Kamień, który pamięta bogów i krzyż. Najstarsze skalne miasto w Gruzji

Droga do Uplisciche nie zapowiada spotkania z miastem. Raczej z ciszą. Wysoki, poszarpany brzeg rzeki Kura wygląda jak naturalna ściana obronna, a wiatr niesie zapach rozgrzanego kamienia. Dopiero gdy podejdzie się bliżej, skała zaczyna zdradzać swoje tajemnice — wejścia, nisze, schody prowadzące donikąd i tunele, którymi przez stulecia płynęło ludzkie życie.

Czytaj również...

Uplisciche leży około dziesięciu kilometrów od Gori, w samym sercu dawnej Kartlii, znanej antycznym autorom jako Iberia. To jedno z najstarszych skalnych miast świata — miejsce, gdzie historii nie zapisano na pergaminie, lecz została wyryta dłutem w piaskowcu.

Więcej niż twierdza

Pierwsze ślady osadnictwa sięgają co najmniej V wieku p.n.e., choć archeolodzy podejrzewają, że ludzie pojawili się tu znacznie wcześniej. Miasto powstawało bez planu urbanistycznego, za to z doskonałym wyczuciem terenu. Stromy brzeg rzeki czynił je niemal nie do zdobycia. W skałach wykuto sale zgromadzeń, magazyny, świątynie, piwnice na wino, a także rozbudowany system komunikacyjny — wąskie uliczki, schody i przejścia, którymi można było przemieszczać się niemal niezauważenie.

Uplisciche było czymś więcej niż twierdzą. Przez wieki pełniło funkcję politycznego i religijnego centrum regionu. W czasach pogańskich miasto było jednym z najważniejszych ośrodków kultu. Kamień nosił ślady ofiar składanych dawnym bóstwom, a rytuały splatały się z codziennością mieszkańców. Ten świat zaczął się jednak kruszyć na początku IV w., gdy Gruzja przyjęła chrześcijaństwo. Nowa wiara przyniosła nowe centra duchowe — najpierw Mcchetę, później Tbilisi. Uplisciche stopniowo traciło znaczenie, choć nigdy nie zniknęło całkowicie z mapy historii. Jeszcze w VIII i IX w., podczas najazdów muzułmańskich, skalne miasto pełniło rolę głównej fortecy i tymczasowej siedziby dworu królewskiego. Przetrwało kolejne burze dziejowe, aż do XIV w., gdy najazdy mongolskie przyniosły ostateczny cios. Zniszczone, wyludnione, zaczęło zapadać się w ciszę. Później służyło już tylko jako schronienie w czasach wojen — jakby kamień raz nauczony chronić ludzi, nie potrafił odmówić tej roli.

REP-gruzja-2026-08-13-3-PORTAL
W skałach wykuto sale zgromadzeń, magazyny, świątynie, piwnice na wino, a także rozbudowany system komunikacyjny | Fot. Leszek Wątróbski

„Pańska Twierdza”

Najbardziej wymownym znakiem przemiany Uplisciche jest cerkiew wzniesiona na szczycie kompleksu, nazywana często „Pańską Twierdzą”. To jedyny w pełni zachowany budynek naziemny w całym skalnym mieście. Surowa, skromna, stoi dokładnie tam, gdzie wcześniej dominowały pogańskie miejsca kultu. Jej obecność nie jest przypadkowa — to symbol zwycięstwa nowej wiary, ale też ciągłości historii, w której stare i nowe przenikają się bez gwałtownego zerwania. Dziś cerkiew góruje nad labiryntem wykutych w skale przestrzeni, jak milczący świadek przemijania. Z jej szczytu widać całą dolinę rzeki, szlaki, którymi przez stulecia nadciągali kupcy, wojownicy i pielgrzymi. Widać też kruchość miasta — ślady trzęsienia ziemi z 1920 r., które zniszczyło wiele nietrwałych fragmentów skalnej zabudowy. Świątynia została wzniesiona w średniowieczu, już po chrystianizacji Gruzji, dokładnie w miejscu, które wcześniej należało do pogańskiego sacrum. Nie był to przypadek ani pragmatyczny wybór przestrzeni. To był gest — teologiczny, polityczny i symboliczny zarazem. Chrześcijaństwo nie zeszło w głąb skał, nie ukryło się w dawnych komorach ofiarnych, przeciwnie — stanęło najwyżej nad wszystkim, co było wcześniej.

