Z bukietem życia w dłoni. Czeka nad świąteczny weekend

15 sierpnia do kościołów przynosimy zioła, kwiaty, owoce i warzywa. Kapłan je błogosławi, a my zabieramy je do domów. Ale czy zastanawiamy się jeszcze, co naprawdę niesiemy w tych bukietach? W uroczystość Wniebowzięcia NMP, zwaną także świętem Matki Bożej Zielnej, nie chodzi przecież o magiczny talizman ani amulet na szczęście. W bukiecie symbolicznie składamy przed Bogiem całe swoje życie: radości i smutki, nadzieje i niepokoje, łzy, zmęczenie, pracę, ale też uśmiech i szczęście.

Czytaj również...

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny jest jednym z najważniejszych świąt maryjnych. W kościelnej tradycji 15 sierpnia od pokoleń kojarzy się także z Matką Bożą Zielną. Wierni przychodzą tego dnia do kościołów z własnoręcznie przygotowanymi bukietami ziół, kwiatów, zbóż, owoców i warzyw. To tradycja piękna, mocno zakorzeniona w kulturze i religijności. Jednak łatwo jest zatrzymać się tylko na tym, co widoczne.

Odmiana serca

– Myślę, że pierwsze skojarzenie, które nasuwa nam się, gdy słyszymy o tym święcie, to zioła, które przynosimy do kościoła. Oczywiście to piękna tradycja, ale obawiam się, że wielu z nas nie potrafi już dostrzec duchowego znaczenia tego symbolu. Zatrzymujemy się na dostrzegalnych symbolach tego święta i nie chcemy podjąć wysiłku zrozumienia ich – mówi o. Adam M. Dunst OFM Conv, franciszkanin, który posługuje obecnie w Kłajpedzie.

I stawia pytania, które mogą być niewygodne, ale właśnie dlatego warto je sobie zadać. Czy rzeczywiście całym sensem tej uroczystości jest to, aby kapłan pobłogosławił bukiecik ziół albo koszyk owoców? Czy poświęcone rośliny mają same w sobie moc odmienić nasze życie? Czy wystarczy postawić je później w domu i wierzyć, że przyniosą nam szczęście?

– Czy te zioła, kwiaty, owoce będą w stanie odmienić nasze serca i uczynić nas choć trochę lepszymi? Jeśli tak będzie, to chwała Bogu za to. Jednak wiem na pewno, że potraktowanie ich jako „amuletu na szczęście” nie przyniesie korzyści naszej duszy – podkreśla franciszkanin.

Zielna-2026-08-15-2-PORTAL
15 sierpnia warto spojrzeć na trzymany w dłoniach bukiet inaczej. Nie jak na przedmiot, który ma przynieść szczęście, ale jak na symbol własnego życia | Fot. Marian Paluszkiewicz

Kościół pomaga w poszukiwaniu sensu

W tym właśnie kryje się różnica między tradycją przeżywaną a tradycją powtarzaną. Można co roku przynosić do kościoła bukiet, można pamiętać, że 15 sierpnia jest Matka Boża Zielna, a jednocześnie nigdy nie zatrzymać się nad tym, co ten gest oznacza.

Czym zatem jest Wniebowzięcie? Czego nas uczy i do czego wzywa? Zdaniem o. Dunsta pierwszym krokiem powinna być pokora i świadomość, że mamy do czynienia z tajemnicą. – Tajemnica (łac. mysterium) to coś, co jest trudne do zrozumienia dla ludzkiego umysłu. Jednak nie zwalnia nas to z obowiązku szukania odpowiedzi – mówi.

Kościół, jak zauważa, pomaga wiernym w tym poszukiwaniu. Na każdą uroczystość daje Ewangelię, która ma przybliżyć człowieka do zrozumienia tajemnicy danego dnia. Dlatego katolicy, niezależnie od tego, w jakim miejscu na świecie uczestniczą w liturgii, słyszą tego dnia ten sam fragment Ewangelii.

Jest to fragment Ewangelii według św. Łukasza opowiadający o nawiedzeniu Elżbiety przez Maryję. Spotkanie dwóch kobiet staje się jednocześnie spotkaniem dwóch niezwykłych historii. Maryja przychodzi do Elżbiety z Jezusem w swoim łonie. A odpowiedzią na to spotkanie jest modlitwa, którą Kościół powtarza od wieków – Magnificat: „Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch w Bogu, Zbawicielu moim”.

Maryja nie przychodzi do Elżbiety jako ktoś oderwany od codzienności. Przychodzi z całym swoim życiem. Z tym, co jest łatwe, i z tym, co trudne. Z troskami i radościami, z pracą i zmęczeniem, z łzami, ale również z uśmiechem i szczęściem.

– Podczas modlitwy „Zdrowaś Maryjo” mówimy: „błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus”. Inne przekłady powiedzą: „błogosławiony owoc łona Twojego”. Zatem czy łono, czy żywot musimy rozumieć jako coś, co stanowi człowieka. Jest to całe życie, cały człowiek – tłumaczy o. Dunst.

W jego słowach pojawia się ważne przesunięcie akcentu. Jeśli „żywot” oznacza całego człowieka, to Maryja przynosi do Elżbiety nie tylko Jezusa. Przynosi również wszystko to, czym sama żyje.

– Maryja przychodzi z wszystkimi swoimi troskami i radościami. Ze swoją pracą, zmęczeniem, łzami, ale i z uśmiechem, i szczęściem. Wszystko to składa się na jej człowieczeństwo. I wszystko to doprowadziło ją do tego, że stała się godną Rodzicielką naszego Pana – mówi franciszkanin.

