Siostra obejmuje modlitwą szczególnie Azję – kontynent ogromny i zróżnicowany, gdzie żyje ponad 60 proc. ludzkości, ale gdzie chrześcijanie, a zwłaszcza katolicy, stanowią mniejszość. Jedynie Filipiny i Timor Wschodni uznawane są za kraje w większości katolickie.
Filipiny jawią się w tym kontekście jako „żyzna gleba wiary”, naród otwarty, radosny i głęboko religijny. A przecież ten kraj zmaga się z wieloma wyzwaniami społecznymi i politycznymi i klimatycznymi. Dlatego – jak podkreśla siostra – pytanie o nadzieję prowadzi zawsze do Chrystusa Miłosiernego.
Rozwój nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego na Filipinach sięga czasów II wojny światowej. W tym okresie w Stanach Zjednoczonych powstał ośrodek szerzący kult Miłosierdzia, związany m.in. z działalnością ks. Józefa Jarzębowskiego MIC, który przekazywał materiały dotyczące nauczania ks. Michała Sopoćki. Marianie zaczęli tłumaczyć i rozpowszechniać nowenny, litanie oraz Koronkę do Miłosierdzia Bożego, wysyłając je do wielu krajów świata, także na Filipiny.
Z czasem wierni, wspierani przez biskupów, zabiegali o obecność marianów na miejscu, aby pogłębiać kult i budować formację. W 2008 r. rozpoczęli oni swoją posługę na Filipinach, m.in. w El Salvador na Mindanao oraz w Manili.
W El Salvador, niedaleko miasta Cagayan de Oro, powstało jedno z najważniejszych sanktuariów Miłosierdzia Bożego w Azji. Wzniesiono tam monumentalną figurę Jezusa Miłosiernego o wysokości ponad 15 metrów. Na promieniach wychodzących z Jego Serca umieszczono schody prowadzące do niewielkiej kaplicy wewnątrz figury, które jest miejscem modlitwy i adoracji. Jest to jedna z największych i najpiękniejszych figur Jezusa Miłosiernego na świecie.
Sanktuarium stało się centrum modlitwy i formacji duchowej, otoczonym rozległym terenem sprzyjającym refleksji : ogrodem różańcowym, stacjami Drogi Krzyżowej i przestrzenią ciszy.
Jan Paweł II – wielki święty dla Filipińczyków
Wielką rolę w rozwoju kultu Miłosierdzia na Filipinach odegrał również nasz papież Jan Paweł II. To on wyniósł św. Faustynę na ołtarze i ustanowił Święto Miłosierdzia Bożego dla całego Kościoła. Filipiny, jako naród głęboko religijny, przyjęły to przesłanie z ogromnym entuzjazmem.
Szczególnym momentem była wizyta papieża w Manili w 1995 r. podczas Światowych Dni Młodzieży, które zgromadziły rekordową liczbę 5 mln młodych ludzi i zostało uznane za największe zgromadzenie w historii przez Księgę rekordów Guinnessa.
W nauczaniu św. Jana Pawła II mocno wybrzmiewał temat Miłosierdzia, co przyczyniło się do dynamicznego rozwoju ruchów modlitewnych i sanktuariów.
Z kolei 17 sierpnia 2002 r., w Łagiewnikach, papież zawierzył świat Bożemu Miłosierdziu, wypowiadając słowa, że w nim świat znajdzie pokój i nadzieję. W wielu miejscach świata, w tym na Filipinach, to wydarzenie zostało odebrane jako duchowy impuls i umocnienie zawierzenia Bogu.
Dziś na Filipinach Miłosierdzie Boże nie jest jedynie praktyką religijną, ale stylem życia. Modlitwa w Godzinie Miłosierdzia (15.00) jest powszechna: od kościołów po środki transportu publicznego, a nawet centra handlowe.
Można tam spotkać zegarki z wizerunkiem Jezusa Miłosiernego, ustawione tak, by przypominały o tej godzinie modlitwy. Filipińczycy należą również do najliczniejszych pielgrzymów odwiedzających Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.
Niedziela Miłosierdzia obchodzona jest na Filipinach bardzo uroczyście i ma wymiar nie tylko liturgiczny, ale także społeczny. Wierni dzielą się darami, odwiedzają chorych, organizują pomoc ubogim, a także inicjatywy charytatywne – od zbiórek krwi po pomoc materialną dla potrzebujących.
Święto staje się więc nie tylko modlitwą, ale konkretnym działaniem.
Czym więc jest Boże Miłosierdzie?
Pięknie o nim mówi siostra Teresa de la Fuente: – To jedna z najpiękniejszych prawd wiary chrześcijańskiej – prawda o Bogu, który nie odrzuca człowieka mimo jego słabości. Każdy człowiek doświadcza upadków i błędów, ale właśnie wtedy objawia się Miłosierdzie.
To miłość, która przyjmuje, podnosi i daje nowy początek. Bóg nie mówi: „już nie masz miejsca przy Mnie”, ale: „wróć – zawsze jesteś dla Mnie ważny”.
Jezus Chrystus swoim życiem pokazał tę miłość: przebaczał, uzdrawiał, przywracał godność i nadzieję. Dla Boga człowiek nigdy nie traci wartości.
Miłosierdzie nie znosi prawdy o złu, ale daje szansę przemiany. Jest jak otwarte drzwi, do których zawsze można wrócić.
Św. Faustyna pisała, że największą nędzą człowieka nie jest grzech, lecz brak zaufania Miłosierdziu Bożemu.
Dlatego Miłosierdzie to pewność, że niezależnie od wszystkiego zawsze można wrócić do Boga.
Z wiarą. Jezu, ufam Tobie.
„Niech nikt nie wątpi o dobroci Bożej: choćby grzechy jego były jak noc czarna, miłosierdzie Boże mocniejsze jest niż nędza nasza. Jednego trzeba, aby grzesznik uchylił choć trochę drzwi serca swego na promień łaski miłosierdzia Bożego, a resztę już Bóg dopełni”.
Dzienniczek św. Faustyny (Dz. 1507)
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 24 (68) 20-26/06/2026




