Wypełniony po brzegi kościół, zaszczytni goście, tłumy na dziedzińcu zamkowym, dwujęzyczne uroczystości, występy największych gwiazd litewskiej sceny muzycznej, jak też lokalnych zespołów i przede wszystkim ogromna duma z historii — tak wyglądało to pięknie zorganizowane święto.
Na ulicach słychać było język polski, litewski, rosyjski, białoruski. Tak właśnie od wieków żyją Miedniki — na styku kultur, tradycji i historii.
Choć dziś Miedniki Królewskie są spokojną przygraniczną miejscowością, ich przeszłość należy do najbogatszych na Wileńszczyźnie. To tutaj zachował się jeden z najważniejszych zamków Wielkiego Księstwa Litewskiego, tutaj powstała jedna z pierwszych parafii po chrzcie Litwy, stąd wywodzą się ludzie, którzy zapisali się w historii kraju. Jubileusz był więc czymś więcej niż tylko rocznicą. Był świętem pamięci, wspólnoty i tożsamości.

Modlitwa za pięć i pół wieku historii
Obchody rozpoczęła uroczysta Msza św. w Kościele pw. Trójcy Przenajświętszej i św. Kazimierza, który od stuleci pozostaje sercem Miednik. Liturgii przewodniczył biskup Archidiecezji Wileńskiej Arūnas Poniškaitis, a homilię wygłosił o. Robert Wołyniec OFMConv, wikariusz Prowincji św. Maksymiliana Marii Kolbego z Gdańska, reprezentujący prowincjała franciszkanów.
W wygłoszonej homilii przypomniał burzliwe dzieje miednickiej parafii i siłę wiary jej mieszkańców. Jak podkreślał w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”, przygotowując się do przyjazdu, zgłębiał historię Miednik, korzystając zarówno z opracowań historycznych, jak i materiałów zgromadzonych przez franciszkanów.
— Zachwyciłem się długą i niezwykle bogatą historią tej miejscowości oraz parafii. To miejsce jest wyjątkowe również dlatego, że od 1961 r. nieprzerwanie posługują tu franciszkanie. Można powiedzieć, że zakon zapuścił w Miednikach swoje korzenie na dobre — mówił duchowny.
Kaznodzieja przypomniał, że parafia należy do najstarszych na Litwie, a jej początki sięgają czasów chrztu Litwy i panowania Władysława Jagiełły.
Znaczną część homilii poświęcił dziejom prześladowań Kościoła. Przypomniał zniszczenie świątyni podczas najazdu wojsk moskiewskich w XVII w., potem napoleońskich, kolejne pożary, a także zamknięcie i rozbiórkę kościoła przez władze carskie po powstaniu listopadowym, lata ateizacji w czasach sowieckich.
— Wszystko sprzysięgło się przeciwko wierze, a jednak wiara przetrwała — podkreślił, wskazując, że mimo prób wykorzenienia chrześcijaństwa mieszkańcy Miednik pozostali wierni swojej tradycji.
Jak mówił, Miedniki są również ważnym miejscem dla franciszkanów.
— Od 1961 r., od chwili przyjazdu o. Kamila Wołyńskiego, franciszkanie nieprzerwanie posługują w tej parafii. Można powiedzieć, że nasz zakon zapuścił tutaj korzenie i na stałe wpisał się w historię Miednik. To dla nas wielki zaszczyt służyć w miejscu, którego początki sięgają chrztu Litwy i jednej z pierwszych parafii utworzonych po przyjęciu chrześcijaństwa — dodał.

Królewskie przyjęcie
Po zakończeniu Mszy św. uczestnicy przeszli na dziedziniec średniowiecznego zamku, gdzie odbyła się oficjalna część obchodów. Wśród zaproszonych gości znaleźli się przedstawiciele władz państwowych i samorządowych Litwy oraz delegacje z Polski.
Obecni byli między innymi: poseł do Parlamentu Europejskiego i prezes Związku Polaków na Litwie Waldemar Tomaszewski, minister w Kancelarii Prezydenta RP Agnieszka Jędrzak, pełniący obowiązki ministra spraw wewnętrznych Władysław Kondratowicz, radca-konsul Ambasady RP w Wilnie Zbigniew Ciosek, przewodniczący Komitetu Kultury Sejmu RL Kęstutis Vilkauskas, kanclerz Ministerstwa Sprawiedliwości RL Lucina Kotlovska, posłowie na Sejm RL — Daiva Ulbinaitė i Jarosław Narkiewicz, mer rejonu wileńskiego Robert Duchniewicz wraz z wicemerami Edytą Tamošiūnaitė, Danutą Narbut i Algisem Vaitkevičiusem, przedstawiciele Muzeum Historii w Trokach, Służby Ochrony Granicy Państwowej, Centrum Kultury w Rudominie, administracji rejonu wileńskiego oraz wielu innych instytucji i organizacji.
Nie zabrakło słów uznania dla organizatorów. Bo rzeczywiście — trudno było znaleźć element, który nie zostałby dopracowany. Wszystko przebiegało punktualnie, sprawnie i z ogromną dbałością o szczegóły. Każdy znalazł coś dla siebie — od uroczystości religijnych, przez część historyczną, aż po koncerty i piknik a nawet poczęstunek — taki smakowity prezent od Miednik Królewskich.
