„To nie jednak rozwiąże wszystkich problemów”
Przewodniczący Litewskiego Związku Rolników i Zielonych (LVŽS) Aurelijus Veryga apeluje o utworzenie na Litwie rejestru przestępców seksualnych. Jego zdaniem takie rozwiązanie mogłoby być jednym z narzędzi pomagających zapobiegać kolejnym przestępstwom i tragediom. Przypomina, że pomysł utworzenia rejestru nie jest nowy. Wcześniej przygotowywano już projekty ustaw w tej sprawie, jednak zabrakło politycznej woli, aby je przyjąć.
— Uważam, że taki rejestr jest naprawdę potrzebny. Tym bardziej, że sami go proponowaliśmy. Były przygotowane projekty ustaw i były składane, ale, niestety, nie zostały przyjęte, ponieważ zabrakło poparcia. Sam rejestr nie będzie rozwiązaniem wszystkich problemów związanych z przestępstwami seksualnymi. Oczywiście nie jest to jedyne rozwiązanie. Samo istnienie rejestru nie zapobiegnie wszystkim tragediom. Ale z pewnością mogłoby być bardzo poważnym narzędziem — zaznacza Aurelijus Veryga w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.
Zwraca uwagę, że do pomysłu utworzenia rejestru mogą obecnie skłonić również ostatnie wydarzenia i nagłośnione sprawy karne, w których zarzuty postawiono duchownym.
— Teraz słyszę, że także minister sprawiedliwości, a jeśli się nie mylę również premier, mówią o takiej potrzebie. Uważam więc, że byłoby to jedno z narzędzi, które mogłoby przyczynić się do zapobiegania tym wszystkim bardzo bolesnym tragediom, o których teraz rozmawiamy — ocenia przewodniczący LVŽS.
„Nie można mieszać wiary z przestępstwami”
Veryga odniósł się również do przypadków przestępstw, w które zamieszani są księża. Jak zaznaczył, nie można traktować duchownych jako jedynej grupy, w której występują tego typu problemy.
— Ani księża, ani nauczyciele, ani inni ludzie nie są jakąś jedyną grupą, w której nie możemy spotkać się z takimi problemami. Oczywiście, kiedy dotyczy to kościoła i księży, reagujemy na to szczególnie mocno — komentuje.
Jego zdaniem wynika to przede wszystkim z faktu, że duchowni są postrzegani jako autorytety moralne.
— Ludzie kościoła są w społeczeństwie moralnymi autorytetami. Kiedy więc upadają i popełniają jakieś przestępstwo, bardzo mocno na to reagujemy — wyjaśnia.
Polityk nie zgadza się jednak z opiniami, że informacje o przestępstwach popełnianych przez duchownych powinny prowadzić do odwrócenia się ludzi od Kościoła.
— Jeśli ktoś naprawdę ma wiarę i jest religijny, to nie jest religijny z powodu księdza. Nie dlatego ma wiarę. To jest tak samo, jak gdyby lekarz popełnił takie przestępstwo i ktoś powiedział: „Nigdy więcej nie pójdę do szpitala i nigdy nie będę się leczyć”. Wydaje mi się, że niektórym nie udaje się oddzielić wiary od tego, co jest po prostu ludzką sprawą — przestępstw popełnianych przez ludzi i problemów, które trzeba rozwiązywać i którym trzeba zapobiegać — dopowiada polityk.
Veryga wskazuje jednocześnie, że najważniejsze jest nie tylko reagowanie na już popełnione przestępstwa, ale także stworzenie mechanizmów, które pozwolą skuteczniej im zapobiegać. W jego ocenie rejestr przestępców seksualnych mógłby być jednym z takich narzędzi.

Decyzja może zapaść już jesienią
Przewodniczący Sejmu Juozas Olekas popiera pomysł utworzenia rejestru osób, które popełniły przestępstwa seksualne wobec dzieci.
