Propozycja zmiany nazwy stołecznej ulicy
W 2026 r. przypada 160. rocznica urodzin kapłana, a już w przyszłym roku minie 85 lat od jego śmierci zadanej przez funkcjonariuszy niemieckiego aparatu okupacyjnego. W czasie II wojny światowej, gdy cały nasz region znalazł się pod brutalną administracją nazistowską, wielu duchownych i działaczy społecznych stało się celem represji. Lubianiec podzielił los tych, którzy nie wyrzekli się swojej posługi ani wartości, i zapłacił za to najwyższą cenę.
Ze względu na moje wieloletnie zainteresowanie życiem i działalnością tej osoby konsekrowanej, 27 czerwca br. skierowałem do Komisji ds. Pamięci Historycznej Rady Miasta Wilna oraz do mera Wilna pisemne wystąpienie oparte na solidnych argumentach historycznych. Wniosek dotyczył nadania jednej z ulic imienia ks. Karola Lubiańca. W naturalny sposób pojawia się jednak pytanie: która ulica byłaby najbardziej odpowiednia i czy taka zmiana ma realny sens w dzisiejszym mieście?
W tej kwestii warto podkreślić kilka kluczowych aspektów, które pozwalają obiektywnie ocenić znaczenie i zasadność proponowanej zmiany nazwy ulicy. Po przeanalizowaniu dostępnych możliwości jako najbardziej rozsądny i praktyczny wariant wskazałem ulicę Giedrioji — niepozorną drogę pod górkę. Dla większości mieszkańców to jedynie punkt orientacyjny między garażami, kościołem Opatrzności Bożej filii parafii Najświętszego Serca Jezusowego oraz dwoma przedszkolami — Vilkpėdė i Viltenė. Jej długość wynosi około 0,29 km. Została wpisana do rejestru ulic miasta 13 czerwca 2002 r., a najprawdopodobniej 14 września 2015 r. została formalnie zlikwidowana, choć na niektórych mapach, na przykład w Google Maps, wciąż widnieje. Co szczególnie istotne, do tej ulicy nie jest przypisany żaden budynek, co znacząco upraszcza całą procedurę zmiany nazwy. W takim przypadku wystarczyłoby umieszczenie na słupku tabliczki informacyjnej z nową nazwą i kierunkiem. Jeżeli okazałoby się, że montaż tabliczki wymaga dodatkowych środków finansowych, a miasto w danym momencie nie dysponowałoby odpowiednim budżetem, zadeklarowałem gotowość pokrycia kosztów wykonania i instalacji tabliczki. Kompromisowe rozwiązanie pozwoliłoby szybko i bez zbędnych obciążeń administracyjnych uporządkować sytuację, a sama ulica zostałaby oznaczona zgodnie z obowiązującymi standardami.

Historia ulicy Giedrioji
Ulica Giedrioji ukształtowała się na początku XX w. Jak wspominał ks. Ignacy Cyraski (1881-1943), męczennik i współpracownik ks. Karola Lubiańca w ochronce „Dom Serca Jezusowego”, Lubianiec nadał okolicznym ulicom nowe nazwy, wykorzystując moment, w którym rosyjska administracja się nie zorientowała w skali zmian. Cyraski pisał: „Korzystam tu, jak »Illustrissimus Dominus” łacno spostrzeże, z nazw ulic, założonych przez Ojca wokół Domu Serca Jezusowego i rozplanowanych tak błyskawicznie, że »chytry Moskal« ani się spostrzegł, jaką stratę poniosła »matuszka Rasija«, gdy zamiast ulic »generał-gubernatorskoj«, »razgulnoj«, »sibirskoj« i »archangielskoj” otrzymało Wilno nowe ulice o dziwnych nazwach »Wesołej«, »Pogodnej«, »Dobrej Rady«, »Karnej«, »Archanielskiej«. Ale i to godzi się nadmienić, że właśnież te nazwy Twoich, Ojcze, ulic, stanowią przekrój życia Twego całego i najlepiej oświetlają program pracy Kapłana-społecznika na wzór świętych Kapistranów, Wincentych, Kalasantych i Janów Bosko”.
