83. rocznica Zbrodni Wołyńskiej. Historia nie kończy się wraz z odejściem świadków

Historia nie zawsze krzyczy. Czasem mówi szeptem, ukryta w rodzinnych opowieściach, w starych fotografiach, w nazwach miejscowości, które dziś brzmią obco albo nie istnieją już wcale. Są jednak ludzie, którzy potrafią ten szept usłyszeć — i nie pozwalają mu zamilknąć.

Czytaj również...

Jednym z nich jest Bartłomiej Ilcewicz, historyk i politolog, prezes Stowarzyszenia Kresy Wschodnie — Dziedzictwo i Pamięć, organizacji, która od lat upomina się o prawdę, pamięć i godność ofiar.

Bartłomiej Ilcewicz, prezes Szczecińskiego Stowarzyszenia Kresy Wschodnie — Dziedzictwo i Pamięć | Fot. Leszek Wątróbski

Obowiązek wobec przeszłości

Stowarzyszenie powstało w 2014 r. z potrzeby serca i obowiązku wobec przeszłości. Tworzyli je ludzie związani z kresowym środowiskiem Armii Krajowej — kombatanci, ich dzieci i wnuki, osoby wywodzące się z rodzin, które na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej zostawiły nie tylko domy, ale często także swoich bliskich. Byli wśród nich żołnierze 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, synowie poległych, świadkowie tamtych wydarzeń. Łączyło ich jedno: przekonanie, że milczenie jest drugą śmiercią ofiar.

Jednym z najważniejszych celów stowarzyszenia od samego początku było upamiętnienie Polaków zamordowanych w czasie ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zbrodni dokonanej w latach 1943-1945, zaplanowanej i inspirowanej przez struktury OUN-UPA, lecz realizowanej także rękami sąsiadów — ludzi, którzy jeszcze niedawno dzielili z Polakami chleb, pola i codzienność.

Ta prawda jest trudna, bolesna i często wypierana, lecz dla środowiska kresowego — fundamentalna.

spol-Wolyn-2026-07-07-2-PORTAL
„Spotkaliśmy się, by upamiętnić Witolda Pileckiego w wydarzeniu symbolicznym — zniczu dla Rotmistrza” — mówił na otwarciu zgromadzenia Bartłomiej Ilcewicz w 78. rocznicę zamordowania rotmistrza 25 maja br. | Fot. Leszek Wątróbski

Droga pełna przeszkód

Pierwszym widzialnym znakiem pamięci była tablica umieszczona w Bazylice Archikatedralnej św. Jakuba Apostoła w Szczecinie. To jednak nie wystarczało. Kombatanci i ich rodziny czekali na coś więcej — na znak, który nie będzie jedynie dodatkiem do architektury, lecz samodzielnym świadectwem. Tak narodziła się idea pomnika.

Droga do jego powstania była długa i pełna przeszkód. Spory, komisje, rozmowy z radnymi, polityka pamięci, która zbyt często spychała temat Wołynia na margines. Ostatecznie monument stanął na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie — nie w centrum miasta, jak w Zielonej Górze, lecz na nekropolii. Mimo to stał się miejscem szczególnym.

Zaprojektowany przez profesor Katarzynę Radecką z Politechniki Koszalińskiej, przypomina zniszczony, spalony dom, którego dach wydobywa się z ziemi — symbol wsi zrównanych z powierzchnią, ale i pamięci, której nie da się zasypać. Pod pomnikiem spoczywa ziemia z ponad trzydziestu wołyńskich miejscowości — ziemia przesiąknięta krwią.

spol-Wolyn-2026-07-07-4-PORTAL
Naoczny świadek Rzezi Wołyńskiej — Mieczysław Brocki | Fot. Leszek Wątróbski

