Dymy nad Moskwą. Spektakularny atak Ukrainy

„Jeśli Ukraina będzie płonąć, płonąć będzie też wasza Moskwa”. Tak Wołodymyr Zełenski skomentował największy od początku wojny atak dronów na stolicę Rosji, do którego doszło 18 czerwca.

Czytaj również...

Głównym celem była stołeczna rafineria. Liczne zniszczenia odnotowano też w okolicach Moskwy, gdzie według danych władz rannych zostało 17 osób. To kolejny dowód na to, że wojna zaczęła przyjmować bieg daleki od oczekiwań Kremla.

Z wpisów mera Moskwy Siergieja Sobianina wynika, że zestrzelono 194 ukraińskie drony lecące w kierunku stolicy Rosji. Nie wiadomo, ile z nich dotarło do samej Moskwy. Z komunikatów władz wynika, że większość z nich spadła na przedmieściach. Rosyjskie ministerstwo obrony ogłosiło, że zestrzelono 555 dronów; a w ciągu doby prawie 1000.

Państwowa agencja TASS określiła atak na Moskwę jako największy od dwóch lat. Inne media uważają go za największy od początku pełnej wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

Rafineria w płomieniach

Największym ciosem było wywołanie potężnego pożaru w Moskiewskiej Rafinerii Naftowej, położonej w dzielnicy Kapotnia na południowym wschodzie Moskwy. Nad zakładem uniosły się ogromne kłęby dymu. „Wybuch był tak potężny, że ogromna pokrywa zbiornika ropy wzbiła się w niebo nad Moskwą niczym frisbee” – tak agencja Reuters opisywała zdarzenie. Uszkodzono instalacje technologiczne, a na terenie zakładu pojawił się ogień.

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że w wyniku nalotu na rafinerię powstało „co najmniej pięć ognisk pożaru”. Pokrywa zbiornika ropy, wyrzucona w powietrze przez wybuch, stała się symbolem nalotu ukraińskich dronów na Moskwę. Zaledwie kilka bezzałogowych statków powietrznych zdołało dotrzeć do celu – rafinerii w Kapotni – i go trafić, zaś dym z pożarów nad stolicą Rosji wywołał ogromny oddźwięk.

Rosyjskie kanały telewizyjne, informując o ataku dronów, ograniczyły się do zrzutów ekranu z postów Sobianina i gubernatora obwodu moskiewskiego Andrieja Worobiowa. W postach tych podano liczbę zestrzelonych dronów i opisano niektóre zniszczenia. Kanały telewizyjne nie pokazały jednak żadnego z szokujących nagrań wideo ani zdjęć ataku dronów na Moskwę, które krążyły w Telegramie i serwisie społecznościowym X.

Mieszkańcy pytali, gdzie znajdują się schrony, z których zaleca się korzystać podczas alarmu powietrznego, oraz dlaczego nie było ostrzeżeń o ataku dronów. W odpowiedzi władze poinformowały, że ostrzeganie ludności odbywa się za pomocą syren i komunikatów alarmowych, a informacje o lokalizacji obiektów ochronnych zostaną przekazane mieszkańcom „w okresie mobilizacji i w czasie wojny”.

Prezydent Ukrainy jeszcze rano 18 czerwca opublikował zdjęcia ogromnego pożaru w moskiewskiej rafinerii, potwierdzając kolejny atak. Później szczegółowo skomentował ten atak dziennikarzom w Brukseli, dokąd przybył z wizytą. Nazwał go odpowiedzią na atak na Kijów, w wyniku którego trzy dni wcześniej ucierpiała Ławra Kijowsko-Peczerska.

Dziurawa obrona Moskwy

Moskwa, jak twierdzi wielu blogerów i ekspertów, jest jednym z najlepiej chronionych miejsc w Rosji. Skupiono tam ogromną liczbę systemów obrony przeciwlotniczej. Stolica tradycyjnie uważana była za miejsce najlepiej zabezpieczone przed atakami z powietrza. Dotyczyło to uderzeń międzykontynentalnych rakiet balistycznych (o ile w ogóle można się przed nimi obronić), pocisków manewrujących oraz zwykłych samolotów bojowych.