Zielna-2026-08-15-3-PORTAL
Czy rzeczywiście całym sensem tej uroczystości jest to, aby kapłan pobłogosławił bukiecik ziół albo koszyk owoców? | Fot. Marian Paluszkiewicz

Nasze życie nie jest idealne

I właśnie w tym obrazie możemy odnaleźć siebie. Bo my również przychodzimy do Boga z całym swoim życiem. Nie tylko z tym, czym chcielibyśmy się pochwalić. Przynosimy sukcesy, ale też porażki. Radość, ale również żal. Nadzieję, ale i lęk. To, co udało nam się osiągnąć, i to, czego wciąż nie potrafimy poukładać.

Symbolem tych wszystkich doświadczeń stają się właśnie zioła, owoce, kwiaty czy warzywa, które 15 sierpnia przynosimy do kościoła.

– Tak jak nasze bukiety składają się z gorzkich i słodkich ziół, z owoców lub warzyw, tak przynosimy do kościołów nasze smutki i radości, nasze niepokoje i nadzieje. Jednym słowem, przynosimy nas samych, to, co nas stanowi i kim jesteśmy – mówi o. Dunst.

Bukiet staje się więc obrazem naszego życia. Nie jest idealny, tak jak nie jest idealne nasze życie. Są w nim rzeczy piękne, ale są również takie, które bolą. Są chwile, które chcielibyśmy zatrzymać, i takie, o których najchętniej byśmy zapomnieli. Wszystko jednak przynosimy przed Boga.

– W symbolu ziół prosimy Boga o błogosławieństwo tego wszystkiego, czym żyjemy. Oddajemy całe nasze życie Panu, by to On nas prowadził, by wskazywał nam drogę – podkreśla franciszkanin.

W tym geście jest również zawierzenie Maryi. Prośba, aby towarzyszyła człowiekowi w jego codzienności, aby prowadziła go przez to, co dobre, ale także przez to, co trudne.

– Prosimy Matę Bożą, by wzięła nas w swe ręce, tak delikatnie, jak my trzymamy dzisiaj bukiety ziół, i przeprowadziła nas przez życie – mówi.

Dbajmy o nasze zwyczaje i tradycje

Obraz, który przywołuje o. Dunst, jest prosty, ale niezwykle wymowny. Bukiet trzymamy ostrożnie, delikatnie, żeby go nie zniszczyć. Tak samo – jak wierzymy – Maryja może prowadzić człowieka przez jego życie.

A człowiek nie żyje przecież tylko dla siebie. To, co otrzymuje, powinien przekazywać innym. Dlatego zioła stają się również symbolem tego, jakie powinno być nasze życie.

– By nasze życie pachniało jak rumianek, karmiło innych jak ziarna zboża, było dla innych ukojeniem jak melisa i dodawało siły jak mięta – mówi franciszkanin.

Współczesny świat coraz częściej przyzwyczaja nas do szybkich odpowiedzi i powierzchownego patrzenia. Tym bardziej potrzebujemy symboli, które zmuszają do zatrzymania się i zadania pytania: po co to robimy?

– Zwracajmy uwagę na symbole, szukajmy odpowiedzi i nie bójmy się zadawać pytań. Współczesny świat zrobił się bardzo powierzchowny. Dlatego musimy dbać o nasze zwyczaje i tradycje. Lecz co ważniejsze, musimy te tradycje i symbole rozumieć – apeluje o. Dunst.

Bo sama tradycja, jeśli nie rozumiemy jej znaczenia, może stać się jedynie pustym gestem powtarzanym z pokolenia na pokolenie. A przecież jej siła polega właśnie na tym, że może mówić coś ważnego również o nas.

– Byśmy zapytani przez młode pokolenie: „dlaczego to robimy?”, nie musieli spuścić głowy ze wstydu, że pomimo latami przynosimy zioła do kościoła, to tak naprawdę nie widzimy w tym głębszego znaczenia – podkreśla.

Zielna-2026-08-15-4-PORTAL
Bukiet staje się więc obrazem naszego życia. Nie jest idealny, tak jak nie jest idealne nasze życie | Fot. Marian Paluszkiewicz

Słodkie i gorzkie, piękne i bolesne

Dlatego 15 sierpnia warto spojrzeć na trzymany w dłoniach bukiet inaczej. Nie jak na przedmiot, który ma przynieść szczęście, ale jak na symbol własnego życia. Każde zioło, każdy kwiat, owoc czy kłos może przypominać o tym, że nasze życie również składa się z różnych smaków i doświadczeń. Z tego, co słodkie i gorzkie, lekkie i trudne, piękne i bolesne.

– Drodzy Czytelnicy, niech tegoroczna uroczystość Matki Bożej Zielnej pozwoli nam z wiarą, zrozumieniem i skupieniem odkryć tajemnicę tego święta. Niech będzie ono dla nas momentem zastanowienia się nad tym, z czym przychodzę do Boga. Niech nasze serca będą tak piękne i tak użyteczne jak zioła, które będziemy trzymać w tym czasie w dłoniach – życzy o. Adam M. Dunst OFM Conv.

Bo tego dnia w kościele błogosławione są nie tylko zioła, kwiaty i owoce. W symbolicznym geście człowiek może przynieść przed Boga samego siebie – swoje życie, swoje troski, nadzieje, radości i słabości. I właśnie to może być najważniejszym pytaniem tegorocznej uroczystości: z czym naprawdę przychodzę do Boga?


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 32 (92) 15-21/08/2026

Afisze

Więcej od autora