Głównym motorem napędowym, inicjatorem obchodów tego święta jest proboszcz parafii, o. Józef Makarczyk OFMConv, historyk Kościoła i absolwent studiów historycznych oraz Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W rozmowie z „KW” wyjaśnił, skąd pochodzi określenie „Miedniki Królewskie”, które od wieków towarzyszy tej miejscowości.
— To nie jest nazwa przypadkowa. Miedniki były własnością króla. W dawnej Rzeczypospolitej istniały dobra należące bezpośrednio do monarchy i właśnie stąd wzięło się określenie „królewskie”. Dla odróżnienia od dóbr książęcych czy magnackich Miedniki nosiły tę nazwę i mogą się nią szczycić do dziś — wyjaśnił duchowny.
Jak podkreślił, choć obecnie Miedniki liczą około tysiąca mieszkańców, ich znaczenie historyczne jest nieporównywalnie większe niż mogłaby sugerować wielkość miejscowości. To właśnie stąd wywodzi się wiele wybitnych postaci. O. Makarczyk przypomniał między innymi postać dra Medarda Czobota, sygnatariusza Aktu Niepodległości Litwy, który urodził się i został ochrzczony w Miednikach, o czym świadczą zachowane księgi metrykalne. Wspomniał również światowej sławy geologa Józefa Łukaszewicza, a także związki okolic z Franciszkiem Bohuszewiczem. Nie zabrakło także odniesień do współczesności.
— Mamy wielu ludzi, z których możemy być dumni. Są osoby, które przez całe życie pracowały dla Miednik i zabiegały o zachowanie ich dziedzictwa. Warto wspomnieć śp. Stanisława Boroszkę, który marzył o podkreślaniu królewskiej historii Miednik, postawił kapliczkę przy wjeździe. Dziś staramy się tę ideę kontynuować — zaznacza rozmówca.
Proboszcz z uznaniem mówił także o pochodzącej z tych stron piosenkarce Katarzynie Zvonkuvienė, podkreślając, że mimo popularności pozostała osobą niezwykle skromną i bliską mieszkańcom.
Efektem badań historycznych o. Józefa są już dwie obszerne publikacje poświęcone historii Miednik, a — jak zapowiada — po jubileuszu 540-lecia planowane jest wydanie trzeciego tomu, dokumentującego kolejne wydarzenia z życia tej niezwykłej miejscowości.
„Zróbmy święto, którego Miedniki jeszcze nie miały”
O tym, jak narodził się pomysł jubileuszu, opowiadają dwie kobiety, bez których trudno wyobrazić sobie organizację tego wydarzenia — Krystyna Borożko, radna Samorządu Rejonu Wileńskiego i rdzenna mieszkanka Miednik, oraz Renata Begdonowicz, starosta Miednik.
— O. Józef zaprosił nas na spotkanie i przedstawił swoją wizję obchodów. Od razu z entuzjazmem podjęłyśmy tę inicjatywę. Najpierw przygotowaliśmy projekt do Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” im. Jana Olszewskiego. Gdy otrzymaliśmy dofinansowanie, rozpoczęły się intensywne przygotowania i poszukiwanie kolejnych sponsorów — opowiada nam Krystyna Borożko.
Jak podkreśla, organizację święta wsparły także Samorząd Rejonu Wileńskiego oraz Wielofunkcyjny Ośrodek Kultury w Rudominie, a dzięki sponsorom udział we wszystkich wydarzeniach był bezpłatny.
— Zależało nam, aby każdy mógł przyjść, wspólnie świętować i uczestniczyć także w koncercie znakomitych wykonawców — zaznacza.
Renata Begdonowicz zwróciła uwagę, że największym bogactwem Miednik są ich mieszkańcy.
— To dobrzy, życzliwi i serdeczni ludzie. Codzienne sprawy rozwiązujemy przede wszystkim rozmową i współpracą — zapewnia starosta.
Obie organizatorki zgodnie podkreślały, że jubileusz miał nie tylko wymiar świąteczny, ale również edukacyjny i tożsamościowy.
— Mamy obowiązek przekazywać historię kolejnym pokoleniom. Historia nie żyje tylko w książkach czy archiwach — żyje wtedy, gdy o niej opowiadamy i ją pamiętamy. Jednocześnie sami tworzymy historię, bo nasze dzisiejsze decyzje będą kiedyś częścią dziejów Miednik — podkreślają rozmówczynie. Dodają, że współczesne Miedniki są spokojną miejscowością, w której życie koncentruje się wokół rodzin, lokalnej wspólnoty i parafii prowadzonej przez franciszkanów.
— Życie duchowe odgrywa u nas bardzo ważną rolę. Franciszkanie od lat są częścią naszej społeczności i pomagają budować ją na wartościach chrześcijańskich — zaznacza Krystyna.
Zapytane, czy organizacja tak dużego przedsięwzięcia była trudna, obie zgodnie odpowiedziały, że przy takim zaangażowaniu mieszkańców wszystko stało się możliwe.