Jednak drony są w istocie lekkimi samolotami, które lecą powoli na niewielkiej wysokości rzędu kilkudziesięciu metrów i nie są zbyt dobrze widoczne na radarze. Niełatwo je dostrzec, a jeszcze trudniej zestrzelić – przebywają w strefie działania systemu obrony powietrznej przez krótki czas. Dlatego bardzo ważne jest, aby na czas wykryć drona, śledzić kierunek jego lotu i ostrzec środki przechwytujące, że wkrótce pojawi się on w ich strefie działania.

Dlatego uderzenie, które osiągnęło cel – rafinerię – w tak dobrze zabezpieczonym miejscu, wywołało krytykę ze strony niektórych prowojennych blogerów. Ocena jakości moskiewskiej obrony przeciwlotniczej nie jest łatwa. Nie wiadomo, ile dokładnie dronów wystrzelono w kierunku Moskwy.

Rosyjskie ministerstwo obrony ogłosiło w czwartek rano, 18 czerwca, że w ciągu doby nad terytorium Rosji, w tym nad anektowanym Krymem, zestrzelono 992 drony oraz cztery pociski manewrujące. Nie wiadomo również, ile dokładnie dronów dotarło do celu. Nie można tego oceniać na podstawie słupów dymu unoszących się nad Moskwą, ponieważ na ten sam obiekt mogło przylecieć kilka dronów.

Ukraińskie ataki pokazują słabość Rosji

Tego samego dnia Władimir Putin wygłosił w Kazaniu oświadczenie, nie wspominając ani słowem o ataku na Moskwę. Prezydent zignorował najsilniejszy od początku wojny atak dronów na Moskwę i okolice stolicy, w wyniku którego 17 osób odniosło obrażenia, bezzałogowy statek powietrzny uderzył w budynek mieszkalny, a w stolicy zapaliły się dwa centra handlowe i doszło do wybuchu na rafinerii ropy naftowej w Kapotni.

Ignorując atak na Moskwę, Putin chciał zademonstrować „spokój”, kształtując w ten sposób odpowiednie nastawienie całego społeczeństwa do ukraińskiego ataku. Jednak ludzie odebrali milczenie prezydenta „jako dowód na to, że albo jest nieadekwatny, albo nie obchodzą go cierpienia narodu”.

Ukraiński atak podkopał gotowość rosyjskiej opinii publicznej do akceptowania narracji Putina o nieustannym marszu Kremla ku zwycięstwu. W oficjalnym dyskursie zdecydowanie pomijano wiele wcześniejszych uderzeń ukraińskich dronów i pocisków, ale awaria potężnego systemu obrony powietrznej Moskwy skłoniła zarówno marginalnych, szowinistycznych ekspertów, jak i komentatorów głównego nurtu do domagania się wyjaśnień.

Wiosną i na początku lata Ukraina zintensyfikowała ataki powietrzne na Rosję, celując w rafinerie oraz obiekty służące do transportu ropy i produktów ropopochodnych. Kijów uważa, że w ten sposób może skłonić Moskwę do negocjacji w sprawie zakończenia wojny, którą Putin prowadzi od ponad czterech lat, a także osłabić rosyjską gospodarkę wojskową.

Ukraina tak planuje swoje ataki, by zaszokować Rosjan i podkopać dyplomację Kremla. Kijów przeprowadził ataki na bazę morską w Kronsztadzie oraz rafinerie w okolicach Sankt Petersburga w pierwszym i ostatnim dniu Międzynarodowego Forum Gospodarczego w Sankt Petersburgu. Ataki na Moskwę zakłóciły długo planowany szczyt Rosja–Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) w Kazaniu, który odbył się 18 czerwca i charakteryzował się bogatym protokołem i ceremonialnością, ale – jak można było przewidzieć – ubogą treścią.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 25 (71) 27/06-03/07/2026

Afisze

Więcej od autora