Z danych Eurostatu wynika, że w sierpniu roczna inflacja w strefie euro i w Unii Europejskiej wyniosła 3,2 proc.. W lipcu inflacja w strefie euro wyniosła 2,9 proc., a w Unii Europejskiej – 3 proc. Na Litwie, w sierpniu, odnotowano drugą najwyższą inflację w Unii Europejskiej – 5,6 proc. Większy wskaźnik był tylko w Rumunii – 6,3 proc. Na miejscu trzecim uplasował się Cypr z 5,2 proc.
Szwecja i Estonia
Na dalszych miejscach znalazły się Bułgaria, Hiszpania oraz Belgia, gdzie inflacja była na poziomie 5,2, 5 oraz 4,6 proc. Najniższa inflacja w sierpniu wystąpiła w Szwecji (0,3 proc.), Estonii (1,3 proc.) i Czechach (1,5 proc.). W Polsce inflacja wynosiła 3,5 proc. Natomiast na Łotwie 3 proc.
– Na danym etapie bardzo ciężko porównywać inflację w poszczególnych krajach. Każdy kraj stosuje inną taktykę przeciwko inflacji energetycznej. Przykładowo Polska i Hiszpania stosują bardzo agresywną taktykę. Litwa i inne kraje stosują mniej agresywną taktykę. Działania Litwy są bardziej zachowawcze. Dlatego powiedzenie z całą kategorycznością, że mamy jedną z największych inflacji w Europie, jest problematyczne – oświadczył w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” ekonomista Aleksandras Izgorodinas.
Inflacja energetyczna to wzrost cen nośników energii – takich jak prąd, gaz, ropa naftowa i paliwa – który silnie wpływa na cały koszyk inflacyjny gospodarstw domowych i kosztów firm. Walka z inflacją energetyczną w Polsce opiera się na przejściu od bezpośredniego, odgórnego mrożenia cen do systemowych rozwiązań rynkowych i wsparcia socjalnego.
Litwa, Polska i Hiszpania
Innym czynnikiem, sądzi ekonomista, wpływającym na inflację, jest wzrost minimalnego wynagrodzenia.
– W ostatnich 3-4 latach na Litwie rośnie minimalne wynagrodzenie. W ogóle rosną wynagrodzenia. Wzrost wynagrodzeń ma duży wpływ na inflację w sferze usług. Ta z kolei inflacja ma wpływ na ogólną inflację. Jest też kolejny czynnik. Litwa wspólnie z Polską i Hiszpanią są liderami cyklu ekonomicznego w Europie. Wzrost ekonomiczny automatycznie oznacza wzrost cen. Te zjawiska są ze sobą bezpośrednio powiązane – podkreślił Izgorodinas.
Duża inflacja ma wpływ na codzienne życie mieszkańców.
– Jeśli mówimy o położeniu zwykłego konsumenta, to sytuacja jest napięta. Prawdopodobnie inflacja będzie rosła. To wpłynie na ceny energetyki i jedzenia. Wszystko wskazuje, że cena gazu w Europie wzrośnie o 20 proc. To oznacza, że ogrzewanie będzie droższe o 20-30 proc. Cena gazu wpłynie też na cenę prądu. Wzrost cen w sektorze energetycznym będzie miał przełożenie na wzrost cen produktów spożywczych. Dlatego dzisiaj nie mam dobrych nowin dla odbiorców indywidualnych: wszystko wskazuje, że inflacja będzie rosła. Jesień będzie gorącym okresem, jeśli chodzi o wzrost cen – skomentował sytuację ekonomista.
Zdaniem rozmówcy zapanować nad sytuacją będzie można wiosną przyszłego roku.
– Sądzę, że krytycznym momentem będzie początek roku 2027. Pierwszy kwartał. Całkiem możliwe jest, że w pierwszym kwartale, cena gazu w Europie jeszcze bardziej wzrośnie. Europa z sezonu zimowego wyjdzie z mocno spustoszonymi rezerwami gazu. Ocieplenie inflacyjne może zbiec się w czasie z ociepleniem wiosennym – dodał Aleksandras Izgorodinas.
Propozycja ministerstwa
Ministerstwo Energetyki proponuje, aby w pierwszej połowie 2027 r. odbiorcom o niższych zarobkach nadal przysługiwała niższa cena energii elektrycznej. Projekt został skierowany do konsultacji, a następnie ma zostać rozpatrzony przez rząd. Na sfinansowanie ulgi cenowej zostałyby wykorzystane środki z nadwyżkowych przychodów pobranych od producentów energii elektrycznej w latach 2022–2023. Szacuje się, że w pierwszej połowie 2027 r. potrzeba byłoby na ten cel około 4,56 mln euro, dlatego w tym okresie nie byłyby potrzebne dodatkowe środki z budżetu państwa.
Spółka SeeNext, która specjalizuje się w badaniach rynku, poinformowała, że na początku września najtańszy koszyk produktów najczęściej kupowanych przez konsumentów był w sklepach sieci Lidl, a najdroższy – w Iki. Według wyników badania koszyk 29 najtańszych produktów codziennego użytku kosztował w sklepach sieci Lidl 35,14 euro. W sklepach Rimi taki sam koszyk kosztował 36,58 euro, w Maximie – 36,64 euro, w Norfa – 37,70 euro, a w Iki – 39,77 euro.
Litewska Agencja Energetyczna poinformowała, że w ubiegłym tygodniu średnia cena benzyny i oleju napędowego spadała, natomiast gaz nieznacznie podrożał. Według danych agencji ceny oleju napędowego na stacjach benzynowych wahały się od 2,14 do 2,40 euro. Najniższą cenę oleju napędowego odnotowano na czterech stacjach sieci Jozita – litr tego paliwa kosztował tam 2,14 euro. Najwyższą cenę oleju napędowego odnotowano na stacji sieci Baltic Petroleum w rejonie kłajpedzkim – 2,40 euro za litr.
Cena benzyny była od 1,83 do 2,09 euro, czyli średnia była na poziomie 1,95 euro. Najtańsza benzyna była na czterech stacjach sieci Jozita, gdzie można ją było kupić za 1,83 euro, natomiast najdroższa była na 25 stacjach sieci Viada. Na tych stacjach litr benzyny kosztował 2,09 euro. Ceny gazu wahały się od 0,72 do 0,97 euro, a średnia cena LPG wynosiła 0,82 euro. Najtańszy gaz w piątkowy poranek był na stacji sieci Velseka w Kupiškis, gdzie litr kosztował 0,72 euro. Najwyższą cenę odnotowano na czterech stacjach sieci Circle K – 0,97 euro za litr.