Architektonicznie cerkiew jest surowa, niemal ascetyczna. Pozbawiona dekoracji, nie konkuruje z monumentalnością skalnego miasta. Jej siła tkwi w prostocie i położeniu. Kamienne mury zdają się wyrastać bezpośrednio z podłoża, jakby były naturalnym przedłużeniem skały. W tym sensie cerkiew nie zaprzecza przeszłości Uplisciche, lecz ją porządkuje — nadaje jej nową oś, nowy punkt odniesienia. Z jej progu rozciąga się widok na dolinę rzeki Kury, na dawne szlaki handlowe i wojenne trakty, którymi przez stulecia przychodzili tu ludzie. Kapłani, wojownicy, uciekinierzy. Można odnieść wrażenie, że świątynia została postawiona nie tylko dla mieszkańców miasta, lecz także dla tych, którzy patrzyli na Uplisciche z dołu — jak znak widoczny z daleka, mówiący: „tu obowiązuje już inny porządek”.

REP-gruzja-2026-08-13-5-PORTAL
Cerkiew wzniesiona na szczycie kompleksu nazywana jest często „Pańską Twierdzą”. To jedyny w pełni zachowany budynek naziemny w całym skalnym mieście | Fot. Leszek Wątróbski

Miejsce, które przetrwało własną niepotrzebność

Cerkiew bywa nazywana „Pańską Twierdzą” i nie jest to określenie przypadkowe. W czasie, gdy skalne miasto traciło swoje znaczenie polityczne i militarne, świątynia przejęła rolę ostatniego bastionu. Nie broniła już murów ani władzy królewskiej, lecz nowej tożsamości duchowej kraju. W epoce najazdów, wojen i migracji była punktem odniesienia, znakiem trwania mimo rozpadu dawnego świata. Dziś wnętrze cerkwi jest skromne, niemal puste. Brak tu przepychu znanego z późniejszych gruzińskich świątyń. Cisza wypełnia przestrzeń skuteczniej niż freski. To cisza miejsca, które przetrwało własną niepotrzebność. Miasto umarło, skały opustoszały, ale cerkiew pozostała — jakby miała przypominać, że historia nie zawsze kończy się ruiną. Czasem kończy się zmianą sensu.

W Uplisciche chrześcijaństwo nie zniszczyło pogańskiej przeszłości — ono ją przykryło, unieruchomiło, zamknęło pod sobą niczym warstwy geologiczne. Skała wciąż pamięta dawne rytuały, ale to krzyż wyznacza dziś najwyższy punkt miasta. I być może właśnie dlatego to miejsce porusza tak mocno: bo nigdzie indziej przełom religijny nie został zapisany tak wyraźnie w krajobrazie.

Uplisciche nie jest ruiną w klasycznym sensie. To raczej palimpsest — miejsce, gdzie każda epoka zostawiła swój ślad, nie zacierając do końca poprzedniego. Kamień pamięta tu więcej niż kroniki. Spacer po tym mieście to wędrówka przez tysiąclecia: od pogańskich rytuałów, przez chrześcijańską rewolucję duchową, po echo najazdów i upadków. W 2007 r. Uplisciche trafiło na gruzińską listę informacyjną UNESCO jako kandydat do wpisu na Listę Światowego Dziedzictwa. Dla odwiedzających nie potrzeba jednak żadnych oficjalnych certyfikatów. Wystarczy dotknąć chłodnej skały i posłuchać ciszy. Ona opowiada wszystko.

Afisze

Więcej od autora

„Połączył dwa narody”. Wiesław Wierzchoś Honorowym Obywatelem Gminy Myślibórz

Są wyróżnienia, które są zwieńczeniem kariery zawodowej. Są też takie, które stają się symbolem wdzięczności całej społeczności za lata cichej, konsekwentnej pracy. Do tych drugich należy tytuł Honorowego Obywatela Gminy Myślibórz, którym podczas tegorocznych uroczystości upamiętniających 93. rocznicę tragicznego lotu Steponasa Dariusa i Stasysa Girėnasa uhonorowano Wiesława Wierzchosia — Konsula Honorowego Republiki Litewskiej w Szczecinie.