W orędziu do narodu prezydent Javier Milei oświadczył, że suwerenność narodowa Argentyny została „naruszona” i że jego kraj będzie bronił swoich interesów „za wszelką cenę, bez względu na to, komu to przeszkadza”. Zapowiedział zaostrzenie polityki wobec Falklandów (w Argentynie nazywanych Malwinami), w tym nałożenie sankcji na zagraniczne firmy prowadzące poszukiwania i wydobycie ropy naftowej w rejonie archipelagu.
Trump obrażony na Brytyjczyków
Javier Milei podkreślił, że „wiatry zmian” sprzyjają roszczeniom Argentyny do wysp. Miał zapewne na myśli wywiad telewizyjny Donalda Trumpa sprzed kilku dni, w którym prezydent USA oświadczył, że mógłby „zrewidować” poparcie swojego kraju dla brytyjskiej suwerenności nad Falklandami.
To radykalna zmiana w zajmowanym dotychczas stanowisku Stanów Zjednoczonych wobec sporu o archipelag: formalnie zajmują neutralne stanowisko, ale de facto uznają brytyjskie panowanie. Warto wspomnieć, że w czasie wojny w 1982 r. USA początkowo zachowały neutralność, ale potem wsparły wywiadowczo i logistycznie Brytyjczyków.
– Falklandy są brytyjskie – tak minister obrony UK Wes Streeting zareagował na orędzie prezydenta Argentyny. „Nocne oświadczenie Mileia mówi nam więcej o polityce wewnętrznej Argentyny niż o Falklandach” – napisał Streeting w serwisach społecznościowych, nawiązując m.in. do wyborów prezydenckich w Argentynie, zaplanowanych na przyszły rok.
Rzecznik rządu Zjednoczonego Królestwa oświadczył, że mieszkańcy Wysp Falklandzkich „są Brytyjczykami i mają prawo decydować o własnym losie”, zaś Emily Thornhurst, przewodnicząca komisji spraw zagranicznych Izby Gmin, nazwała słowa Trumpa „bzdurą”.

Spór o wyspy na południu Atlantyku
Wyspy Falklandzkie to skalisty archipelag położony ok. 500 km od wybrzeża Argentyny. Składają się z dwóch głównych wysp i prawie 800 mniejszych, a ich łączna powierzchnia jest mniej więcej równa połowie powierzchni Walii. Mieszka tam ok. 3600 osób, z których zdecydowana większość jest pochodzenia brytyjskiego i rezyduje w okolicach stolicy, Stanley (wyspy nigdy nie miały rdzennej ludności).
Wyspy są z natury ubogie, a większość żywności musi być importowana. Gospodarka opiera się głównie na rybołówstwie, przede wszystkim połowach kałamarnic, oraz turystyce, której motorem są ogromne populacje pingwinów i innych dzikich zwierząt.
Brytyjczycy kontrolują wyspy od 1833 r., gdy wyparli stamtąd Argentyńczyków. Po ponad stu latach sporów oraz odrzuconej próbie zakupu wysp w 1953 r. Argentyna dokonała inwazji na Falklandy w 1982 r. Doszło do tego w okresie słabnącego poparcia dla prawicowej dyktatury wojskowej w Argentynie, na której czele stał Leopoldo Galtieri. Argentyńskie wojsko zajęło wyspy bez problemu 2 kwietnia.
W ciągu trzech dni premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher wysłała tam brytyjską grupę zadaniową marynarki wojennej. Wojna trwała 74 dni, a zakończyła się, gdy Brytyjczycy otoczyli Stanley i zmusili słabo wyposażone argentyńskie siły do kapitulacji.
Łącznie zginęło 255 brytyjskich żołnierzy, 649 argentyńskich oraz trzech lokalnych mieszkańców. Największe straty w ludziach odnotowano na pokładzie argentyńskiego okrętu wojennego „General Belgrano”, zatopionego przez brytyjski okręt podwodny o napędzie atomowym, mimo że znajdował się on poza wojskową strefą zamkniętą wyznaczoną przez rząd brytyjski. Atak ten został uznany przez niektórych za zbrodnię wojenną.
Przegrana wojna przyspieszyła upadek Galtieriego, ale Argentyna nigdy nie wycofała swoich roszczeń do wysp.
W referendum z 2013 r. 99,8 proc. mieszkańców wysp (przy wysokiej frekwencji wynoszącej 91 proc.) zagłosowało za tym, by Falklandy pozostały brytyjskim terytorium zamorskim. Argentyna kwestionuje te wyniki, przekonując, że populacja wysp składa się potomków ludzi, którzy w XIX w. zostali tam przesiedleni przez władze Wielkiej Brytanii. ONZ również nie uznała wyników referendum, ponieważ zostało ono zorganizowane przez Zjednoczone Królestwo w sposób jednostronny i naruszało wcześniej przyjętą przez Zgromadzenie Ogólne ONZ rezolucję.
Dlaczego Milei wyciągnął szabelkę?
Spór o Falklandy od dekad odgrywa istotną rolę również w polityce wewnętrznej Argentyny i bywa wykorzystywany przez kolejne rządy do mobilizowania społeczeństwa wokół kwestii suwerenności, szczególnie w okresach kryzysów gospodarczych i napięć społecznych. Obecna zmiana stanowiska Mileia następuje w czasie spadku poparcia dla jego rządu i problemów gospodarczych kraju. W Argentynie kwestia Malwinów/Falklandów jest gorącym tematem, a roszczenia do wysp zostały zapisane w konstytucji w 1994 r. Wielu Argentyńczyków postrzega status tych wysp jako przestarzałą pozostałość po brytyjskiej przeszłości kolonialnej.
W ciągu dwóch dekad po wojnie stosunki między obydwoma krajami stopniowo uległy ociepleniu: w 1998 r. prezydent Argentyny Carlos Menem złożył wizytę w Londynie, a w 2001 r. premier Wielkiej Brytanii Tony Blair został przyjęty w Buenos Aires.
Jednak już w 2012 r. premier Wielkiej Brytanii David Cameron i prezydent Argentyny Cristina Fernández de Kirchner spierali się o wyspy na marginesie szczytu G20 w Meksyku.
Po wyborach w 2023 r. Javier Milei początkowo wydawał się zmiękczać stanowisko w sprawie wysp w porównaniu ze swoimi poprzednikami. Potem jednak przyjął bardziej zdecydowane stanowisko, ośmielony powrotem do Białego Domu swojego sojusznika Donalda Trumpa, i oświadczył w kwietniu br. w krajowych mediach, że uzyskanie suwerenności nad wyspami jest „niepodlegające negocjacjom”. Niedawne orędzie potwierdza, że prezydent postanowił przyjąć ostry kurs.
Przejęcie kontroli nad wyspami byłoby sukcesem dla każdego argentyńskiego prezydenta i prawdopodobnie pomogłoby borykającej się z trudnościami gospodarce, zapewniając jej prawa połowowe w wyłącznej strefie ekonomicznej Falklandów o szerokości 200 mil morskich. Jeszcze bardziej kusząca byłaby kontrola nad prawami do wydobycia surowców mineralnych w wodach otaczających wyspy.
W 2010 r. Wielka Brytania przekazała konsorcjum brytyjsko-izraelskiemu prawa do eksploatacji rozległego głębokowodnego złoża ropy naftowej na północ od Falklandów, które ma rozpocząć wydobycie od 2028 r., generując dla wysp szacunkowo 4 mld dolarów zysku.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 36 (104) 12-18/09/2026



