Litwa na niechlubnym szczycie strefy euro. Inflacja znowu uderza w portfele

Litwa znalazła się na niechlubnym szczycie inflacyjnego rankingu strefy euro. W sierpniu ceny rosły tu o 5,8 proc. w skali roku, znacznie szybciej niż na Łotwie i w Estonii, a także wyraźnie powyżej średniej dla strefy euro. Ekonomiści ostrzegają, że to jeszcze nie koniec. Wysokie ceny energii, podwyższone podatki i akcyza oraz silna konsumpcja napędzana m.in. pieniędzmi wypłacanymi z II filaru emerytalnego mogą sprawić, że inflacja na Litwie przekroczy 6 proc.

Czytaj również...

Inflacja napędzana przez podatki i konsumpcję

— Jednym z czynników wpływających na wzrost cen były decyzje podjęte na początku roku. Zwiększono podatki, zniesiono ulgę VAT na ogrzewanie oraz podniesiono stawki akcyzy. Wszystko to zwiększyło koszty ponoszone przez mieszkańców i przedsiębiorstwa, a część tych kosztów została przeniesiona na ceny towarów i usług. Jednocześnie litewska gospodarka mierzy się z bardzo silnym popytem konsumpcyjnym. Sprzedaż detaliczna rośnie na Litwie najszybciej w całej Unii Europejskiej — informuje w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Nerijus Mačiulis, główny ekonomista Swedbanku.

Wysokie ceny są więc efektem kilku nakładających się czynników. Z jednej strony, rosną koszty ponoszone przez przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe, z drugiej — mieszkańcy nadal dużo wydają. Silny popyt sprawia, że przedsiębiorstwa mogą łatwiej przenosić rosnące koszty na konsumentów.

II filar i prognozy inflacji

Istotnym czynnikiem, który dodatkowo pobudził konsumpcję, stały się pieniądze wypłacane z drugiego filaru systemu emerytalnego. Część mieszkańców zdecydowała się sięgnąć po zgromadzone tam środki.

— Znaczna część mieszkańców wydała swoje oszczędności zgromadzone w drugim filarze funduszy emerytalnych. To bardzo mocno pobudziło popyt i przyczyniło się do wzrostu cen. Widzimy już tego rezultat. Mechanizm jest prosty. Kiedy na rynku pojawia się dodatkowy strumień pieniędzy, rośnie konsumpcja. Ludzie więcej kupują, a przedsiębiorstwa otrzymują większe zamówienia. Jeżeli jednocześnie podaż nie nadąża za rosnącym popytem, sprzedawcy mają większą przestrzeń do podnoszenia cen — podkreśla Nerijus Mačiulis.

Najgorsze może jednak może być przed nami. Ekspert nie wyklucza, że wzrost cen na Litwie w kolejnych miesiącach jeszcze przyspieszy. Możliwe, że inflacja jeszcze nieco wzrośnie i przekroczy 6 proc.

Jednym z powodów są nadal wysokie ceny gazu ziemnego. Od 1 lipca wzrosły także ceny energii elektrycznej i gazu dla gospodarstw domowych. Bezpośredni wzrost rachunków może być jednak dopiero początkiem kolejnych podwyżek.

GOSP-Inflacja-2026-09-08-2
Od 1 lipca wzrosły ceny energii elektrycznej, co może przełożyć się na wzrost cen innych towarów, w tym żywności | Fot. Marian Paluszkiewicz

Droższa energia uderzy także w ceny żywności

Wyższe ceny energii oznaczają większe koszty funkcjonowania przedsiębiorstw. Firmy muszą płacić więcej za gaz i prąd, a dodatkowe wydatki mogą zostać uwzględnione w cenach produktów.

— Droższa energia może w kolejnych miesiącach przełożyć się na wzrost cen innych towarów, w tym żywności. Niepokojącym sygnałem są również ceny zbóż. W ostatnich miesiącach na rynku zaczęły szybciej drożeć różne gatunki zbóż, przede wszystkim pszenica. To oznacza, że w najbliższym czasie może to wpłynąć również na ceny produktów spożywczych w sklepach — zaznacza ekspert.

Ostatecznie wyższe koszty energii i surowców mogą dotknąć całego łańcucha — od producenta, przez przetwórcę i transport, aż po sklep i konsumenta.

Litwini nie są tak bogaci, jak mogłoby się wydawać

Wysoka konsumpcja może sprawiać wrażenie, że mieszkańcy Litwy dysponują coraz większymi pieniędzmi. Obraz sytuacji finansowej gospodarstw domowych jest jednak bardziej skomplikowany.

