Praca żony a wizerunek premiera. Politolog: korupcja i nepotyzm są ponadpartyjne

„Medialny skandal z żoną premiera może uderzyć w wizerunek i rankingi Mindaugasa Sinkevičiusa” — uważa w rozmowie z „KW” politolog Andrzej Pukszto. Dodaje również, że litewska klasa polityczna traci na jakości, a korupcja i nepotyzm zazwyczaj są ponadpartyjne.

Czytaj również...

Publiczny nadawca LRT poinformował, że podległa Samorządowi Rejonu Kowieńskiego instytucja Raudondvario dvaras stała się miejscem pracy osób z otoczenia socjaldemokratów. Tam została zatrudniona m.in. żona premiera Aistė Sinkevičienė. Według danych działu śledczego LRT po jej powrocie z urlopu macierzyńskiego w samorządzie utworzono Wydział Kontaktów Publicznych i Międzynarodowych, którego kierowniczką została Sinkevičienė. Zatrudnienie miała otrzymać bez konkursu.

Aistė Sinkevičienė i Mindaugas Sinkevičius.
Mindaugas Sinkevičius oświadczył, że kariera jego żony rozpoczęła się przed ich ślubem i podkreślił, że pracująca kobieta nie powinna budzić zdziwienia | Fot. Marius Morkevičius, ELTA

Gdzie pracuje żona premiera?

Chociaż Sinkevičienė pracuje zdalnie, jako specjalistka ds. public relations, to jej dane kontaktowe nie są publicznie dostępne, co może wydawać się dziwne mając na uwadze specyfikę pracy w danej dziedzinie. Ciekawe też, że inni danej instytucji pracownicy twierdzą, że nie słyszeli o takiej koleżance.

Na stawiane zarzuty odpowiedział szef rządu. „Żona rozpoczęła swoją działalność zawodową i karierę jeszcze przed naszym małżeństwem, to jej wybory. Cieszę się, że żona jest cenioną specjalistką w swojej dziedzinie i stale podnosi swoje kwalifikacje zawodowe. Jestem przekonany, że w dzisiejszych czasach pracująca kobieta, która cieszy się zaufaniem, nie powinna już budzić zdziwienia” — napisał na Facebooku Mindaugas Sinkevičius.

„Kryzysu jednak nie będzie”

Politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego Andrzej Pukszto nie sądzi, aby teraźniejszy skandal wywołał kolejny kryzys rządowy.

— To może uderzyć w wizerunek lub rankingi, ale raczej nie będzie mowy o dymisji. Mindaugas Sinkevičius jest trzecim premierem, którego oddelegowują socjaldemokraci. Nawet gdyby było coś większego, to socjaldemokraci staraliby się zachować obecny rząd — dzieli się spostrzeżeniami z „Kurierem Wileńskim” politolog.

LRT podało, że jeszcze kilka miesięcy temu w Raudondvario dvaras pracowała również Aurelia, żona mera rejonu kowieńskiego Valerijusa Makūnasa. Pracują tam także doradczyni mera Loreta Navakauskienė oraz jej mąż, a także Jūratė Kuzmickaitė, doradczyni w Sejmie minister edukacji, nauki i sportu Raminty Popovienė, syn wieloletniej dyrektorki dworu Snieguolė Navickienė oraz inne osoby związane z rządzącymi socjaldemokratami.

Teraz Navickienė jako wicemer rejonu kowieńskiego stwierdziła, że fakt zatrudniania w dworze osób z otoczenia wpływowych socjaldemokratów jest jedynie zbiegiem okoliczności. „Po prostu, albo znamy daną osobę i wiemy, czego można się po niej spodziewać, albo potrafi ona wykonywać te zadania, albo nie. Kiedy wybieramy ludzi, naprawdę nie patrzymy na ich przynależność partyjną” — wyjaśniała Navickienė.

