Reżim Putina uderza w muzułmanów. Zafunduje sobie nowy problem?

Masowe zatrzymania muzułmańskich działaczy w Rosji to kolejne potwierdzenie radykalizacji reżimu, który uderza w każdą grupę, w której widzi zagrożenie. Tym razem chodzi zapewne o pełne podporządkowanie Kremlowi i FSB liderów wyznania, które szybko rośnie w siłę w państwie Władimira Putina. Sęk w tym, że to może zradykalizować rosyjskich muzułmanów.

Czytaj również...

W maju br. doszło do serii zatrzymań muftich w różnych regionach Rosji. Imama meczetu w Południowym Butowie (część Moskwy) oraz byłego muftiego Karelii, Libańczyka Wisama Ali Bardwila, aresztowano na 15 dni – formalnie za nieposłuszeństwo wobec policji na lotnisku Szeremietiewo.

Muftiego Mordowii Raila-hazrata Asajnowa zatrzymano pod zarzutem przyjęcia łapówki. Według wersji służb bezpieczeństwa próbował on przekupić kierownika Katedry Finansów Islamskich na Mordowskim Uniwersytecie Państwowym, aby w ten sposób zapewnić studentom zaliczenie sesji egzaminacyjnej. Zatrzymano też doradcę muftiego obwodu saratowskiego, Palestyńczyka Nidala al-Chiche, oraz byłego szefa Wspólnoty Muzułmanów Północnego Zachodu, pochodzącego z Algierii Mohammeda Henniego.

Tych i wielu innych zatrzymanych łączy przynależność do organu o charakterze całkowicie systemowym, w pełni podporządkowanego reżimowi: Centralnego Duchowego Zarządu Muzułmanów Rosji (DUM). Doszło do tego, że służby specjalne oskarżają znanych duchownych z lojalnego wobec Kremla stowarzyszenia o powiązania z zakazaną w Rosji egipską organizacją salaficką Bractwo Muzułmańskie oraz z pewnymi „zagranicznymi strukturami”.

Islamski problem Rosji

Gdy w XVIII w. Imperium Rosyjskie rozszerzało swoje terytorium na obszary muzułmańskie, stanęło przed prawdziwym wyzwaniem, jakim było radzenie sobie z religią pozbawioną cech charakterystycznych dla innych wyznań znanych jego władcom. W przeciwieństwie do prawosławia islam nie ma hierarchii duchownej, za której pośrednictwem państwo mogłoby wchodzić w interakcje ze społecznością i dążyć do sprawowania nad nią kontroli.

Różni rosyjscy władcy reagowali na to, tworząc rodzaj religijnego samorządu podporządkowanego władzy. W czasach carskich istniała jedna taka organizacja; w czasach sowieckich – cztery; obecnie jest ich ponad 80. Różne społeczności muzułmańskie zerwały z oficjalnymi „zarządami duchowymi” i utworzyły własne, aby uniknąć centralnej kontroli.

Reżim Putina jest szczególnie wrogo nastawiony do takich grup nie tylko ze względu na ogólny wzrost znaczenia ruchów islamistycznych, lecz także dlatego, że muzułmanie stanowią obecnie coraz większą część ludności Federacji Rosyjskiej – ponad 20 proc. ogółu i prawie połowę ludności aktywnej religijnie. Chociaż Putin chętnie wykorzystywał takie struktury do mobilizacji i kontroli islamu w Rosji, obecnie wydaje się gotowy do podjęcia działań przeciwko nim.

A przecież muzułmanie w Rosji nie są jakąś niewielką, marginalną grupą. To miliony ludzi, rozległe regiony, historyczne narody, społeczności miejskie i imigranci we wszystkich częściach kraju.

Chcą przejąć władzę w Moskwie?

Cała akcja może mieć na celu zastraszenie muzułmanów – którzy rosną w siłę liczebnie (imigracja i wysoka rozrodczość; zwłaszcza na tle demograficznej zapaści Słowian) – i zaczynają się pojawiać obawy przed ich politycznymi ambicjami.

