29 października w Domu Kultury Polskiej w Wilnie odbył się jubileuszowy Festiwal Teatrów Szkolnych. W festiwalu wzięło udział 13 zespołów teatralnych. Uczestniczyli w nim uczniowie z Wilna oraz rejonów wileńskiego, solecznickiego i trockiego. Repertuar był bardzo różnorodny — od przedstawienia teatru żywego planu i teatru lalek po czarny teatr.
Złoty Dzwoneczek, czyli pierwsze miejsce, powędrował do „Twardego orzeszka” z Grzegorzewa za spektakl „Androny (improwizacje na temat współczesnego Don Kichota)”. Srebrny Dzwoneczek otrzymał zespół teatralny „Perła” z Egliszek. Natomiast Brązowy Dzwoneczek otrzymał zespół teatralny „Azyl” z Solecznik za „Miej serce i patrzaj w serce”. Nagrodę publiczności wygrało przedstawienie „Calineczka” zespołu teatralnego „Twardy orzeszek”.

Wspaniałe początki
Organizatorem festiwalu jest Stowarzyszenie Nauczycieli Szkół Polskich na Litwie „Macierz Szkolna”.
— Początki były wspaniałe. Wszystko się zaczęło dziać tuż po odzyskaniu przez Litwę niepodległości. Sytuacja wyglądała w ten sposób, że szkoły polskie działały. Chciało się, aby były jeszcze bardziej zaangażowane w aktywizację społeczną. Z pomocą przyszedł podlaski oddział stowarzyszenia „Wspólnota Polska”. Pomysł dotyczył powołania na Litwie studium kultury. To dwuletnie studium ukończyło wielu nauczycieli ze szkół polskich. Były to przede wszystkim młode osoby, ale były również w wieku dojrzałym. Jednym z kierunków studium było przygotowanie do pracy w teatrach szkolnych. Tak narodziły się teatry szkolne — wspomina w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Krystyna Dzierżyńska, prezes „Macierzy Szkolnej”.
Pierwsza edycja festiwalu odbyła się w ówczesnej Szkole Średniej im. Władysława Syrokomli w Wilnie.
— Mieliśmy na festiwalu ponad 40 teatrów szkolnych. Teatry naprawdę rozwijały się z roku na rok. Czasami na festiwalu było mniej zespołów, czasami więcej. Trzydniowego maratonu już nie mieliśmy. Festiwal odbywał się każdego roku. Na początku robiliśmy festiwal w okolicach Dnia Teatru, czyli w marcu — wspomina Krystyna Dzierżyńska.

Pomoc z Białegostoku i Torunia
Kierownik Polskiego Teatru „Studio” w Wilnie Lila Kiejzik w jury festiwalu zasiada od początku. — W ciągu tych 30 lat nie byłam tylko na jednej edycji, ponieważ miałam w tym czasie nasz festiwal — zaznacza w rozmowie z naszym dziennikiem Lila Kiejzik.
Zasiadanie w jury ma dla rozmówczyni również wymiar praktyczny.
— Po pierwsze, dla mnie festiwal jest bardzo bliski. Zawsze oglądam i wynajduję sobie aktorów. Po drugie, bardzo się cieszę, że ci, co grali u nas w teatrze, teraz prowadzą teatry szkolne. To są przede wszystkim nauczyciele — oświadcza weteranka polskiej sceny teatralnej na Litwie.
Prezes „Macierzy Szkolnej” zaznacza, że bardzo duży wkład w rozwój teatrów szkolnych na Wileńszczyźnie mają Izabela Półtorak i Maria Żeszko ze „Wspólnoty Polskiej” oraz Emilia Betlejewska z teatru „Zaczarowany Świat” w Toruniu.
— To były osoby, które przyjeżdżały na Litwę, co 2-3 lata ze szkoleniami dla nauczycieli. Instruowały, jak ma wyglądać teatr lalkowy. Wskazywały drogę od wykonania lalki, poprzez wybór sztuki, po prezentację na scenie. Mieliśmy też wakacje z teatrem, które odbywały się na bazie Szkoły Podstawowej im. Mariana Zdziechowskiego w Suderwie — oświadcza Krystyna Dzierżyńska.