— Oszczędności finansowe mieszkańców Litwy są drugie od końca w Unii Europejskiej. Wzrost wartości depozytów bankowych nie oznacza automatycznie, że społeczeństwo stało się bogatsze. W dużej mierze jest to efekt zmiany formy przechowywania pieniędzy. Środki wypłacone z drugiego filaru funduszy emerytalnych trafiły między innymi na rachunki bankowe. Część mieszkańców je wydała, a inni zdecydowali się je zainwestować. Aby właściwie ocenić sytuację finansową mieszkańców, nie wystarczy spojrzeć wyłącznie na wysokość depozytów. Trzeba uwzględnić cały majątek finansowy — pieniądze na rachunkach bankowych, środki zgromadzone w funduszach emerytalnych oraz bezpośrednie inwestycje w akcje i obligacje — wskazuje Mačiulis.

— Jeśli spojrzymy na cały majątek finansowy mieszkańców i zestawimy go z PKB oraz dochodami mieszkańców, Litwa nadal znajduje się na drugim miejscu od końca w Unii Europejskiej. Mieszkańcy wydają pieniądze i niewiele oszczędzają — podsumowuje ekonomista.

To właśnie połączenie wysokiej konsumpcji, dodatkowych pieniędzy trafiających na rynek, rosnących kosztów energii oraz wyższych podatków i akcyzy może w najbliższych miesiącach nadal wywierać presję na ceny.

— Dla mieszkańców oznacza to jedno: rachunki i ceny w sklepach mogą nadal rosnąć, a inflacja może jeszcze przez pewien czas pozostawać jednym z największych problemów litewskiej gospodarki — prognozuje ekonomista.

GOSP-Inflacja-2026-09-08-1
Kiedy na rynku pojawia się dodatkowy strumień pieniędzy, rośnie konsumpcja. Jeżeli jednocześnie podaż nie nadąża za rosnącym popytem, sprzedawcy mają większą przestrzeń do podnoszenia cen | Fot. Marian Paluszkiewicz

Litwa przed resztą strefy euro

W porównaniu z lipcem, gdy roczna inflacja na Litwie wynosiła 5,4 proc., tempo wzrostu cen przyspieszyło o 0,4 pkt proc. Rok wcześniej, w sierpniu 2025 r., inflacja wynosiła 3,6 proc.

Po Litwie najwyższą roczną inflację w sierpniu odnotowano na Cyprze — 5,2 proc., w Bułgarii — 5,1 proc., Hiszpanii — 4,5 proc. oraz Belgii — 4,2 proc.

W całej strefie euro roczna inflacja w sierpniu, według wstępnych danych, wyniosła 3,3 proc., wobec 2,9 proc. w lipcu. Rok wcześniej wskaźnik ten wynosił 2 proc.

U sąsiadów inflacja niższa

Kontrast z pozostałymi państwami bałtyckimi jest wyraźny. Na Łotwie roczna inflacja w sierpniu wyniosła 2,9 proc., natomiast w Estonii — zaledwie 1,3 proc. Był to najniższy poziom inflacji w całej strefie euro.

Różnica między Litwą a jej sąsiadami pokazuje skalę problemu. Podczas gdy na Litwie ceny rosły o 5,8 proc. w skali roku, na Łotwie tempo wzrostu było niemal dwukrotnie niższe, a w Estonii — ponad czterokrotnie niższe.

Największy roczny wzrost cen w strefie euro odnotowano w sektorze energetycznym. Ceny energii w ciągu roku wzrosły o 14,3 proc., podczas gdy w lipcu ich wzrost wynosił 10,3 proc.

Rosnące koszty energii mogą więc nadal wpływać nie tylko na wysokość rachunków gospodarstw domowych, ale również na koszty produkcji i działalności przedsiębiorstw, a w konsekwencji na ceny końcowe wielu produktów i usług.

W ujęciu miesięcznym ceny na Litwie w sierpniu wzrosły o 0,1 proc. Taki sam wzrost odnotowano we Włoszech i Holandii. Niższy wskaźnik wystąpił jedynie na Słowacji, gdzie ceny w ciągu miesiąca nie zmieniły się, oraz w Finlandii, gdzie spadły o 0,4 proc. Na Łotwie i w Estonii miesięczna inflacja w sierpniu wyniosła po 0,3 proc.

Afisze

Więcej od autora