W latach 10-20 XX w. opisywana ulica nosiła nazwę Wesoła. W okresie rządów niemieckich, podczas I wojny światowej, funkcjonowała jako Weben (pol. Tkaczy). W czasach administracji polskiej, w okresie międzywojennym, otrzymała nazwę Pogodna. Nazwa ta przetrwała do dziś i na współczesnych litewskich mapach oraz opisach miejscowości występuje w tłumaczeniu jako Giedrioji.
Co warto wiedzieć o nazwie ulicy Gerosios Vilties
Jak wspominałem, ulica biegnie tuż obok kościoła Opatrzności Bożej, który powstał z inicjatywy ks. Karola Lubiańca, niedaleko dawnej ochronki oraz terenów, które kapłan nabył na początku XX w. z własnych środków i darowizn. W pełni uzasadnione i historycznie spójne jest więc to, że opisywany obszar stanowił nie tylko centrum jego działalności duszpasterskiej, lecz także miejsce, w którym rozwijała się jego misja społeczna, kulturalna i wspólnotowa.
Inne nazwy ulic nadane dzięki zabiegom Lubiańca, takie jak Karna (dziś już nieistniejąca) czy Archanielska (obecnie Vytenio), nie przetrwały do naszych czasów. Wyjątkiem jest jedynie nazwa ulicy Gerosios Vilties, choć w języku litewskim brzmi ona nienaturalnie, a nawet może wprowadzać w błąd. Dosłowne tłumaczenie Geroji Viltis oznacza bowiem „Dobrej Nadziei”, podczas gdy pierwotny kontekst tej nazwy był zupełnie inny.
W jednym z budynków ochronki „Domu Serca Jezusowego” w 1910 r. urządzono kaplicę nazwaną przez duchownego Matki Bożej Dobrej Rady, a jej wspomnienie liturgiczne przypada 26 kwietnia. Ten obiekt sakralny stał się ważnym punktem odniesienia dla lokalnej społeczności i miał wpływ na ukształtowanie się nazwy Dobra Rada, utrwalonej w miejskiej toponimii, po litewsku Geroji Viltis. Dziś budynek znajduje się w zarządzie Konserwatorium im. Juozasa Tallat-Kelpšy, szkoły zawodowego kształcenia muzycznego.

List błogosławionego ks. Michała Sopoćki
Błogosławiony ks. Michał Sopoćko (1888-1975) wspominał w liście z 1966 r., napisanym w setną rocznicę urodzin ks. Karola Lubiańca, a skierowanym do jego bratanicy, Stanisławy Kazokowskiej, że „Mieszkańcy Wilna znali skromną postać księdza opiekuna (jak go powszechnie nazywano), przesuwającego się wąskimi uliczkami przedmieść, i witali go serdecznym ukłonem, a Magistrat w uznaniu jego pracy społecznej nazwał jedną z ulic grodu Giedymina jego nazwiskiem”.
Być może ks. M. Sopoćko coś pomylił, ponieważ takiej ulicy najprawdopodobniej nigdy w Wilnie nie było, choć istniały inne formy upamiętnienia i uhonorowania cenionego kanonika. W 1927 r., podczas jednego z walnych zebrań członków „Domu Serca Jezusowego”, na wniosek Ludwika Ostrejki, zasłużonego polskiego działacza społecznego, filantropa i kuratora, zgromadzenie jednogłośnie i z entuzjazmem uchwaliło, aby do nazw obiektów przekazanych przez księdza zgromadzeniom zakonnym dodać słowa: „…imienia ks. kanonika Lubiańca”. Przykładowo, w latach trzydziestych ubiegłego stulecia przy ulicy Dobrej Rady działała Publiczna Szkoła Powszechna nr 30 im. ks. Karola Lubiańca.