Mówić o Kresach

Uroczyste odsłonięcie pomnika 8 lutego 2019 r. — w rocznicę mordu w Parośli (9 lutego 1943) — zgromadziło kombatantów, świadków, duchowieństwo i przedstawicieli państwa. Obecni byli m.in. śp. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, historycy, żołnierze, ludzie, którzy jako dzieci przeżyli piekło. od tamtej pory każdego 11 lipca — w dniu kulminacji zbrodni — odbywają się tam uroczystości upamiętniające ofiary. Stowarzyszenie nie ogranicza swojej działalności do jednego miejsca. Powstały oddziały w Dębnie i Gryfinie, są członkowie w Barlinku, Nowogardzie, Mieszkowicach, Łobzie i Szczecinie. W wielu miastach pojawiły się tablice, krzyże, głazy pamięci. Każde z tych upamiętnień jest odpowiedzią na wieloletnie zaniedbania edukacyjne i społeczne — na fakt, że o Kresach mówi się w Polsce wciąż zbyt mało.

Dla Bartłomieja Ilcewicza działalność ta ma wymiar osobisty. Jego dziadek pochodził z Wileńszczyzny, rodzina rozrzucona jest między Wilnem, Grodnem a ziemiami zachodnimi. Kresy nie są dla niego abstrakcyjnym pojęciem — są krajobrazem dzieciństwa opowiedzianym przez innych, dziedzictwem, które domaga się głosu. Wykształcenie historyczne, zainteresowanie problematyką wschodnią i wieloletnie zaangażowanie w organizacje patriotyczne tylko wzmocniły ten imperatyw. Stosunek stowarzyszenia do współczesnej Ukrainy jest złożony i daleki od uproszczeń. Nie ma tu nienawiści do ludzi, jest natomiast sprzeciw wobec fałszowania historii i heroizacji sprawców.

Pamięć o ofiarach nie stoi w sprzeczności z chrześcijańskim przebaczeniem — ale przebaczenie nie jest możliwe bez prawdy, bez ekshumacji, bez godnego pochówku. Każdy zamordowany ma prawo do imienia, do krzyża, do modlitwy. Stowarzyszenie Kresy Wschodnie — Dziedzictwo i Pamięć jest dziś jednym z tych środowisk, które przypominają, że historia nie kończy się wraz z odejściem świadków. Że dziedzictwo to nie tylko ziemia, lecz także ludzie, kultura, język i pamięć. A pamięć — jeśli nie jest pielęgnowana — obraca się w niepamięć. I właśnie przed tym Bartłomiej Ilcewicz i jego współpracownicy starają się Polskę uchronić.

spol-Wolyn-2026-07-07-6-PORTAL
Plakaty pokazywane przez uczestników uroczystości rocznicowych Rzezi Wołyńskiej | Fot. Leszek Wątróbski

Afisze

Więcej od autora

Kamień, który pamięta bogów i krzyż. Najstarsze skalne miasto w Gruzji

Droga do Uplisciche nie zapowiada spotkania z miastem. Raczej z ciszą. Wysoki, poszarpany brzeg rzeki Kura wygląda jak naturalna ściana obronna, a wiatr niesie zapach rozgrzanego kamienia. Dopiero gdy podejdzie się bliżej, skała zaczyna zdradzać swoje tajemnice — wejścia, nisze, schody prowadzące donikąd i tunele, którymi przez stulecia płynęło ludzkie życie.

„Połączył dwa narody”. Wiesław Wierzchoś Honorowym Obywatelem Gminy Myślibórz

Są wyróżnienia, które są zwieńczeniem kariery zawodowej. Są też takie, które stają się symbolem wdzięczności całej społeczności za lata cichej, konsekwentnej pracy. Do tych drugich należy tytuł Honorowego Obywatela Gminy Myślibórz, którym podczas tegorocznych uroczystości upamiętniających 93. rocznicę tragicznego lotu Steponasa Dariusa i Stasysa Girėnasa uhonorowano Wiesława Wierzchosia — Konsula Honorowego Republiki Litewskiej w Szczecinie.