— Robiliśmy to z serca i z miłości do Miednik. Wspieraliśmy się nawzajem i mogliśmy liczyć na pomoc wielu osób. Dzięki temu udało się stworzyć święto, z którego wszyscy możemy być dumni — podsumowują.

Wspólnota jest fundamentem
Mer rejonu wileńskiego Robert Duchniewicz nie ukrywał, że Miedniki są dla samorządu miejscem szczególnym. W rozmowie z „Kurierem Wileńskim” mówił nie tylko o historii, ale przede wszystkim o przyszłości tej miejscowości.
— Miejscowości przygraniczne, takie jak Miedniki, zmagają się dziś z problemem wyludniania i migracji mieszkańców. To dla nas jedno z największych wyzwań. Chcemy, aby Miedniki były miejscem, które się rozwija, a nie traci mieszkańców — podkreślił mer.
Jak zaznaczył, samorząd dostrzega ogromny potencjał tej historycznej miejscowości, przede wszystkim w rozwoju turystyki i infrastruktury.
— Miedniki mają wyjątkową historię, znakomite położenie blisko Wilna i wiele atrakcji, które mogą przyciągać turystów z Litwy i z zagranicy. Widzimy ten potencjał i chcemy go wspólnie rozwijać — zachwalał region.
Robert Duchniewicz zwrócił również uwagę, że nawet najlepsze strategie nie przyniosą efektów bez zaangażowania mieszkańców.
— Fundamentem samorządności jest aktywna wspólnota lokalna. Samorząd może tworzyć warunki i przeznaczać środki, ale bez ludzi, którzy chcą działać, nie da się zbudować silnej miejscowości. Miedniki pokazały dziś, że mają wyjątkowo zgraną i aktywną społeczność — zaznaczył.
Dumny ze swego pochodzenia minister Kondratowicz
W jubileuszowych obchodach uczestniczył także Władysław Kondratowicz, pełniący obowiązki ministra spraw wewnętrznych Litwy i mieszkaniec rejonu wileńskiego. Jak ocenił, obecność tak licznie zgromadzonych mieszkańców i gości pokazuje, jak ważne jest pielęgnowanie lokalnej historii.
„To bardzo piękne święto. Cieszę się, że widzę tylu uczestników i dobrą atmosferę. Musimy pamiętać o swojej historii i ją pielęgnować, bo przypomina nam ona, że wolność nie jest dana raz na zawsze — trzeba o nią nieustannie dbać” — powiedział.
Minister zwrócił uwagę, że dzieje Miednik są nierozerwalnie związane z historią całego regionu. „Mury miednickiego zamku są świadkami wielu wydarzeń — nie zawsze szczęśliwych. Mimo trudnych doświadczeń kolejne pokolenia potrafiły zachować swoją tożsamość i iść naprzód. To zobowiązanie również dla nas” — podkreślił.
Zapytany o swoje związki z Wileńszczyzną przyznał, że jest dumny z pochodzenia. „Cieszę się, że jestem Polakiem z Wileńszczyzny, urodziłem blisko stąd, w Niemieżu. To daje szerszą perspektywę i pomaga budować współpracę. Różnorodność językowa i kulturowa jest siłą Litwy, którą jeszcze nie wszyscy rozumieją. Dzięki niej jesteśmy bogatsi i silniejsi jako państwo” — zaznaczył.
Święto dla wszystkich
Po oficjalnych wystąpieniach jubileusz zmienił się w rodzinne święto. Program przygotowano tak, aby każdy — bez względu na wiek — znalazł coś dla siebie.
Na scenie wystąpiła wspaniała Kapela Kawalerów Podwileńskich, publiczność oklaskiwała również zespół Hałas, a wieczorem rozpoczęły się koncerty gwiazd litewskiej sceny muzycznej. Przed licznie zgromadzoną publicznością wystąpili Black Biceps, duet Stano ir Zvonkus, Katarzyna Zvonkuvienė oraz Donatas Montvydas. Szczególne miejsce w programie zajmował koncert Katarzyny.
Podczas rozmowy z „Kurierem Wileńskim” o. Józef Makarczyk przypomniał, że artystka nigdy nie zapomina o swoich korzeniach.
— Jej przodkowie od XVII w. mieszkali w Podwareńcach. Tutaj dorastała, tutaj wzrastała przy kościele, prowadziła scholę. Jest dumna ze swojego pochodzenia. Mimo ogromnej popularności pozostała osobą bardzo skromną. Nie oddziela się od mieszkańców, przeciwnie — jest z nimi i dlatego jest tutaj tak bardzo lubiana — mówi z uznaniem.
Występ piosenkarki został przyjęty z wyjątkowym entuzjazmem. Muzycznym zwieńczeniem obchodów był koncert Donatasa Montvydasa, który zakończył oficjalny program święta.
Patrząc na tłumy zgromadzone 12 lipca w Miednikach Królewskich, trudno było mieć wątpliwości, czy historia tego miejsca nadal trwa. Piszą ją już kolejne pokolenia mieszkańców.






