Litewska Izba Kontroli (Valstybės kontrolė) obniża prognozę wzrostu litewskiej gospodarki na rok bieżący. Zdaniem tej instytucji wzrost będzie na poziomie 2,9 proc. PKB, a nie 3,3 proc., jak prognozowano przed kilkoma miesiącami.
Wolniejszy wzrost wynika z tego, że większość pieniędzy wypłaconych z drugiego filaru systemu emerytalnego na razie nie trafiła do konsumpcji i pozostała na rachunkach bankowych mieszkańców. „Analiza różnych danych statystycznych na razie wskazuje na znaczący wzrost oszczędności. To wyjaśnia, dlaczego wzrost gospodarczy pozostał solidny, ale nie wygenerował takiego impulsu, jakiego oczekiwano po wypłacie miliardów euro” — napisała w specjalnym komunikacie szefowa Centrum Monitorowania Finansów Jurga Rukšėnaitė.
Starszy ekonomista Swedbanku Nerijus Mačiulis nie zgadza się ze sformułowaniem, że Izba Kontroli obniżyła prognozę. — Zacznijmy od tego, że wzrost na poziomie 3 proc. PKB jest jednym z największych w Unii Europejskiej. Tak naprawdę stwierdzenie, że Izba Kontroli obniża prognozę, nic nie znaczy. To bardziej uściślenie niż zmiana prognozy. Większość instytucji od początku bieżącego roku prognozuje, że wzrost PKB będzie wynosił mniej więcej 3 proc. Zmiana o jedną dziesiątą tak naprawdę jest w granicach błędu statystycznego i generalnie prognoza pozostaje taka sama — oświadcza w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.
W 2027 r. wzrost gospodarczy powinien natomiast spowolnić do 2,4 proc. Wiosną prognozowano — 2,3 proc. Izba Kontroli sądzi, że obecnie największe ryzyko dla litewskiej gospodarki wiąże się z sytuacją na Bliskim Wschodzie. W związku ze wzrostem cen surowców energetycznych instytucja ta podniosła prognozę inflacji do 5 proc. w tym roku i 3,7 proc. w przyszłym. Wiosną prognozy wynosiły odpowiednio 3,9 proc. i 2,8 proc.
Miliard euro
Zdaniem ekonomisty wzrost gospodarczy jest spowodowany środkami pieniężnymi pochodzącymi z drugiego filaru systemu emerytalnego. — Zabrane pieniądze z funduszu emerytalnego były bardzo aktywnie wydawane w drugim kwartale 2026 r. Z naszych obliczeń wynika, że mieszkańcy wydali ponad 1 mld euro. Handel detaliczny w tym kwartale był największy w całej Unii. Dlatego mówienie o tym, że pieniądze nie są wydawane, niekoniecznie jest zgodne z prawdą. Tak naprawdę mieszkańcy Litwy wydali więcej, niż można było oczekiwać. Wydano więcej niż Estończycy przed 5 laty, kiedy została przeprowadzona podobna reforma. Powiedziałbym, że pozytywna tendencja jest taka, że teraz pozostali mieszkańcy nie zabierają pieniędzy z funduszu emerytalnego albo ich nie wydają. Bardziej odpowiedzialnie zachowują się ze swymi oszczędnościami. Na zasadzie albo pieniądze pozostają w funduszu emerytalnym, albo są inwestowane w inny sposób — podkreśla Nerijus Mačiulis.
W oświadczeniu Izby podkreślono, że przy planowaniu finansów państwa na kolejne lata ważne jest uwzględnienie faktu, iż sytuacja gospodarcza może się szybko zmienić. „Perspektywa dochodów budżetu państwa na ten rok pozostaje dość korzystna, jednak nie powinno to być podstawą do zbyt optymistycznego planowania budżetu na kolejne lata. Niepewność jest obecnie duża, a wraz ze zmianą sytuacji gospodarczej zmieniłyby się również dochody państwa” — napisała szefowa Izby Kontroli Irena Segalovičienė.
Najwyższa Izba Kontroli zatwierdziła również scenariusz rozwoju gospodarczego Ministerstwa Finansów opublikowany wcześniej we wrześniu. Ministerstwo prognozuje, że w tym roku PKB Litwy wzrośnie o 2,9 proc., a w przyszłym o 2,2 proc.