Dzieci chcą uczęszczać
Bożena Sosnowska prowadzi studio teatralne „Rotka” w Gimnazjum im. Władysława Syrokomli od sześciu lat.
— Na pewno takie festiwale są potrzebne. Jeśli od 30 lat jest organizowany, to oznacza, że jest popyt. Jest to miejsce, gdzie polskie szkoły mogą pokazać swoje dzieła — mówi „Kurierowi Wileńskiemu”.
Reżyserka z „Syrokomlówki” jest zadowolona ze swych młodych aktorów.
— Niektórzy są w kółku od samego początku. Oczywiście wielu przychodzi i odchodzi. To nie jest lekcja, tylko kółko teatralne. Dzieci przychodzą po lekcjach, jeśli tracą swój czas wolny, to oznacza, że chcą uczęszczać. To bardzo cieszy — podkreśla Bożena Sosnowska.
Repertuar festiwalu był bardzo zróżnicowany.
— Być może na początku było więcej bajek. Jednak w przypadku młodzieży starszej, czyli z klasy 8-12, pojawiły się prezentacje bardzo ambitne i spektakle filozoficzne. Z pewnym przekazem. Bardzo żałujemy, że w tym roku nie ma Beaty Kowalewskiej z Gimnazjum im. Szymona Konarskiego, która zawsze pokazywała bardzo ambitne przedstawienia dające wiele do myślenia. Sądzę, że to wszystko scalało środowisko. Przygotowanie takiego spektaklu to również współpraca z rodzicami. Oczywiście dziecko nauczy się wiersza czy fragmentu swojej roli. Rodzic pomoże w przygotowaniu jakiegoś stroju — zaznacza Krystyna Dzierżyńska.

Odnaleźć się na scenie
Lili Kiejzik bardzo spodobał się repertuar tegorocznej edycji.
— Soleczniki pokazały spektakl o Mickiewiczu. Bardzo mi się spodobała „Calineczka”. Mniej tej głupiej współczesności. Uważam, że współczesność jest konieczna. Spektakle muszą być współcześnie wystawione. Dzisiaj nie było wulgaryzmów. To jest bardzo ważne — zaznacza reżyserka teatralna.
Przedstawienia pokazywane na festiwalu są oceniane przez jury. Od decyzji jurorów zależy, kto otrzyma jakie miejsce. Dzierżyńska na te zagadnienie patrzy trochę inaczej. Dla niej każdy teatr szkolny, który pokazał swą pracę na festiwalu, już jest zwycięzcą.
— Przyjeżdżają do Domu Kultury Polskiej. Występują na dużej scenie. Dziecko musi się z tym zapoznać i odnaleźć siebie na scenie. To jest bardzo dobre doświadczenie. Chcemy, aby to dalej się rozwijało. Oczywiście kierunki rozwoju mogą być bardzo różne — dodaje działaczka oświatowa na Litwie.
Po maturze część absolwentów szkół polskich wybiera studia aktorskie. W Polsce i na Litwie.
— To oznacza, że coś dobrego w polskiej szkole się dzieje. Teatr musi grać, jak powtarza Lila Kiejzik. Na pewno są rzeczy, które trzeba doskonalić. W wypadku najmłodszych uczestników panie, które przygotowały przedstawienia, zawsze starają się wciągnąć całą klasę do gry aktorskiej. Nieważne, czy dziecko jest osobą autystyczną, czy ma inny zespół chorobowy; ważne, że pojawia się na scenie. Nie jest izolowane. To również integruje klasę — podkreśla Krystyna Dzierżyńska.

„Te 30 lat były dobre”
Lila Kiejzik wysoko oceniła tegoroczną jubileuszową edycję.
— Te 30 lat były dobre, ponieważ teatry się rozwijają. Cieszy, że teatry są w szkole. Bardzo szkoda, że za mało w tym roku było teatrów z Wilna. Więcej było zespołów ze szkół rejonowych. Były z Wilna, ale dla mnie za mało. Sądzę, że każda szkoła w Wilnie powinna mieć dobry teatr — dodaje.
W festiwalu wzięły udział następujące placówki: Szkoła Początkowa na Antokolu, Gimnazjum im. Władysława Syrokomli w Wilnie, Wileńska Szkoła Lazdynai, gimnazja w Grzegorzewie, Bezdanach, Kowalczukach, Niemieżu, Czarnym Borze oraz w Jałówce (Egliszkach), a także Gimnazjum im. Jana Śniadeckiego w Solecznikach oraz Oddział Kształcenia Podstawowego im. Longina Komołowskiego w Połukniu (filia Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Landwarowie).
Tegoroczna edycja odbyła się przy znaczącym wsparciu organizacyjnym Podlaskiego Oddziału Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” w Białymstoku. Projekt został dofinansowany przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej. Ważnym partnerem imprezy jest Dom Kultury Polskiej w Wilnie.









