Ustawa o nazwiskach wraz z wiosną? Dobrowolska liczy na postęp jeszcze w tym roku

Minister sprawiedliwości Ewelina Dobrowolska udzieliła agencji informacyjnej BNS wywiadu, w którym mówi, kiedy można spodziewać się projektu ustawy o pisowni nazwisk na pierwszej stronie dokumentu tożsamości. Minister zaznacza, że sama skorzysta z polskiej oryginalnej pisowni swojego nazwiska.

Minister Dobrowolska gada przez telefon, dowód osobisty przed nią ze zlituanizowanym nazwiskiem Grzegorza Brzęczyszczykiewicza. Gžegožas Kšištofas Bženčiščikevičius.
Zdjęcie ilustracyjne, Grzegorz Brzęczyszczykiewicz w litewskim dowodzie
Minister Dobrowolska wierzy, że wkrótce uda się przyjąć ustawę o pisowni nazwisk w oryginale. Jak zaznacza, ma to być ustawa o pisowni na drugiej stronie dokumentu, a nie na drugiej, jak proponują w ramach kompromisu litewscy nacjonaliści
| Fot. ELTA, fotomontaż Ignacy Skrobia-Jaworski

„Myślę, że ten rozwiązawszy ten problem możemy odpowiedzieć na wiele pytań. I bez wątpienia równolegle musi być przejrzana ustawa konstytucyjna o języku państwowym” – powiedziała minister Dobrowolska zapowiadając kierunek rozmowy.

Reklama

Kwarantanna dyskryminuje?

Poruszony został temat kwarantanny i głosów, że wprowadzone obostrzenia są dyskryminujące. Ruch wewnątrzunijny jest dozwolony, a pomiędzy samorządami nie, dodatkowo część handlarzy może sprzedawać produkty spożywcze, inni nie mają tej możliwości. Minister tłumaczy dylematy, przed którymi stoją rządzący decydując się na obostrzenia.

Czytaj więcej: Kiedy złagodzenie kwarantanny?

„Całe rozporządzenie o kwarantannie, wszystkie obostrzenia to jest balans pomiędzy potrzebą ochrony społeczeństwa i jego zdrowia a możliwością funkcjonowania biznesu i możliwości realizacji swoich praw” – mówi Ewelina Dobrowolska.

„Oczywistym jest, że jeśli mówimy o wolności poruszania wewnątrz kraju jak i na zewnątrz bądź mówimy o przedsiębiorstwach, wszystkie obostrzenia muszą mieścić się w proporcjonalnych granicach. To wyzwanie pojawia się nie tylko po raz pierwszy, gdy pojawia się nowe obostrzenie, ale także rozpatrując już istniejące rozporządzenie. Wszędzie próbuje się znaleźć równowagę, zakazując tylko tyle, ile to konieczne, aby obostrzenia działały” – zauważyła minister sprawiedliwości w rozmowie z Austėją Masiokaitė-Liubinienė.

Zamknięcie przyniosło efekty

Szefowa resortu odniosła się do wskaźników, które w ostatnim czasie zaczęły wyglądać coraz bardziej optymistycznie. Zmniejszająca się liczba nowych zarażonych jest oceniana jako efekt kwarantanny.

„To, co widzimy dzisiaj, gdy przeszedł odpowiedni czas po większych świętach, które były największym wyzwaniem, pokazuje, że wskaźniki napawają optymizmem i są trwałe. Skomplikowanym jest jednak wskazanie dokładnie, które zakazy okazały się decydujące: po prostu wiemy, że całokształt zakazów, który obowiązywał w listopadzie i nie był zmieniany, jest skuteczny” – podkreśliła Dobrowolska.

Dlatego też naszym obowiązkiem jest zadbać, aby te wskaźniki pozostały trwałe, gdy będziemy kroczyli w kierunku otwarcia, abyśmy byli na jak najniższej krzywej zachorowań, ponieważ jakiekolwiek poluzowanie w zasadzie będzie oznaczało, że te wskaźniki wzrosną – to naturalna tendencja. Dlatego im niżej będziemy, tym lepiej będziemy mogli nad tym zapanować” – ostrzegła minister sprawiedliwości.

Kompetencje i autorytet

Zapytana o kompetencje i doświadczenie, minister Dobrowolska odpowiedziała podkreślając specyfikę ministerstwa pełnioną funkcję.

Czytaj więcej: Czy Dobrowolska jest straszniejsza, niż Żeligowski?

„Ministerstwo to z zasady instytucja, która koordynuje i podejmuje decyzje na poziomie politycznym. To nie jest organizacja statutowa, dlatego odpowiednio autorytet powinien być opierany na współpracy” – doprecyzowała rolę ministerstwa szefowa resortu.

Ministerstwo to nie tylko minister

Podkreśliła, że zaadaptowała się na nowym stanowisku i rozumie swoją funkcję.

Czytaj więcej: Ustawa o pisowni nazwisk przedstawiona w Sejmie Republiki Litewskiej

Cieszę się, że od złożenia przysięgi, czyli w dość krótkim czasie, udało się zapoznać nie tylko ze wszystkimi podległymi instytucjami, ich kierownikami, ale także ze społecznościami, które mniej bądź więcej są związane z kompetencjami Ministerstwa Sprawiedliwości: przewodniczącym adwokatury, komorników, izby notarialnej, przedstawicielami systemu wykonywania kar (więziennictwa – przyp. red.) i kierownikami” – mówiła Dobrowolska.

