Dla USA w tej chwili ważniejsze są Bliski Wschód i Iran

Amerykanie faktycznie mogliby zakończyć wojnę w Ukrainie – twierdzi poseł Žygimantas Pavilionis – gdyby udzielili jej maksymalnej pomocy oraz wprowadzili wszystkie możliwe sankcje względem Rosji.

Czytaj również...

Ukraina walczy z Rosją od ponad czterech lat. W nocy ze środy na czwartek, 26–27 sierpnia, ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały o alarmie przeciwlotniczym z powodu rosyjskiego ataku dronów i rakiet balistycznych. Pod ostrzałem znalazły się: Kijów, Krzywy Róg, Odessa, Zaporoże, a także Charków, Chersoń, obwód połtawski i obwód sumski.

Agencja Bloomberg podała: „Aktualnie Rosja planuje intensyfikację silnych ataków konwencjonalnymi pociskami balistycznymi na Kijów, w tym na centrum ukraińskiej stolicy, a także na obiekty infrastruktury w innych ukraińskich miastach”.

Zdaniem agencji Putin nie jest skłonny do zakończenia wojny pod presją zachodnich sankcji i ukraińskich ataków na rosyjskie rafinerie i centra logistyczne.

Członkostwo Ukrainy w NATO

Zachód od samego początku stanął po stronie Kijowa. Ukraina bohatersko odpiera agresora i w dużym stopniu funkcjonuje jako państwo dzięki pomocy państw Unii Europejskiej oraz NATO.

– Amerykanie naprawdę mogliby zakończyć wojnę w Ukrainie w ciągu 24 godzin, gdyby przekazali Kijowowi wszelką możliwą pomoc i wprowadziliby wszystkie możliwe sankcje względem Rosji. Niestety, nie jesteśmy na tym etapie. Podobnie jak nie wykonaliśmy swoich obietnic. Nie wywiązaliśmy ze swoich obietnic składanych na szczytach NATO w Bukareszcie, Wilnie i Waszyngtonie. Mówiliśmy wówczas o członkostwie Ukrainy w NATO. Problem, że obietnice nie zostały wcielone w życie, znajduje się w Waszyngtonie. Na tym kierunku musimy jeszcze sporo zrobić – zaznacza w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Žygimantas Pavilionis, wiceprzewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych.

Przed kilkoma dniami do Moskwy z oficjalną wizytą przybył dyrektor CIA John Ratcliffe. Szef amerykańskiego wywiadu przybył do stolicy Rosji na pokładzie samolotu transportowego C-17, którego lądowanie w Rosji wzbudziło wcześniej spore poruszenie.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył w rozmowie z dziennikiem „Washington Post”, że wtorkowe spotkanie z Ratcliffe’em dotyczyło kontaktów między służbami bezpieczeństwa.

– Nie jestem fanem kontaktów Waszyngtona z Moskwą, ponieważ kiedyś takie kontakty przesądziły o niepodległości Litwy i Polski. Jakiekolwiek dialog z agresorem prowadzi do bardzo smutnych konsekwencji – dzieli się refleksją z „Kurierem Wileńskim” Pavilionis.

USA ostrzegają Rosję

Dziennik „Wall Street Journal” napisał, że Ratcliffe miał ostrzec Rosję przed próbą ataku na państwa NATO. „Amerykańscy urzędnicy obawiają się, że Putin, pozostający pod presją na Ukrainie i w kraju, może rozpocząć atak obejmujący wszystko – od cyberataku po niewielką inwazję lądową, prawdopodobnie na jeden z krajów bałtyckich” – podał dziennik.

Prezydent Stanów Zjednoczonych nie potwierdził takiego stanowiska. „Jest tam, powiedziałbym, w pewnym sensie z na wpół rutynową wizytą. Nie lubię rozczarowywać ludzi. Chcielibyśmy, żeby wojna na Ukrainie się skończyła” – skomentował Donald Trump.

Žygimantas Pavilionis zgadza się z tezami postawionymi przez „Wall Street Journal”. – Chciałbym wierzyć, że ta wizyta nie była „przejawem miłości”, tylko próbą wywarcia presji pod adresem Rosji, aby zaniechała pewnych działań. To dotyczy przede wszystkim Ukrainy. W tym tygodniu byłem w Kijowie [24 sierpnia na Ukrainie jest obchodzony Dzień Niepodległości – przyp. red.]. Tam byli obecni również politycy z całej Europy i Ameryki. Mimo to deszcz rakiet balistycznych nadal spadał na Ukrainę. Moskwa używa potwornych, nieludzkich i cynicznych działań. Batalistyczne rakiety są używane do ataków na cywili. Takie działania mógł zaaprobować tylko Hitler – nie krył litewski polityk.

