Życzę wszystkim dobrego zdrowia, szczęścia osobistego, dobrych, twórczych stosunków między uczącymi i nauczającymi oraz wielkiej, szczęśliwej drogi nauki.
Nasza, pierwsza polska grupa była pracowita, twórcza i chętna wiedzy. Ukończyliśmy Wileński Instytut Pedagogiczny (od 1992 r. Wileński Uniwersytet Pedagogiczny, a od 2011 Litewski Uniwersytet Edukologiczny – od. red.) w 1964 r. Przesłano nas do pracy samodzielnej.
Swoimi zdolnościami wyróżniał się Jerzy Surwiło — w przyszłości dziennikarz, poeta, społecznik. Duża część trafiła do redakcji polskiego „Czerwonego Sztandaru”, część została dyrektorami polskich szkół: Leon Luczek, Jan Tomaszewicz i Stefan Rawiński, a część nauczycielami polskich szkół.
Z czasem mnie nagrodzono medalem „Za błestatelnyj trud” i przeniesiono na dyrektora do Kiwiszek, aby zrusyfikowaną polską szkołę znów odtworzyć jako polską. Tego dokonałem w ciągu 6-7 lat. Klas rosyjskich nie zostało.
Były włożone wielkie starania, aby wybudować wygodną polską szkołę w Kiwiszkach. Za pieniądze kołchozowe, przy władzy jeszcze radzieckiej, wybudowaliśmy piękną, piętrową szkołę w Kiwiszkach.
Rawińskiego przeniesiono na kierownika Wydziału Oświaty Rejonu Trockiego, Surwiło stał się znanym, lubianym poetą Wileńszczyzny, Henryk Sosnowski został lotnikiem, Gulewicz znanym fotografem.
Pierwsza grupa polskich absolwentów Instytutu bardzo dużo dała dla rozwoju polskości na Wileńszczyźnie. Setki polskich dzieci wypuszczono po polskiej szkole. Te starania nie poszły na marne. Do dziś to odczuwamy w polskich szkołach. Pierwsze kroki były trudne przy władzy radzieckiej, ale rezultat jest zachwycający.
Nasza pierwsza, polska grupa przy Instytucie Pedagogicznym była prężna, pracowita i odpowiedzialna. Zakończyliśmy studia w 1964 roku ze specjalnością języka polskiego i rosyjskiego. Rozesłano nas w różne zakątki Wileńszczyzny, część pozostała w polskiej redakcji i innych dziennikach. Mnie mianowano dyrektorem Brzozowskiej polskiej szkoły podstawowej, Tomaszewicza — dyrektorem Taboryskiej szkoły podstawowej, Rawińskiego — dyrektorem Dajnowskiej szkoły podstawowej, dużą część — do redakcji i jako nauczycieli polonistów szkół Wilna i Wileńszczyzny.
Z czasem wykazali się prawie wszyscy. Jerzy Surwiło — poeta, naukowiec, znany nie tylko na Wileńszczyźnie, czytany, lubiany. W redakcji Gudalewiczowie, Przygocki, znany fotograf Gulewicz, lotnik Sosnowski. Każdy w swej dziedzinie był pracowity, odpowiedzialny, rozwijał naukę i polskość. Ja przepracowałem jako dyrektor w polskich szkołach 40 lat. Za 15 lat pracy w Brzozówce byłem nagrodzony medalem „Za błestatelnyj trud”.
Po przeniesieniu do Kiwiszek rosyjską szkołę przekształciliśmy znów w polską. Wyprosiliśmy pół miliona w gospodarstwie na budowę odpowiedniej szkoły. To zostało urzeczywistnione jeszcze przy władzy radzieckiej. Żadnych innych klas, tylko polskie były w szkole.
To znak podziękowania rodzicom za wydzielone pieniądze na budowę szkoły. Utworzyliśmy w szkole kaplicę dla modlącego się ludu. Kościoła w Kiwiszkach nie ma.