”Z tymi grupami i instytucjami naznaczyliśmy jasne priorytety, że jesteśmy wszyscy razem odpowiedzialni za te wskaźniki, które kreślą rząd i Ministerstwo Sprawiedliwości w planie narzędzi” – opowiedziała Ewelina Dobrowolska.

Sukces to nie pstryknięcie palcami

Przygotowała jednak na to, że efekty nie pojawią się na przeciągu dni i realnie ocenić zakres wykonanych zadań i nawiązaną współpracę będzie można dopiero po czasie.

Czytaj więcej: Dobrowolska przedstawiła Nausėdzie skład przyszłego zespołu

„Chciałabym wierzyć, że na to pytanie będziemy mogli odpowiedzieć być może nie po czterech latach, ale po dłuższym okresie, gdy instytucje przylegające do Ministerstwa Sprawiedliwości i te grupy będą mogły odpowiednio ocenić, czy tę relację stworzyliśmy taką, aby z niej zrodziła się współpraca i autorytet” – zaznaczyła prawnik.

Wskazała, że kompetencje prawnicze i doświadczenie praktyczne pomagają w pełnieniu funkcji ministra sprawiedliwości i ułatwiają wgląd w wiele spraw.

„Ministerstwo Sprawiedliwości ma swoją specyfikę i cieszę się, że mam wiedzę prawną, co pomaga szybciej i prościej zapoznawać się z większością dokumentów. Większość podstaw już jest mi znana z wielu dziedzin: czy byśmy mówili o mediacji, czy o pracy sądów, systemie wykonywania kar, co tworzy lwią część Ministerstwa Sprawiedliwości” – podkreśliła.

Zasugerowała też, że poprzedni ministrowie nie mieli spójnego wykształcenia, co nie przekładało się bezpośrednio na efekty pracy.

„Ministrowie sprawiedliwości byli z różnych dziedzin, część z nich nie miała tytułu bakałarza, część była doktorami nauk. Gdybyśmy spojrzeli na wskaźniki, które osiągaliśmy przy konkretnych ministrach, zobaczymy, że kompetencje te mogą być różnie oceniane. Wierzę, że mimo to współpraca z instytucjami i realizacja wspólnej wizji będzie mogła być oceniona na przeciągu czterech lat” – podkreśliła Dobrowolska.

Kwestię nazwisk należy rozwiązać systemowo

Prawnik polskiej narodowości wskazała, że pisownia nazwisk już teraz jest dostępna, ale tylko drogą sądową. Oceniła, że sprawa wymaga rozwiązania systemowego, a nie ciągłego zwracania się do sądu o pozwolenie.

Ewelina Dobrowolska siedzi w białym fotelu, uśmiecha się do komputera trzymając niepewnie myszkę komputerową i naciskając przyciski na klawiaturze.
Minister Dobrowolska przyjęła sprawę pisowni nazwisk osobiście — przez wiele lat prowadziła sprawy sądowe w obronie oryginalnej pisowni
| Fot. ELTA

„W kwestii pisowni nazwisk jedyna droga, jak osoby mogły to załatwić, to droga sądowa. To zasmucający fakt, ponieważ jedna decyzja sądu potrafi rozwiązać problem człowieka bądź rodziny, a mimo to, niezależnie od liczby wygranych spraw, nie rozwiązują one problemu systemowo. Przed pójściem do polityki, osobiście udało mi się wygrać ponad spraw sądowych w sprawie pisowni nazwisk” – zaznaczyła Ewelina Dobrowolska, która rozpoznawalność zyskała jako prawnik specjalizująca się obronie pisowni nazwisk w sądach.

Trwałych rozwiązań systemowych nie mamy, ponieważ nie mamy ustawy. W umowie koalicyjnej jest wyraźnie zaznaczone, że koalicja zgadza się, że problem należy rozwiązać i mówimy tutaj o pisowni nazwisk na podstawie alfabetu łacińskiego na głównej stronie (dokumentu – przyp. red.)” – odniosła się do umowy koalicyjnej polityk.

Ustawa o nazwiskach jeszcze w tym roku?

„Zostaje ustalić, że to obejmie też kwestię mniejszości narodowych. Trzeba zrozumieć, że mniejszości narodowe mieszkające na Litwie nie mogą wpisać także podwójnych liter, to jest imię «Anna» mogą wpisać tylko drogą sądową” – ze smutkiem zauważyła minister.

Czytaj więcej: Wadliwa ustawa? Echa po odrzuceniu projektu dot. nazwisk

„Udało mi się znaleźć możliwe rozwiązania z przewodniczącym Państwowej Komisji Języka Litewskiego, które odzwierciedlają sprawę ochrony języka państwowego, jak i potrzeb mniejszości narodowych i naprawdę wierzę, że w najbliższym czasie, jeszcze w sesji wiosennej, wrócimy o tego pytania. Chciałabym wierzyć, że w ciągu tej kadencji, a może nawet szybciej, w ciągu pierwszego roku, uda się nam wreszcie rozwiązać to i przyjąć ustawę” – z dużą dozą optymizmu kończy minister Dobrowolska.


Na podst.: BNS, rozmawiała Austėja Masiokaitė-Liubinienė