Felicjan Marynowski „Blok”. Bohaterska śmierć (cz. 3)

Poświęcenie Krzyża na cmentarzu w Łoźnikach. Tu spoczęły w 2002 roku po ekshumacji szczątki śp. por. Felicjana Marynowskiego, żołnierza AK V brygady. Spotkanie żałobne z udziałem dzieci z miescowej szkoły. Pierwszy od prawej kap. AK ps. „Cuhalt” Edward Klonowski, inicjator i wykonawca upamiętnienia wiecznego spoczynku niezłomnego żołnierza. Obok grupa żołnierzy AK i starosta rejonu Wiesław Starukowicz
| Fot. archiwum szkolne

Z więzienia przy ulicy Ofiarnej więźniów na przesłuchania konwojowano do izolatora przy ulicy Mickiewicza 29. Oficer NKWD konwojujący więźniów ciągle powtarzał: „Szag w prawo, szag w lewo – konwoj primieniajet orużije biez priedupreżdienija“. W gmachu więziennego izolatora, na szóstym piętrze, odbywało się śledztwo, podczas którego aresztantów bito i torturowano. Pewnego razu, pochmurnym i dżdżystym rankiem, Felicjana konwojowano do izolatora więzienia wewnętrznego.

Więzień zbierał po drodze jakieś śmieci, piasek i wkładał do kieszeni. Strażnik odebrał to dziwne zachowanie się aresztanta jako to, że postradał zmysły. W jakimś momencie Marynowski odwrócił się i błyskawicznie rzucił strażnikowi w twarz te śmieci. Dopóki ten zaskoczony otrząsał się i przecierał zasypane piaskiem oczy, Felicjan wychwycił mu z rąk pistolet „tetetkę“ i uciekł. Nie zawracając do domu, wyruszył na poszukiwanie współtowarzyszy broni. W tym samym dniu, w Nowej Wilejce w domu przy ulicy Sadowej 5 – 1, pojawili się enkawudziści, przetrzęśli cały dom, nie pozostawili żadnej pamiątki po Felicjanie, powydzierali wszystkie jego zdjęcia z albumów. Żonę Felicjana, Weronikę, aresztowano i jako zakładniczkę przetrzymywano w więzieniu, gdyż spodziewali się, że ten się objawi. Po skontaktowaniu się z partyzantami uciekinier ponownie przystąpił do walki z okupantami sowieckimi.

Okoliczności bohaterskiej śmierci „Bloka“ znamy z relacji współtowarzysza broni Felicjana, Władysława Bujki, który odsiadywał karę w łagrach sowieckich. Na jednym z etapów syberyjskich spotkał on wyżej wspomnianego Paszkiewicza, który zapoznał Bujkę z okolicznościami ostatniego boju „Bloka“. Podczas jednego z konspiracyjno – wywiadowczych zadań Felicjan wraz z młodszym towarzyszem zatrzymali się w jednym z punktów konspiracyjnych u Paszkiewiczów. Ktoś doniósł, wkrótce dom został otoczony przez oddział enkawudzistów. Partyzanci skierowali domowników do kryjówki. Ze słów Paszkiewicza młodszego: „Leżąc w kryjówce pod piecem słyszę, jak „Blok“ wydaje rozkaz dla swego towarzysza: „Po wybiciu szyb okien podpuścimy ich na rzut granatem, a później ostrzelamy z M.P.“, a po chwili: „Módlmy się“ i począł modlitwę: „Kto się w opiekę odda Panu swemu…“. Po wybiciu szyb w oknach rzucili granaty, następnie ostrzeliwali wroga krótkimi seriami z karabinu maszynowego. Po kilku minutach strzelaniny „Blok“ został ranny w nogę.

Czytaj więcej: Felicjan Marynowski „Blok”. Ocalić od zapomnienia (cz. 1)

Partyzanci postanowili po drabinie wejść na strych. „Blok“ wydaje rozkaz, by jego kolega pozostawił go i uciekał do lasu, do którego było niecałe sto metrów. Lecz ten się nie decyduje i chce umrzeć razem. „Blok” ponawia rozkaz, wtedy chłopak zjeżdża po desce ze strychu i… dalej już nie wiem, czy mu się udało uratować życie, czy nie? Tego nikt dzisiaj nie wie. „Blok” po pewnym czasie nogą wybił deski szytu na strychu i począł rzucać granaty w stronę zaczajonego wroga. Enkawudziści też zaczęli rzucać granaty, a „Blokowi” udało się kilka razy odrzucić je z powrotem. Za którymś razem jednak nie udało się, granat sowiecki rozdarł mu całą dłoń, lecz „Blok” nie wstrzymał walki i jakiś czas jeszcze tym zakrwawionym kikutem repetował broń. Napięcie walki i wykrwawienie sprawiło, że był bardzo osłabiony, ale miał jeszcze tyle sił, aby zjechać ze strychu po desce. Na dole już byli Rosjanie, a jeden z nich z odległości trzech metrów oddał śmiertelną serię z „dziegciara” z tyłu w plecy „Bloka”. Po chwili dobiegło ich więcej – kopali go i klęli, chociaż ten już nie żył. Gdy było już po wszystkim, powiedzieli nam, aby tego „sobaku” zakopać w tym miejscu, gdzie padł, to znaczy na naszych grządkach w małym ogródku”. Tak zakończył życie legendarny żołnierz Armii Krajowej z V Brygady „Łupaszki”.