Aresztowania rozpoczęły się po oświadczeniu Rusłana Kutajewa, przewodniczącego Zgromadzenia Narodów Kaukazu. Stwierdził on, że muzułmanie są gotowi przejąć władzę w Moskwie. Inna teoria mówi, że chodzi o centralizację struktur islamskich i podporządkowanie wszystkich Moskwie, a de facto siłowikom (FSB).

Zatrzymanych obciążają powiązania z głównym muftim Rosji – przewodniczącym Rady Muftich, głównym imamem-kaznodzieją Moskiewskiego Meczetu Katedralnego Rawiłem Gajnutdinowem. Prorządowi blogerzy oskarżają go o „prowokacyjne wypowiedzi, takie jak poparcie dla nielegalnych miejsc modlitwy”, oraz „regularne podróże do Turcji na wydarzenia z udziałem radykałów”. Jest on jednym z najważniejszych hierarchów w społeczności muzułmańskiej w Rosji. Jeśli zaczęto niszczyć jego zespół, oznacza to, że decyzja ta została zatwierdzona na najwyższym szczeblu.

Represje zradykalizują nacjonalistów i muzułmanów

Sytuacja w zakresie organizacji wierzących muzułmanów w Rosji znacznie różni się od obecnej pozycji Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej w rosyjskim prawosławiu. Oprócz struktur Rawiła Gajnutdinowa w Rosji istnieje jeszcze kilka dużych, konkurujących ze sobą organizacji islamskich.

W 2010 r. Gajnutdinow stwierdził, że to Kreml utrudnia zjednoczenie muftiatów (terytorialnych jednostek administracyjnych kierowanych przez muftiego). Jednocześnie sami przedstawiciele dużych organizacji islamskich nieustannie publicznie krytykują się nawzajem.

Być może chodzi władzom o wzmocnienie i wypromowanie na lidera islamu w Rosji konkurenta szefa DUM, 78-letniego przewodniczącego Centralnego Zarządu Duchowego Muzułmanów Rosji Tałgata Tadżuddyna. Tadżuddyn już od lat 80. XX w. uchodzi za najbardziej lojalnego wobec władz islamskiego działacza, a w 2022 r. stał się pierwszym islamskim duchownym, który poparł inwazję na Ukrainę. Tadżuddyn regularnie nawiązuje również kontakty z Rosyjską Cerkwią Prawosławną: całował rękę patriarchy Cyryla, promował koncepcję „prawosławnego islamu” oraz proponował zmianę nazwy własnej organizacji na Islamską Centralną Radę Duchową Muzułmanów Świętej Rusi.

Działania Moskwy w tej sprawie prawdopodobnie przyniosą efekt odwrotny do zamierzonego, nie tylko dlatego, że z jednej strony zwiększą napięcia między rosyjskimi muzułmanami. Z drugiej – państwo rosyjskie i jego nacjonalistyczni sojusznicy utorują w ten sposób drogę właśnie tym radykałom, których Moskwa chce stłumić.

Działania rosyjskiego rządu uwypuklają paranoję i strach moskiewskich urzędników przed islamem. Zwiększają one też prawdopodobieństwo nasilenia ataków na muzułmanów w Federacji Rosyjskiej ze strony radykalnych rosyjskich nacjonalistów. Takie ataki z kolei doprowadzą nie tylko do tego, że niektórzy muzułmanie będą się uzbrajać w celu samoobrony przed atakami takich grup, ale także do możliwości gwałtownych starć między grupami muzułmańskimi a rosyjskimi władzami, do których wzywają obecnie niektórzy przywódcy emigracyjni z republik muzułmańskich.

Ryzyko takich scenariuszy jest szczególnie duże w obliczu zbliżającego się sezonu wyborczego w Rosji – na jesieni odbędą się wybory do Dumy. W tym okresie ta czy inna grupa będzie dążyć do zdobycia poparcia, podejmując działania, których dotychczas unikała, ponieważ kraj wkracza też w okres walki o sukcesję po Putinie.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 24 (68) 20-26/06/2026

Afisze

Więcej od autora