Prezydent Gitanas Nausėda oświadczył, że zestrzelony dron, był rosyjskim dronem typu „Gerbera”. „Jego część elektroniczna jest nadal analizowana. Wygląda na to, że będzie można odzyskać informacje i ustalić znacznie więcej danych dotyczących tego, skąd pochodził, w jaki sposób i w jakich okolicznościach trafił na Litwę” — oświadczył dziennikarzom prezydent po środowym posiedzeniu Rady Obrony Państwa.
Będzie więcej incydentów
Gitanas Nausėda zasugerował, że najprawdopodobniej nie było to celowe działanie przeciwko Litwie. Dron raczej był przeznaczony dla Ukrainy, ale zboczył z kursu zakłócony przez ukraińskie środki walki elektronicznej.
Zdaniem prezydenta w przyszłości takie incydenty mogą się powtarzać, dlatego ważne jest wzmocnienie zdolności do wykrywania tego typu obiektów. „Niestety, w przyszłości może dochodzić do większej liczby takich incydentów. Najważniejsze jest, abyśmy potrafili odpowiednio wcześnie je rozpoznawać — najlepiej jeszcze na terytorium państw sąsiednich — abyśmy mogli szybciej reagować” — powiedział Nausėda.
Ekspert ds. wojskowości oraz major rezerwy Litewskich Sił Zbrojnych Darius Antanaitis uważa, że samo postawienie pytania, czy Litwa jest w stanie odeprzeć atak dronów, nie jest prawidłowe.
— Kiedy mówimy o antydronowym parasolu, to musimy rozumieć jedno, żadne państwo na świecie nie jest w stanie w 100 proc. zniszczyć wszystkie drony. Wyjątkiem być może są Stany Zjednoczone. Tylko ich system również czasami nie zauważa jednego lub drugiego drona. Sądzę, że samo pytanie: „co by było, gdyby…?”, nie jest poprawne. Na zasadzie — atak 10 dronów możemy odeprzeć, a 11 – niekoniecznie. Tu mamy do czynienia z ważnym aspektem, jeśli do przestrzeni powietrznej Litwy wleci 10 lub 20 dronów, to oznaczałoby początek wojny. Wówczas będzie chodziło nie o odparcie ataku, tylko neutralizowanie niebezpieczeństwa. Będzie chodziło o neutralizowanie agresora. To będzie już absolutnie inna historia — dzieli się spostrzeżeniami z „Kurierem Wileńskim” ekspert.

Współpraca z Polską
Wcześniej głos zabrał minister ochrony kraju. „Dochodzenie trochę potrwa, ponieważ zebrane szczątki muszą zostać dokładnie przeanalizowane” — oświadczył w rozmowie z LRT minister Robertas Kaunas.
Szef resortu obrony nie wykluczył, że zestrzelony dron mógł być częścią rosyjskiej prowokacji, o której mówi się od kilku miesięcy. Polityk zwrócił uwagę, że w ostatnim czasie do podobnych incydentów dochodziło w Polsce, Rumunii i Niemczech. „Kiedy połączymy wszystkie elementy, można rozważać, czy są to podobne działania. Dlatego też uzgodniliśmy z polskim ministrem obrony bardzo aktywną współpracę. Ustaliliśmy, że nasi specjaliści, funkcjonariusze wywiadu i inżynierowie będą przekazywać i wymieniać się informacjami, abyśmy mogli dokładnie ustalić, czy istnieją powiązania między dronami pojawiającymi się na morzu w pobliżu Polski a dronami latającymi nad Litwą, lub też te powiązania wykluczyć” — powiedział.
Według ministra o najnowszych lotach dronów nad Litwą rozmawiano również z sojusznikami z NATO. Zaznaczył, że zaniepokojenie sojuszników związane z tego rodzaju incydentami zaczyna obecnie przeradzać się w niezadowolenie. „Niemcy już otwarcie wskazują osoby odpowiedzialne za prowokacje na ich terytorium. Kiedy otrzymamy dokładne dane dotyczące wszystkich incydentów, również dokładnie powiemy, kto za tym stoi” — podkreślił Kaunas.

Ewolucja i dostosowanie się
Nasz rozmówca twierdzi, że jeśli chodzi o obronę powietrzną, to po pierwsze musimy odpowiedzieć na pytanie: do czego konkretnie ma być gotowa? Kiedy będzie wiadoma odpowiedź, wówczas będzie można stawiać odpowiednie cele.
— Obrona powietrzna nigdy nie będzie gotowa na 100 proc., ponieważ zagrożenie ciągle się zmienia. Jeśli spojrzymy na Ukrainę, to na początku to były tanie drony-śmigłowce, później pojawiły się drony odrzutowe, teraz to są faktycznie rakiety skrzydlate. Nie są tanie, ale o wiele bardziej efektywne niż inne modele. Obrona i wojsko są rzeczami ewolucyjnymi. Nie ma czegoś takiego jak cel ostateczny. Nasz przeciwnik dostosowuje się do nas i ewoluuje. Tak samo my musimy dostosować się do kogoś i ewoluować. Musimy rozwijać naszą obronę powietrzną zgodnie z postawionymi celami. Cele zależą od zagrożenia — oświadcza Darius Antanaitis.
W nocy z poniedziałku na wtorek w okręgach wileńskim i kowieńskim, ogłoszono alarm dotyczący możliwego zagrożenia z powietrza. Później poinformowano, że dron został zniszczony w rejonie koszedarskim. Zestrzeliły go włoskie myśliwce, które wystartowały z bazy lotniczej w Szawlach. Do jego zniszczenia wykorzystano uzbrojenie rakietowe. Minister ochrony kraju Robertas Kaunas potwierdził we wtorek wieczorem, że zestrzelony dron miał na pokładzie materiał wybuchowy. Według wstępnych danych dron wleciał w litewską przestrzeń powietrzną od strony Białorusi.