Spotkanie p. Edwarda Klonowskiego z młodzieżą Gimnazjum im. św. Jana Pawła II w Wilnie
| Fot. archiwum szkolne

Dalsze relacje więźnia GUŁAGU Paszkiewicza: „Podczas tej walki „Blok” zabił kilkudziesięciu enkawudzistów”. Wraz z ojcem należeliśmy do siatki AK, chociaż ukrywaliśmy ten fakt jeden przed drugim. Obaj postanowiliśmy, aby „Blokowi” zorganizować pogrzeb, na jaki zasłużył. Wśród zaufanych ludzi zebraliśmy pieniądze na trumnę i postanowiliśmy pochować go na cmentarzu. Sprowadziliśmy księdza i o godzinie drugiej w nocy pochowaliśmy go jak bohatera, a na tabliczce krzyża napisaliśmy: „Sierżant „Blok” zginął za Ojczyznę bohaterską śmiercią. Cześć jego pamięci”. Jednak źli ludzie donieśli władzom o tajnym pochówku na cmentarzu w Łoźnikach. Mnie i ojca, jak też księdza, który wziął udział w pogrzebie, aresztowano i zesłano do łagru na lat dziesięć. I do tej pory nie wiem, dokąd ojciec został wywieziony, a on nie wie, gdzie ja jestem”.

Weronika Marynowska została zesłana w głąb Rosji, do miasta Elektrostal. Córki – Jolanta, Beata i Alicja zostały pod opieką babci. Po kilku latach łagrów Weronika powróciła do Wilna. Matka Felicjana podupadła na zdrowiu i wkrótce zmarła. Siostra Felicjana, Helena Pikielska, wraz z mężem Antonim repatriowali do Polski. Żegnając się Helena powiedziała: „Nie łudź się, Wero, on już nie żyje!”. Rodzina nic nie wiedziała o miejscu pochówku Felicjana Marynowskiego aż do 1993 roku.

29 maja 1949 roku w Klewicy pod Dziewieniszkami poległo w walce z bandą rabunkową wychodzącą z Puszczy Rudnickiej czterech partyzantów AK, wśród których był również kapral Felicjan Marynowski „Blok” z 13. Brygady „Nietoperza”. 30 maja 1944 roku zostali pochowani oni na skwerze przed kościołem w Dziewieniszkach. 25 sierpnia 1993 roku dokonano ekshumacji, przenosząc ich prochy oraz innych nieznanych siedmiu, prawdopodobnie żołnierzy sowieckich, na cmentarz w Solecznikach – tworząc kwaterę. Córki Felicjana odwiedzając grób ojca w Solecznikach zadawały się pytaniem: „Czyżby ojciec zginął w maju 1944 roku?”. Nie zgadzało się to z tradycją opowiadań w rodzinie i z dokumentami archiwalnymi. Synowi Beaty Marynowskiej udostępniono sprawę sądową Felicjana Marynowskiego. Powodem identyfikowania prochów posłużyła, rozpoznana przez kogoś z kombatantów, rzecz należąca przypuszczalnie do Felicjana. Te okoliczności zachęcały do dalszych badań.

Poszukiwania zaprowadziły rodzinę na wiejski cmentarz w Łoźnikach, zaledwie kilkanaście kilometrów od Wilna. Nauczycielka emerytowana zgłosiła się opowiedzieć historię pochówku Felicjana Marynowskiego, którą przez cały okres sowiecki strzegła w tajemnicy. Wskazała miejsce na pagórku, gdzie kiedyś go pogrzebano. Dopiero w 2002 roku, po ekshumacji szczątków z zapomnianego grobu, córki Felicjana Marynowskiego „Bloka” mogły pożegnać się ze swoim ojcem i naszym bohaterem.

Czytaj więcej: Felicjan Marynowski „Blok”.Walka w szeregach AK (cz. 2)

Migawki z prezentacji projektu „Kamienie Pamięci” w Warszawie
| Fot. archiwum szkolne

Inicjatorem i wykonawcą upamiętnienia wiecznego spoczynku niezłomnego jest wielki przyjaciel naszego gimnazjum, kapitan AK Edward Klonowski „Cuhalt”. Edward Klonowski zaczął działać w konspiracji mając zaledwie 16 lat, w 1943 roku. Zaprzysiężony do Armii Krajowej w marcu 1944 roku, przybrał pseudonim „Cuhalt”. Pełnił obowiązki łącznika, służył w oddziale mjr. Antoniego Olechnowicza „Pohoreckiego”. Brał udział w operacji „Ostra Brama”. W okresie odrodzenia został strażnikiem pamięci miejsc związanych z polską partyzantką na Wileńszczyźnie. Budował kwatery i pomniki żołnierzy, wmurowywał tablice pamięci narodowej, opiekował się mogiłami akowców. Wraz ze Stowarzyszeniem Polskich Kombatantów na Litwie, brał udział w powstawaniu niemal 200 pomników pamięci. Jest honorowym prezesem SPK w Wilnie.

Podczas uroczystości pogrzebowej pośmiertnie nadano Felicjanowi Marynowskiemu stopień porucznika oraz nagrodzono Krzyżem za Wolność i Niepodległość z Mieczami i Medalem Wojska.  Bohaterska postać Felicjana Marynowskiego jest nam, wspólnocie gimnazjum im. św. Jana Pawła II w Wilnie, bardzo bliska. PAMIĘTAMY, CZCIMY, HOŁDUJEMY!


Wiktor Łozowski, nauczyciel historii w Gimnazjum im. Jana Pawła II