— Takie rejestry są potrzebne przede wszystkim po to, aby zwiększyć bezpieczeństwo dzieci i chronić je przed osobami, które w przeszłości dopuściły się przestępstw. Chodzi o to, aby po odbyciu kary sprawca nie mógł ponownie podejmować działalności, w której miałby kontakt z dziećmi i mógłby stwarzać dla nich zagrożenie. Taki rejestr może więc być dodatkowym narzędziem ochrony i zapobiegania kolejnym przestępstwom — przekonuje Juozas Olekas w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.
Zdaniem przewodniczącego parlamentu Sejm już podczas jesiennej sesji mógłby podjąć decyzje dotyczące zmian w Kodeksie karnym oraz utworzenia rejestru osób, które popełniły przestępstwa seksualne wobec dzieci.
„Zmiany odpowiedniego artykułu Kodeksu karnego oraz utworzenie tego rejestru przestępców — myślę, że podczas jesiennej sesji Sejmu będziemy musieli zająć się tymi kwestiami” — powiedział w Sejmie Olekas.
W poniedziałek premier Mindaugas Sinkevičius stwierdził, że Sejm powinien powrócić do inicjatywy utworzenia rejestru osób, które popełniły przestępstwa seksualne wobec dzieci. Prezydent Gitanas Nausėda również powiedział, że taki pomysł należy rozważyć. O potrzebie powrotu do dyskusji na temat publicznego rejestru przestępców seksualnych mówiła też podczas międzyinstytucjonalnego spotkania minister sprawiedliwości Rita Tamašunienė. Zdaniem minister w tej kwestii należy znaleźć kompromis również w sprawach dotyczących praw człowieka. Jak zaznaczyła, nie chodzi o rejestr, który obowiązywałby przez całe życie.
Sprawa księdza trafiła do sądu
W ubiegłym tygodniu Prokuratura Generalna poinformowała, że skierowała do sądu sprawę karną, w której księdzu Kościoła rzymskokatolickiego, pracującemu w Archidiecezji Wileńskiej, postawiono zarzuty dotyczące przestępstw o charakterze seksualnym wobec osób niepełnoletnich.
Duchowny jest oskarżony o 34 czyny przestępcze. Przestępstwa dotyczą seksualnego wykorzystywania dzieci, posiadania materiałów pornograficznych oraz nakłaniania dzieci do spożywania alkoholu.
Sprawa ta jest związana z innym postępowaniem karnym, które zostało skierowane do sądu pod koniec czerwca tego roku. W tamtej sprawie zarzuty postawiono innemu księdzu, który również pracował w Archidiecezji Wileńskiej. Jest on oskarżony o posiadanie materiałów o treści pornograficznej.
Po ujawnieniu tych spraw ponownie rozpoczęła się dyskusja o tym, czy na Litwie powinien powstać publiczny rejestr osób skazanych za przestępstwa seksualne wobec dzieci. Zwolennicy rozwiązania wskazują, że mógłby on być jednym z narzędzi zapobiegania kolejnym przestępstwom, natomiast jego przeciwnicy zwracają uwagę na kwestie związane z prawami człowieka i skutecznością takiego rozwiązania.
Media i opinia publiczna zarzucają prokuraturze, że informując o skierowaniu do sądu spraw dotyczących możliwych przestępstw seksualnych popełnionych przez księży, nie ujawniła nazwisk oskarżonych. Prokurator generalna Nida Grunskienė jednak wyjaśnia, że decyzję o niepodawaniu danych duchownych podjęto w celu ochrony osób pokrzywdzonych.
„W tym konkretnym przypadku prokuratura nie miała zamiaru ukrywać tożsamości duchownych. Naszym celem była ochrona tożsamości osób pokrzywdzonych” — powiedziała dziennikarzom w Sejmie Grunskienė.
Decyzję o nieujawnianiu nazwisk księży uzasadniła tym, że duchowni pracowali w niewielkich parafiach, a ustalenie tożsamości osoby pokrzywdzonej mogłoby być stosunkowo łatwe.