Brytyjski dziennik „The Guardian”, powołując na źródła wywiadowcze z dwóch państw wschodniej flanki NATO, poinformował, że Rosja może szykować prowokację przeciwko państwom bałtyckim lub Polski. Pismo pisze, że Putin w ten sposób chce sprawdzić gotowość Stanów Zjednoczonych do obrony najmniejszych członków NATO, jakimi są Litwa, Łotwa i Estonia.

Różne scenariusze

Pavilionis nie wyklucza, że szef CIA chciał ostrzec Rosję przed tego typu działaniami. – Te prowokacje już są obecne, ale generalnie nie są bezpośrednie i dotyczą tzw. szarej strefy. Natomiast bezpośredni atak na NATO jest czymś innym – podkreślił polityk.

Były urzędnik NATO Robert Pszczel w rozmowie z Polską Agencją Prasową powiedział, że wizyta szefa CIA mogła mieć różne przyczyny. „Jeśli wizyta szefa CIA była ostrzeżeniem dla Rosji, to mamy powody do zadowolenia. Niestety, nie musi tak być. Rosjanie twierdzą, że Ratcliffe jest twardogłowy, jeśli chodzi o wsparcie Ukrainy, ale to jest prawdą tylko do pewnego stopnia. Szef CIA jest owszem proukraiński na tle innych członków administracji niechętnej Kijowowi. Ratcliffe’owi bliżej do sekretarza stanu Marcowi Rubio niż do wiceprezydenta J.D. Vance’a, który nie jest zwolennikiem pomocy dla Ukrainy. Ale ten sam człowiek kompletnie zdezawuował wyniki dochodzenia swoich poprzedników w sprawie rosyjskich działań dywersji politycznej w USA” – skomentował sytuację.

Z kolei ekspert Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Jakub Benedyczak uważa, że wizyta niekoniecznie dotyczyła rzekomej prowokacji Rosji przeciwko państwom NATO. „Dla Donalda Trumpa w tym momencie dużo ważniejszy jest Bliski Wschód i Iran oraz wspieranie przez Moskwę Teheranu. Rosjanie wysyłają tam [do Iranu] jakąś część sprzętu, która pozwala Iranowi dość skutecznie bronić się przed Stanami Zjednoczonymi” – powiedział Benedyczak PAP.

Zasoby militarne

Rozmówca „Kuriera Wileńskiego” twierdzi, że generalnie w USA teraz rośnie poparcie dla Ukrainy. Zaznacza jednak, że wzrost poparcia i solidarności nie jest wystarczający. Dlatego dyplomacje Litwy, Polski i innych państw w regionie powinny skierować wysiłki, aby to zmieniło się, jak najszybciej. Zwłaszcza że jesienią w Stanach Zjednoczonych odbędą się ważne wybory.

– Z moich obserwacji wynika, że nastroje w Ameryce, jeśli chodzi o pomoc Ukrainie, polepszają się. Kiedy porównamy dramatyczne spotkanie Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem w Białym Domu na początku ubiegłego roku z obecnymi spotkaniami na różnych szczeblach, to widzimy zasadniczą różnicę. Podczas szczytu NATO w Ankarze wybrzmiał przekaz, że Ukraina może być potrzebna Sojuszowi. Okazało się, że Ukraina pod względem technologii wojskowych ma takie rozwiązania, których nie posiada nie tylko Europa, lecz także Stany Zjednoczone – zauważa Žygimantas Pavilionis.

W listopadzie w USA odbędą się tzw. wybory połówkowe do Kongresu. Są one szczególnie ważne, ponieważ odbędą się w połowie kadencji prezydenta i zdecydują o układzie sił. Amerykanie 3 listopada wybiorą 435 członków Izby Reprezentantów, około jednej trzeciej Senatu oraz gubernatorów, członków legislatur stanowych i przedstawicieli władz lokalnych.

Wybory połówkowe mogą zmienić układ sił politycznych w Kongresie. Jeśli Republikanie stracą większość w Izbie Reprezentantów lub Senacie, prezydent może mieć znacznie większe trudności z uchwalaniem ustaw i realizacją swojego programu.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 34 (98) 29/08-04/09/2026

Afisze

Więcej od autora