Skromność ks. Lubiańca
Jednak na pewno bł. ks. Michał Sopoćko miał rację, twierdząc, że jego wykładowca w seminarium był człowiekiem skromnym. Widać to choćby w wydarzeniach z 1929 r., kiedy podczas Pierwszego Zjazdu Byłych Wychowanków „Domu Serca Jezusowego” pojawił się pomysł powołania stowarzyszenia, które zrzeszałoby wszystkich, którzy kiedykolwiek pracowali lub mieszkali w tej ochronce. Zaproponowano, by nadać mu imię ks. Karola Lubiańca. Ojciec Opiekun stanowczo jednak zażądał, aby wykreślić jego nazwisko z nazwy. Wyjaśnił, że od początku działalności w ochronce zależało mu wyłącznie na szerzeniu czci Najświętszego Serca Jezusowego. Dlatego uznał, że dodanie jego imienia do nowo powstającego stowarzyszenia byłoby umniejszeniem tej czci. Wysunął więc wniosek, by nazwa brzmiała wyłącznie: „Stowarzyszenie Byłych Wychowanków Domu Serca Jezusowego”, bez projektowanego dodatku „imienia ks. Karola Lubiańca”. Sprzeciw zgłosił kolega Stanisław Karankiewicz, jednak lekarz Wiktor Sylwanowicz wyjaśnił, że taka jest wyraźna wola księdza, z czym wszyscy musieli się ostatecznie zgodzić.
Na początku 1933 r. wileński dziennik „Słowo” ogłosił konkurs na wybór dziewięciu osób najbardziej zasłużonych dla Wilna i całej Wileńszczyzny. W kategorii „Kapłan”, dzięki aktywnemu udziałowi mieszkańców miasta i okolic, zwyciężył właśnie on. Nawiązując do jego zaangażowania w działalność społeczną, na wniosek Rady Ministrów, zgodnie z ustawami z 4 lutego 1921 r. i 28 kwietnia 1922 r., prezydent RP Stanisław Wojciechowski oraz premier Władysław Sikorski 2 maja 1923 r. odznaczyli Karola Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Czerwcowe spotkanie z rodziną duchownego w Polsce
Uważam, że różne formy upamiętnienia są dziś jak najbardziej potrzebne i możliwe do zrealizowania. Trzeba tylko inicjatywy, wsparcia oraz zrozumienia zarówno ze strony społeczeństwa polskiego, jak i litewskiego. Moje starania o nadanie ulicy odpowiedniej nazwy zostały pisemnie poparte przez członków Społecznego Komitetu Opieki nad Starą Rossą (SKOnSR), a szczególnie przez liczną rodzinę ks. Karola Lubiańca z Polski. W dniach 13-16 czerwca miałem zaszczyt gościć u nich na Dolnym Śląsku.
Halina Sarzyńska i Stanisław Kondrat (wnukowie Stanisławy Kazokowskiej, bratanicy tego zasłużonego duchownego) kilka lat temu zaczęli przeglądać rodzinne dokumenty i zapiski dotyczące jego życia. Opowiedzieli o tym najbliższym, a temat szybko poruszył całą rodzinę. To naprawdę piękne: naturalna ciekawość, chęć poznania własnych korzeni i wspólne odkrywanie historii, która nagle okazuje się częścią rodzinnej tożsamości! Z uprzejmości gospodarzy odwiedziłem Nysę, Duszniki-Zdrój, Uciechów oraz agroturystykę Forteca (swoją drogą szczególnie polecam). Ciepło rodzinne, serdeczność i otwartość towarzyszyły mi na każdym kroku. Dlatego wiem, że ten wyjątkowy wyjazd już zaowocował kolejnymi planami, które w najbliższej przyszłości mogą przynieść naprawdę świetne efekty. A teraz uzbrajam się w pancerz cierpliwości i z lekkim napięciem czekam na decyzję Komisji ds. Pamięci Historycznej Rady Miasta Wilna. Może się uda…
Dariusz Lewicki