Żona mera stolicy

Andrzej Pukszto podkreślił, że w litewskiej polityce nadal istnieje zwyczaj zatrudniania w zależnych instytucjach „swoich ludzi”. Przykładem jest żona mera Wilna konserwatysty Valdasa Benkunskasa. Portal alfa.lt przed kilkoma dniami podał, że małżonka włodarza stolicy Vismantė Benkunskienė została zatrudniona jako asystentka posłanki Paulė Kuzmickienė, która należy do partii konserwatystów.

— Oczywiście mer miasta oraz premier kraju to są różne kategorie. W przypadku Sinkevičiusa już wcześniej pojawiała się informacja dotycząca rzekomego protegowania pewnych firm, kupowania działek czy korzystania ze służbowego telefonu. My jako społeczeństwo chcemy, aby w polityce działały osoby nieskazitelne. Dlatego ten przypadek z pewnością rzuca cień na premiera i socjaldemokratów — zaznacza politolog.

Rozmówca podkreślił, że kolejnym problemem litewskiej polityki jest duża polaryzacja. Są osoby, które kurczowo trzymają się socjaldemokratów i dla nich wszelkie skandale nie mają wpływu na ich głosowanie podczas wyborów. To samo dotyczy konserwatystów, którzy również mają swój „żelazny elektorat”.

— Warto odnotować, że nawet gdyby doszło do dymisji premiera, to nie bardzo jest na kogo go wymienić wśród socjaldemokratów. To samo dotyczy partii koalicyjnych. Jest bardzo wielki deficyt liderów politycznych. Ławka zapasowych jest bardzo ograniczona. To pokazała już dymisja Gintautasa Paluckasa, którego socjaldemokraci nie bardzo mieli na kogo zamienić — przypomina Pukszto.

WYDA-sinkevicius-2026-08-20-2
Liderami rankingu partyjnego pozostają konserwatyści | Fot. Julius Kalinskas, ELTA

Jakość klasy politycznej

Zdaniem politologa jakość całej klasy politycznej się pogarsza.

— Pamiętam dyskusje sprzed kilkunastu lat, kiedy Partia Pracy Wiktora Uspaskicha była u władzy. Wówczas mówiono, że jeśli Partia Pracy zniknie ze sceny politycznej, to wówczas wszystko powróci do normy. Partii Pracy nie ma, ale sytuacja nie polepszyła się. Weźmy dla przykładu skandal z Sauliusem Skvernelisem, który jest obecnie figurantem dochodzenia. Dochodzenie nie dotyczy tylko jednego polityka i jednej partii. Sprawa jest międzypartyjna. Tam figuruje również konserwatysta Kazys Starkevičius. Różnica polega na tym, że Starkevičius zrezygnował z mandatu poselskiego, a Skvernelis nie. To wszystko pokazuje, że korupcja i nepotyzm są ponadpartyjne — komentuje Andrzej Pukszto.

Z najnowszych badań opinii publicznych przeprowadzonych przez Baltijos tyrimai na zlecenie ELTA wynika, że nadal prowadzi Związek Ojczyzny — Litewscy Chrześcijańscy Demokraci. W przeprowadzonym w lipcu sondażu 14 proc. respondentów zadeklarowało, że zagłosowałoby na konserwatystów, gdyby w najbliższą niedzielę odbyły się wybory do Sejmu. Na miejscu drugim znalazł się „Świt Niemna”, których popiera 11,1 proc. ankietowanych, a na trzecim socjaldemokraci z 11 proc. poparcia. Litewski Związek Chłopów i Zielonych otrzymałby poparcie 8,4 proc. wyborców, Ruch Liberałów — 7,5 proc., a Związek Demokratów „W Imię Litwy” — 5,2 proc.

Afisze

Więcej od autora

Indywidualne miejsce pamięci

W 1951 r. przeprowadzono operację MGB „Osen’” („Jesień”) – ostatnią masową deportację ludności cywilnej z terytorium Litwy. W jej ramach w głąb ZSRS wywieziono ponad 20 tys. osób. Wśród...